---
title: "„Aliens vs. Avengers” - recenzja komiksu"
slug: "aliens-vs-avengers-recenzja-komiksu"
canonical_url: "https://blogokomiksach.pl/aliens-vs-avengers-recenzja-komiksu/"
published_at: "2026-06-22T06:00:27.000Z"
updated_at: "2026-06-22T06:00:27.000Z"
authors: ["Toomek"]
tags: ["Recenzje komiksów", "komiks amerykański", "Marvel", "Avengers"]
excerpt: "„Aliens vs. Avengers” brzmi jak pomysł, który mógł narodzić się podczas szybkiej narady w dziale marketingu. Mamy dwie wielkie marki, więc wystarczy wrzucić je do jednego komiksu i pozwolić fanom sprawdzić, co się stanie, kiedy Hulk spotka ksenomorfa. Brzmi cudacznie? Jeszcze jak. I właśnie dlatego sięgnąłem po ten komiks.\n\nZa scenariusz odpowiada Jonathan Hickman, który nie zadowolił się napisaniem kolejnej efektownej bijatyki. Nazwisko to jest nam przecież doskonale znane. Wystarczy sięgnąć po"
feature_image: "https://blogokomiksach.pl/content/images/2026/06/IMG_20260621_105543.jpg"
feature_image_alt: "„Aliens vs. Avengers” - recenzja komiksu"
language: "pl-PL"
---

# „Aliens vs. Avengers” \- recenzja komiksu

### „Aliens vs. Avengers” brzmi jak pomysł, który mógł narodzić się podczas szybkiej narady w dziale marketingu. Mamy dwie wielkie marki, więc wystarczy wrzucić je do jednego komiksu i pozwolić fanom sprawdzić, co się stanie, kiedy Hulk spotka ksenomorfa. Brzmi cudacznie? Jeszcze jak. I właśnie dlatego sięgnąłem po ten komiks.

Za scenariusz odpowiada Jonathan Hickman, który nie zadowolił się napisaniem kolejnej efektownej bijatyki. Nazwisko to jest nam przecież doskonale znane. Wystarczy sięgnąć po *„Tajne wojny”*, *„Ród X / Potęgi X”* czy *„Fantastyczną Czwórkę”*. Ten stary marvelowski wyjadacz przygotował ponurą opowieść o końcu świata, w której nawet Avengers muszą dopuścić do siebie myśl, że tym razem mogą nie uratować wszystkich.

Akcja rozgrywa się w przyszłości, co daje Hickmanowi sporą swobodę. Nie musi oglądać się na bieżące wydarzenia w uniwersum Marvela ani pilnować, żeby po ostatniej stronie wszystkie zabawki wróciły na swoje miejsca. Bohaterowie są starsi, część z nich już nie żyje, a świat wygląda zupełnie inaczej niż ten, który znamy z regularnych serii.

I tutaj, niestety, muszę dorzucić swoje trzy grosze. Za warstwę wizualną tego tomu odpowiada Esad Ribić. Prace Chorwata znamy między innymi z *„Tajnych wojen”*, *„Thora”*, *„Przedwiecznych”* czy *„Namora”* z kolekcji Must Have. Tutaj jednak jego styl wyjątkowo mocno rzuca się w oczy. Podstarzały Stark czy wiekowa Kapitan Marvel wyglądają chwilami dość pokracznie, a nawet zwyczajnie paskudnie.

![](<https://blogokomiksach.pl/content/images/2026/06/IMG_20260621_105407-1_o.jpg>)

*Miles Morales dyskutuje z Kapitan Marvel*

Gdy na Ziemi pojawiają się ksenomorfy, szybko okazuje się, że nie będą kolejnym zagrożeniem, z którym Avengers poradzą sobie w kilku efektownych kadrach. To prawdziwa plaga, która wymyka się spod kontroli i doprowadza ludzkość na skraj zagłady. Hickman od początku mierzy znacznie wyżej niż klasyczna historia o potworze polującym na załogę statku. *„Aliens vs. Avengers”* bliżej do kosmicznego widowiska katastroficznego niż do horroru w stylu pierwszego *„Obcego”*. Mamy tu upadające światy, desperackie próby ratowania ocalałych i bohaterów zmuszonych do podejmowania trudnych decyzji.

Co najważniejsze, ten pomysł naprawdę działa. Hickman nie traktuje żadnego z połączonych światów jak obowiązkowego dodatku. Z uniwersum *„Obcego”*bierze nie tylko ksenomorfy, lecz także Weyland Corporation, androidy i Inżynierów. Po stronie Marvela nie ogranicza się natomiast do podstawowego składu Avengers. Wykorzystuje również X\-Menów, Wakandę, Spider\-Mana oraz pomysły przywodzące na myśl jego wcześniejsze komiksy.

Podczas lektury ani przez chwilę nie miałem wrażenia, że ktoś po prostu wrzucił marvelowskich herosów do filmu z ksenomorfami. Hickman rzeczywiście zastanawia się, jak te dwa światy mogłyby na siebie wpłynąć. Co stanie się, gdy biologia Obcych zetknie się z supermocami, mutacjami i najpotężniejszymi rasami kosmicznymi uniwersum Marvela? Scenarzysta naprawdę dobrze wykorzystuje możliwości, jakie daje taki crossover.

Niektóre rozwiązania są oczywiście kompletnie szalone, ale właśnie za to lubię komiksy. *„Aliens vs. Avengers”* nie próbuje być realistyczne ani przesadnie poważne. Hickman doskonale wie, że czytelnik chce zobaczyć bohaterów w sytuacjach, których nie dałoby się pokazać w zwykłej serii. Nie oznacza to jednak, że dostajemy wyłącznie festiwal atrakcji i efektownych pojedynków. Postacie są starsze, zmęczone i naznaczone stratami. Ich porażki mają konsekwencje, a nad całą historią unosi się poczucie, że katastrofy nie da się już zatrzymać.

Wróćmy jeszcze do artysty odpowiadającego za oprawę wizualną. Wcześniej wspomniałem, że niektóre postacie w jego wykonaniu wyglądają dość pokracznie. Takie odniosłem wrażenie, ale nie mogę odmówić Ribiciowi tego, że jego rysunki są mroczne, ciężkie i bardzo szczegółowe. Bohaterowie rzeczywiście wyglądają, jakby mieli za sobą długie lata walki.

![](<https://blogokomiksach.pl/content/images/2026/06/IMG_20260621_105452_o.jpg>)

*Sinister dostaje buziaka od ksenomorfa*

Ksenomorfy również nie sprawiają wrażenia potworów przerysowanych ze stop\-klatki filmu. Wyglądają jak ze starych, klasycznych komiksów, które w Stanach wydawało Dark Horse, a w Polsce TM\-Semic czy Scream Comics. Ach, ta nutka nostalgii. Ogólnie Ribić radzi sobie dobrze, a jego plansze, uzupełnione stonowanymi kolorami Ive Svorciny, często przypominają kadry z wysokobudżetowego filmu science fiction.

Nie wszystko wypada jednak równie dobrze. Największym problemem jest długość historii. Cztery powiększone zeszyty to zdecydowanie za mało, żeby w pełni rozwinąć opowieść o takiej skali. Hickman niemal bez przerwy podrzuca nowe koncepcje, postacie i zagrożenia, ale nie każdemu z tych elementów może poświęcić odpowiednio dużo miejsca.

Czułem, że chciał napisać więcej, ale najprawdopodobniej nie mógł. Przynajmniej ja odniosłem wrażenie, że musiał stworzyć opowieść w pigułce: jedynie musnąć niektóre wątki, zamiast w pełni puścić wodze wyobraźni. Najbardziej odczuwa się to w finale. Jest widowiskowo, brutalnie i dokładnie tak efektownie, jak można było oczekiwać. Samo rozwiązanie głównego konfliktu przychodzi jednak zbyt łatwo. Moja pierwsza myśl brzmiała: „Co? To już? Tak szybko?”.

![](<https://blogokomiksach.pl/content/images/2026/06/IMG_20260621_105352-1_o.jpg>)

*Między Hulkiem a obcymi pojawił się jakiś kwas*

Mimo tych problemów *„Aliens vs. Avengers”* jest jednym z ciekawszych crossoverów ostatnich lat \- mam tu na myśli spotkania poszczególnych franczyz. Hickman i Ribić nie ograniczyli się do odpowiedzi na pytanie, kto wygrałby pojedynek Spider\-Mana z ksenomorfem. Stworzyli pełnoprawną opowieść o zagładzie, przetrwaniu i cenie, jaką trzeba zapłacić za uratowanie resztek ludzkości. Szkoda tylko, że nie dostali więcej miejsca, bo większość przedstawionych tutaj pomysłów aż prosi się o rozwinięcie.

To widowiskowy, ponury i chwilami kompletnie szalony komiks. Nie jest typową opowieścią o Avengers, ale nie przypomina również klasycznego *„Obcego”*. I właśnie dlatego wypada tak dobrze. Pokazuje, że udany crossover nie musi sprowadzać się do efektownej okładki, kilku walk i sprawdzenia, która marka okaże się silniejsza.

Ciekawe czy ten komiks pojawi się również u nas?
