---
title: "„Doktor Bezwartościowy” – recenzja. Człowiek, dla którego „Hitler to przy branży komiksowej amator”"
slug: "doktor-bezwartosciowy-recenzja"
canonical_url: "https://blogokomiksach.pl/doktor-bezwartosciowy-recenzja/"
published_at: "2026-07-02T05:44:44.000Z"
updated_at: "2026-07-02T05:51:57.000Z"
authors: ["Wojtek"]
tags: ["Recenzje komiksów", "KBOOM", "Eric Powell", "Harold Schechter"]
excerpt: "„Hitler to przy branży komiksowej amator” – tak mówił doktor, który omal nie zabił amerykańskiego komiksu. Komiks o Fredricu Werthamie, paleniu komiksów i cenzurze lat 50. stworzyli Harold Schechter i Eric Powell, twórcy „Słyszeliście, co zrobił Eddie Gein?”."
feature_image: "https://blogokomiksach.pl/content/images/2026/07/PXL_20260701_063225827-2.jpg"
feature_image_alt: "„Doktor Bezwartościowy” – recenzja. Człowiek, dla którego „Hitler to przy branży komiksowej amator”"
language: "pl-PL"
---

# „Doktor Bezwartościowy” – recenzja. Człowiek, dla którego „Hitler to przy branży komiksowej amator”

Określenie "Bezwartościowy" nie jest pomysłem autorów tego komiksu. To nawiązanie do trzystronicowej parodii, którą w 1957 roku wypuścił magazyn MAD. Ochrzczono w niej bohatera komiksu „Frederick Werthless, M.D.” i pokazano jako handlarza zbiorową histerią pod przykrywką nauki. Autorem żartu był Wally Wood, jeden z klasyków amerykańskiego komiksu, a jego riposta okazała się na tyle celna, że siedemdziesiąt lat później trafiła na okładkę całej powieści graficznej.

Duet Schechter/Powell to ci sami twórcy, którzy opowiedzieli nam o Edzie Geinie w komiksie [„Słyszeliście, co zrobił Eddie Gein?”](<https://blogokomiksach.pl/slyszeliscie-co-zrobil-ed-gein-recenzja/>). Schechter zawodowo zajmuje się true crime i wykłada literaturę popkulturową, ma na koncie książki o najgłośniejszych amerykańskich mordercach – w tym o Albercie Fishu i Robercie Irwinie, których historie wracają zresztą w „Doktorze Bezwartościowym”. Trudno o lepszego autora do tego tematu, skoro Wertham przez dekady oceniał psychiatrycznie właśnie takich ludzi.

[Rzeźnik z Plainfield i jego dziedzictwo, czyli jak Ed Gein ukształtował współczesny horror](<https://blogokomiksach.pl/slyszeliscie-co-zrobil-ed-gein-recenzja/>)

> „Psychoza”, „Milczenie owiec”, „Teksańska masakra piłą mechaniczną” i wiele innych horrorów ma swoją genezę w Plainfield. To tu narodził się Eddie Gein, który stał się symbolem psychopaty z prowincji. Choć udowodniono mu tylko dwie zbrodnie, jego życie obrosło legendą.

Powell to z kolei twórca kultowego „The Goona” i człowiek, który założył własne wydawnictwo Albatross, bo żaden duży gracz nie chciał wydawać komiksu „zbyt innego”. Mamy więc autorów, którzy z pierwszej ręki wiedzą, jak to jest, gdy ktoś z góry decyduje, co dla czytelnika „odpowiednie”.

![](<https://blogokomiksach.pl/content/images/2026/07/PXL_20260701_063238955_o.jpg>)

W moim odczuciu komiks „Doktor Bezwartościowy” składa się z dwóch mocno różniących się części. Pierwsza to Wertham jako psychiatra sądowy – jego praca z mordercami, w tym opisy zbrodni na dzieciach, prowadzone chłodnym, dokumentalnym tonem. To najbardziej makabryczny fragment książki. I zarazem ten, przez który trzeba przebrnąć, żeby dojść do właściwej sprawy. Druga połowa to dopiero mięso: droga od prywatnej obsesji Werthama do ogólnokrajowej paniki, przesłuchań przed Senatem i powstania Comics Code Authority. Kłopot w tym, że twórcy nie zostawiają czytelnikowi wyboru. Żeby zrozumieć drugą część, trzeba najpierw przetrawić pierwszą, a to lektura ciężka, chwilami po prostu trudna do zniesienia.

![](<https://blogokomiksach.pl/content/images/2026/07/PXL_20260701_063242827_o.jpg>)

Rozumiem, po co to zrobili. Schechter i Powell chcieli nam pokazać, że zanim Wertham stał się wrogiem numer jeden środowiska komiksowego, był poważanym psychiatrą. Współtworzył klinikę dla czarnoskórych pacjentów w Harlemie, gdzie sesje kosztowały dosłownie kilkadziesiąt centów. Zeznawał w procesach, które obaliły segregację szkolną, bronił oskarżonej o szpiegostwo Ethel Rosenberg. Bez tego kontekstu zostałby z niego kolejny karykaturalny „zły naukowiec”. Ale sposób, w jaki ten kontekst podano, sprawia, że książka miejscami czyta się jak zbiór osobnych opowiadań kryminalnych, które dopiero z czasem zaczynają się zazębiać.

![](<https://blogokomiksach.pl/content/images/2026/07/PXL_20260701_063250691_o.jpg>)

Ta pierwsza połowa wyjaśnia też co właściwie napędzało krucjatę doktora. Wertham upatrywał w komiksach źródła problemów psychicznych dzieci. Trzeba pamiętać, jak wyglądał powojenny rynek – wiele ówczesnych komiksów było pulpowych, brutalnych, wręcz hardkorowych. Krwawe horrory, kryminały, sceny, które i dziś potrafią zmrozić. A kupować mogły je dzieci, bez żadnych ograniczeń. Zdaniem doktora efekt był prosty: najpierw koszmary, a w skrajnych przypadkach inspiracja do czynienia zła. Do tego dochodził wątek rasowy. Wertham twierdził, że czarnoskórzy bohaterowie są w tych komiksach przedstawiani w sposób krzywdzący i pogłębiający podziały rasowe.

![](<https://blogokomiksach.pl/content/images/2026/07/PXL_20260630_194334088_o.jpg>)

Skala tej obsesji robi wrażenie i komiks jej nie ukrywa. Wertham potrafił powiedzieć, że Hitler to przy branży komiksowej amator, bo jej produkty trafiają do najmłodszych i uczą czterolatków rasowej nienawiści, zanim te nauczą się w ogóle czytać. Zdanie chyba najlepiej ilustruje jego obsesję. To już nie chłodna krytyka medium, tylko coś na kształt świętej wojny.

Efektem tej krucjaty było powstanie **Comics Code Authority**, a wraz z nim akcje, które dziś brzmią nieprawdopodobnie – palenie komiksów. Młodzież, często pod naciskiem szkół i kościołów, publicznie paliła własne zbiory. Ma to bezpośrednie przełożenie na dzisiejszy rynek kolekcjonerski. Komiksy z lat 40. i 50. drukowano w gigantycznych nakładach, a mimo to wiele kultowych tytułów z tamtej epoki należy dziś do rarytasów – bo spora część nakładu poszła z dymem. Warto o tym pamiętać, patrząc na ceny egzemplarzy z epoki Golden Age na aukcjach.

![](<https://blogokomiksach.pl/content/images/2026/07/PXL_20260630_193142411_o.jpg>)

Cenzura spłaszczyła też samo medium. Kod komiksowy nie tylko usunął z rynku najbardziej brutalne horrory, co akurat dało się przewidzieć. Wymusił też ogólną grzeczność fabuł i wydawcy latami główkowali, jak w tych warunkach w ogóle robić ciekawe komiksy. Oberwało się nawet Supermanowi, którego Wertham oskarżał o promowanie przemocy jako metody rozwiązywania problemów. Ukuł na tę okazję termin „kompleks Supermana”.

    ![Logo KBOOM](<https://kboom.pl/wp-content/uploads/2023/11/184x50.png>)   [Sklep KBOOM](<https://kboom.pl/?ref=blogokomiksach.pl>) [Komiksy KBOOM w Gildii](<https://go.buybox.click/linkclick_7282_506?&url=https%3A%2F%2Fgildia.pl%2Fcatalogsearch%2Fresult%2F%3Fpublisher%3DKBOOM%26q%3DKBOOM&ref=blogokomiksach.pl>)

Echo działalności Werthama nie skończyło się w latach 50. Ten sam schemat, czyli szukanie winnego w popkulturze zamiast w złożonych przyczynach społecznych, wraca regularnie przy grach wideo, muzyce czy filmach. Po atakach w amerykańskich szkołach niemal automatycznie sprawdza się, co sprawca oglądał, w co grał, czego słuchał. Wertham robił dokładnie to samo z komiksami siedemdziesiąt lat wcześniej – w dodatku, co komiks też pokazuje, w przekonaniu, że działa słusznie i że przemocy da się zapobiec, rozumiejąc jej źródła.

Dla kogo więc ten komiks? Dla każdego, kto interesuje się historią komiksu i mechanizmami cenzury popkultury. Warto przeczytać, bo komiks w przystępny sposób tłumaczy, skąd wzięła się nagonka na "historyjki obrazkowe", która o mały głos nie zaorała kompletnie tego medium w Stanach Zjednoczonych. I nie pozostała bez wpływu na komiksy superhero tworzone od lat 60\-tych wzwyż. Mocna rzecz, polecam\!

**Komiks dla dorosłego czytelnika.**

| Tytuł | [Doktor Bezwartościowy](<https://go.buybox.click/linkclick_7282_506?&url=https%3A%2F%2Fgildia.pl%2Fkomiksy.html&ref=blogokomiksach.pl>) |
| --- | --- |
| Seria |  |
| Wydawca | KBoom |
| Scenarzysta | Harold Schechter |
| Rysownik | Eric Powell |
| Kolorysta | Eric Powell |
| Tłumacz | Marceli Szpak |
| Rok wydania | 2026 |
| Format | 152x229mm |
| Okładka | twarda |
| Liczba stron | 200 |
| Cena okładkowa | 99 zł |

\[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA\] Egzemplarz komiksu na potrzeby recenzji dostarczył wydawca. Wydawca nie miał wpływu na moją opinię i nie czytał tekstu przed publikacją.
