Asteriks i “Walka wodzów”, czyli komentarz do sytuacji społeczno-politycznej Francji lat 60-tych

Asteriks i “Walka wodzów”, czyli komentarz do sytuacji społeczno-politycznej Francji lat 60-tych

Egmont, jak ty mnie zaimponowałeś w tej chwili - rzekłem pod wąsem po lekturze “Walki wodzów”, czyli siódmego tomu “Przygód Asteriksa”. I bynajmniej nie tylko dlatego, że komiks został ładnie wydany w twardej oprawie i zawiera świetną historyjkę spod pióra Renégo Goscinny'ego i Alberta Uderzo. To też, ale chodzi mi głównie o materiały dodatkowe. Za ich sprawą patrzę na ten album już zupełnie inaczej niż przed laty.

“Przygody Gala Asteriksa” to jedna z moich ulubionych serii komiksowych. Zbierałem ją na bieżąco od 1990 roku, czyli od momentu wydania pierwszego albumu przez Egmont. Uzbierałem komplet (białą serię), więc nie uważałem za zasadne kupowania po raz kolejny kolekcjonerskiego wydania w twardej oprawie. Wiadomo - fajnie by je było mieć, ale zarówno portfel, jak i półki nie są z gumy.

“Walka wodzów” po raz pierwszy ukazała się na polskim rynku w 1992 roku, czyli gdy chodziłem do szóstej klasy podstawówki. Zapewne wówczas moja wiedza o starożytnej historii Francji ograniczała się z grubsza do tego, że Galia została podbita przez Rzymian, ale wciąż niektórzy stawiali opór najeźdźcy. Zwłaszcza mieszkańcy pewnej armorykańskiej wioski ;) Przyjąłem więc ten album jako kolejną zabawną historyjkę o Galach.

Opowiada on o zainspirowanej przez Rzymian walce między wodzami dwóch galijskich osad. Owa walka ma na celu udowodnienie, który wódz jest silniejszy. Przegrany traci nie tylko tytuł wodza, ale i zwierzchnictwo nad swoją osadą. Rzymianie wystawiają więc do walki kolaboranta i rozpoczynają knucie, jak pozbawić dzielnych Galów możliwości wypicia magicznego napoju przez Asparanoiksa. Ostatecznie udaje się wyeliminować na chwilę z gry druida Panoramiksa, który dostaje amnezji i zapomina jak przyrządzić napój. Co ciekawe, robi to niechcący Obeliks. Sytuacja w obozie Galów robi się napięta, a Asteriks głowi się jak przywrócić pamięć druidowi. Cała opowieść obfituje oczywiście w masę humoru, gagów i żartów.

Obecne wydanie komiksu uzupełnione jest o obszerny materiał dodatkowy (podobnie jak “Złota Kolekcja Kajka i Kokosza”). To blisko 30 stron zdjęć, kadrów i publicystyki. W tym arcyciekawy rys historyczny, dotyczący nie tylko kulis powstania samego albumu, ale i dziejów Francji. Bez nudów, napisany naprawdę w przystępny sposób. Znajdziemy tam masę ciekawostek, które przedstawią nam komiks w zupełnie innym świetle.

Otóż dowiadujemy się na przykład, że album to w rzeczywistości istotny komentarz polityczny - powstawał w okresie przed pierwszymi we współczesnej Francji powszechnymi wyborami prezydenckimi z 1965 roku. Przypomnieć należy, że generał de Gaulle był co prawda prezydentem od 1958 roku, ale wybranym przez kolegium elektorskie. A powszechne wybory były wówczas dla Francuzów epokowym wydarzeniem - miały odbyć się po raz pierwszy od 1858 roku, czyli od elekcji Napoleona Bonaparte. Dlatego też w prasie komiksowej publikowane były humorystyczne szorty z Asparanoiksem prowadzącym konferencję prasową, które były satyrą na konferencje prezydenta de Gaulle'a.

Innym ciekawym wątkiem jest postać Kolaboriksa, czyli przeciwnika Asparanoiksa w mającej odbyć się walce wodzów. Na początku lat 60-tych, a było to przecież kilkanaście lat po wojnie, kolaboracja z hitlerowcami nadal była tematem tabu. Wszyscy wiedzieli o co chodzi, ale nikt głośno starał się nie komentować sytuacji. Już sama okupacja Galii przez Rzymian miała być transpozycją okupacji Niemieckiej Francuzów z 1940 roku. Wioska dzielnych Galów miała reprezentować francuski duch ruchu oporu. O kolaborantach w zasadzie nie mówiło się głośno, lub bagatelizowano ten temat.

Jak piszą redaktorzy dodatku, postać Kolaboriksa została całkowicie obdarta z wybielającej maski. Pokazano kolaboranta jako osobę płaszczącą się przed wrogiem, akceptującym jego kulturę i sztukę, działającą na niekorzyść własnego społeczeństwa. A przecież album został wydany na kilka lat przed głośnym filmem “Smutek i litość” (reż. Marcel Ophüls, 1969 r.), który rozpoczął we Francji otwartą dyskusję na temat kolaboracji z wrogiem w latach 40-tych XX wieku. W rzeczywistości to właśnie René Goscinny i Albert Uderzo, byli jednymi z pierwszych, których głośno poruszyli ten wątek, choć w formie humorystycznej.

Nie będę Wam zdradzał więcej ciekawostek, bo warto przeczytać to samemu. W dodatkach znajdziecie też zarys historii starożytnej Francji i próbę odpowiedzi, dlaczego Galom żyło się w rzeczywistości całkiem nieźle pod okupacją Cezara, komentarz autorów do psychologii i terapii psychologicznej, które w latach 60-tych XX wieku zaczynały zdobywać rosnącą popularność (w komiksie jest wątek druida leczącego choroby umysłowe), a nawet analizy poszczególnych kadrów, które kryją masę smaczków i mrugnięć okiem do czytelnika.

Polecam te dodatki z czystego serca. To naprawdę masa kapitalnej lektury, skierowanej chyba głównie do starszego czytelnika. Miałem nie zbierać tej kolekcji, ale wygląda na to, że za sprawą dodatków będę musiał zrewidować swoje zdanie.

[Współpraca reklamowa] Komiks został mi przekazany bezpłatnie przez wydawnictwo Egmont w celu napisania recenzji. Wydawca nie wywierał wpływu na moją opinię.