---
title: "\"Zaginione horyzonty\" - Juana Zanotto. Recenzja space opery z odważnym twistem"
slug: "zaginione-horyzonty-zanotto-recenzja"
canonical_url: "https://blogokomiksach.pl/zaginione-horyzonty-zanotto-recenzja/"
published_at: "2026-08-19T09:46:42.000Z"
updated_at: "2026-08-20T06:38:43.000Z"
authors: ["Wojtek"]
tags: ["Recenzje komiksów", "Lost In Time", "Juan Zanotto", "komiks argentyński"]
excerpt: "Amazonka na grzbiecie pustynnego dingo, konfederacki pilot z rozkazem od Matki i planeta, której brakuje wody. „Zaginione horyzonty\" Juana Zanotto wyglądają na typową space operę z lat 90. Wyglądają, bo po kilkunastu stronach robi się z tego coś zupełnie innego."
feature_image: "https://blogokomiksach.pl/content/images/2026/08/PXL_20260819_085337714.jpg"
feature_image_alt: "\"Zaginione horyzonty\" - Juana Zanotto. Recenzja space opery z odważnym twistem"
language: "pl-PL"
---

# "Zaginione horyzonty" \- Juana Zanotto. Recenzja space opery z odważnym twistem

Szczerze mówiąc, to nie przymierzałem się do recenzji tego komiksu \- z lipcowej oferty Lost In Time „Zaginione horyzonty" nie były moim pierwszym wyborem. Kojarzyły mi się z tą półką science fiction, gdzie skąpo odziana wojowniczka macha mieczem na tle obcych słońc, a fabuła jest dodatkiem do kadru. Falka zresztą gościła już kiedyś w Polsce, w czasach, gdy SF w wersji „amazonka kontra pustynia" zupełnie mnie nie interesowało, więc te dwa stare albumy Ambera przeszły obok mnie bez echa.

## Zapisz się na newsletter Bloga o komiksach\!

Nie spamujemy. Newsletter wychodzi raz w tygodniu w okolicach weekendu.

       Email sent\! Check your inbox to complete your signup.

Możesz się wypisać w każdej chwili.

Sięgnąłem po album trochę z obowiązku. Po kilkunastu stronach dostałem czegoś, czego się nie spodziewałem.

### O czym to w ogóle jest

Zacznijmy od tego, co widać od pierwszych plansz. Mamy dwie linie.

Pierwsza: Dan Darnell, porucznik Konfederacji, dostaje od tajemniczej „Matki" rozkaz sprawdzenia rutynowego korytarza w kosmosie. Rutyna oczywiście pryska, bo w jednym z kwadrantów pojawia się coś, czego być nie powinno.

![](<https://blogokomiksach.pl/content/images/2026/08/PXL_20260819_085345857_o.jpg>)

Druga: Falka, wojowniczka z Górnych Krain, przemierza pustynię obcej planety na grzbiecie dingo, w grupie towarzyszek. Ich świat jest brutalny. Groźne są tu pustynne robale, ale jeszcze gorsi bywają mężczyźni, którzy na widok kobiet reagują dokładnie tak, jak można się obawiać.

    ![Logo Lost In Time](<https://lostintime.pl/wp-content/uploads/2025/01/Logo-Wydawnictwo-Lost-In-Time.png>)   [Zamów u wydawcy](<https://lostintime.pl/?ref=blogokomiksach.pl>) [Sprawdź cenę w Gildii](<https://go.buybox.click/linkclick_7282_506?&url=https%3A%2F%2Fgildia.pl%2Fcatalogsearch%2Fresult%2F%3Fpublisher%3DLost%2BIn%2BTime%26q%3DLost%2BIn%2BTime&ref=blogokomiksach.pl>)

Alphard IV, planeta, na której rozgrywa się większość akcji, cierpi na chroniczny brak wody i łudząco przypomina pewien znany nam glob. To nie przypadek. Zanotto nie bawi się w czystą fantazję, tylko buduje świat z drugim dnem.

![](<https://blogokomiksach.pl/content/images/2026/08/PXL_20260819_085450509_o.jpg>)

I jeszcze jedno: te dwie linie muszą się w końcu spleść. Sposób, w jaki to robi autor, jest w zasadzie sednem całej opowieści. I muszę ostrożnie dobierać dalej słowa żeby nie zdradzić o co chodzi.

### Eksperyment, którego się nie spodziewałem

Zanotto sięga po pomysł, który dotyczy samego pochodzenia Falki i jej tożsamości. Jak na komiks z początku lat 90. to zagranie odważne, chwilami wręcz brawurowe. Co dla mnie najważniejsze, potraktowane serio jako motor fabuły, a nie tani chwyt.

![](<https://blogokomiksach.pl/content/images/2026/08/PXL_20260819_085349909_o.jpg>)

Obserwowanie tego, co się z bohaterką dzieje i dokąd to prowadzi, wciągnęło mnie mocniej niż główny wątek walki o planetę. A raczej rzadko mi się zdarza, żeby element z pozoru poboczny przejął cały ciężar napięcia. Sam autor zapowiada zresztą w opisie wydania, że rozterki tożsamościowe nie ograniczą się do męskiego punktu widzenia. Więcej w zasadzie nie mogę napisać. Natomiast jeśli chodzi o główny wątek, to jest on dość charakterystyczny dla komiksów SF sprzed lat. Bohaterowie wychodzą z jednej opresji, by za moment wpaść w kolejną. A z każdą kolejną pojawia się haczyk, który komplikuje fabułę.

![](<https://blogokomiksach.pl/content/images/2026/08/PXL_20260819_085358288_o.jpg>)

Zaznaczę też uczciwie: to komiks swojej epoki. Zanotto uruchamia poważny temat, ale filtruje go przez pulpową, mocno erotyczną wyobraźnię lat 90. Nie ogłaszałbym więc „Zaginionych horyzontów" dziełem przełomowym obyczajowo. To raczej ciekawy paradoks, w którym ambitny pomysł miesza się z estetyką rodem z magazynów dla dorosłych. Bo tak, to pozycja wyłącznie dla dorosłych i wydawca sygnalizuje to wprost.

### Rysunek

Tu nie ma dyskusji. Zanotto rysuje świetnie i widać w tym rękę weterana. Projekty statków, pojazdów, pustynne panoramy Alpharda IV, ruch postaci w kadrze \- wszystko trzyma poziom, do jakiego wielu twórców tamtej dekady tylko aspirowało. Klasyczna, realistyczna kreska, sporo rozmachu, mnóstwo detalu w maszynach i sylwetkach. Sam autor przyznawał się do fascynacji Alexem Raymondem i „Flashem Gordonem".

![](<https://blogokomiksach.pl/content/images/2026/08/PXL_20260819_085404892_o.jpg>)

W tym wydaniu Zanotto odpowiada za wszystko: scenariusz, rysunek i kolor. „Zaginione horyzonty" to zresztą jeden z pierwszych dużych cykli, w których sam napisał to, co narysował. Wcześniej pracował głównie przy cudzych scenariuszach, choćby „Bárbara" z Ricardo Barreiro czy „Starlight" z Robinem Woodem.

### Kwestia polskich wydań

Tu jest niuans, który może mylić. Falka nie jest w Polsce debiutantką. Wydawnictwo Amber opublikowało w latach 2002–2003 dwa albumy: „Falka. Tchnienie diabła" i „Falka. Czerwony kryształ".

![](<https://blogokomiksach.pl/content/images/2026/08/PXL_20260819_085416761_o.jpg>)

Rzecz w tym, że tamte albumy to późniejszy fragment sagi. Czytelnik dostawał tam Falkę już w pełni ukształtowaną, bez wyjaśnienia, skąd się właściwie wzięła. „Zaginione horyzonty" cofają się do początku i pokazują genezę, której polski odbiorca wcześniej nie poznał. Amber wydał kiedyś ciąg dalszy, Lost In Time dopiero teraz przywraca prolog. Dla porządku dodam, że stare tomy Ambera nie wchodzą w skład obecnego wydania zbiorczego.

### Warto?

Dla mnie tak, i to mimo początkowej niechęci. „Zaginione horyzonty" są nierówne. Pulpowe skróty, nadmiar erotyki i tempo, które czasem się rwie, to realne wady. Jest tu jednak wielka wyobraźnia wizualna i jeden pomysł fabularny, który potrafi naprawdę zaskoczyć, choć minęły od jego powstania ponad trzy dekady.

Komiks jest widowiskowy, bezwstydnie dziewięćdziesiąty, narysowany ręką jednego z mistrzów argentyńskiej science fiction. Jeśli lubicie SF z charakterem, a odważnych pomysłów nie mierzycie wyłącznie dzisiejszą wrażliwością, wejdźcie w to bez uprzedzeń. Ja wszedłem z uprzedzeniami i żałuję tylko tego, że zwlekałem tak długo. Mocna rzecz.

| Tytuł | [Zaginione horyzonty](<https://go.buybox.click/linkclick_7282_506?&url=https%3A%2F%2Fgildia.pl%2Fkomiksy.html&ref=blogokomiksach.pl>) |
| --- | --- |
| Seria |  |
| Wydawca | Lost In Time |
| Scenarzysta | Juan Zanotto |
| Rysownik | Juan Zanotto |
| Kolorysta | Juan Zanotto |
| Tłumacz | Jakub Jankowski |
| Rok wydania | 2026 |
| Format | 215×290 mm |
| Okładka | twarda |
| Liczba stron | 328 |
| Cena okładkowa | 150 zł |

\[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA\] Egzemplarz komiksu na potrzeby recenzji dostarczył wydawca. Wydawca nie miał wpływu na moją opinię i nie czytał tekstu przed publikacją.

    ![Logo Lost In Time](<https://lostintime.pl/wp-content/uploads/2025/01/Logo-Wydawnictwo-Lost-In-Time.png>)   [Zamów u wydawcy](<https://lostintime.pl/?ref=blogokomiksach.pl>) [Sprawdź cenę w Gildii](<https://go.buybox.click/linkclick_7282_506?&url=https%3A%2F%2Fgildia.pl%2Fcatalogsearch%2Fresult%2F%3Fpublisher%3DLost%2BIn%2BTime%26q%3DLost%2BIn%2BTime&ref=blogokomiksach.pl>)
