Bato.to offline. Serwis odwiedzało 200 milionów użytkowników miesięcznie, straty 5 mld dolarów
Historia bato.to nie skończyła się na zamknięciu serwisu. Japońska organizacja CODA (Content Overseas Distribution Association) ujawniła szczegóły operacji, która doprowadziła do likwidacji tego, co sama nazywa „największą pirateryjną stroną z mangą na świecie".
19 listopada 2025 roku Biuro Bezpieczeństwa Publicznego w Szanghaju przeszukało mieszkanie podejrzanego w Regionie Autonomicznym Guangxi Zhuang. Po zatrzymaniu mężczyzna przyznał, że był głównym operatorem całej sieci — obejmującej bato.to, xbato.com i mangapark.io — i zarządzał nią od co najmniej 2018 roku. Mężczyzna wyszedł za kaucją i oczekuje na formalne postawienie zarzutów.
Skala trudna do wyobrażenia
Serwis odwiedzało blisko 200 milionów osób miesięcznie, a przychody z reklam w szczytowych miesiącach przekraczały 50 tysięcy dolarów. Łączny ruch w sieci wszystkich 60 powiązanych serwisów od października 2022 do października 2025 wyniósł 7,2 miliarda odwiedzin. Straty branży mangowej szacowane są na ponad 5 miliardów dolarów.
Trick stosowany przez operatora był prosty, lecz skuteczny. Bato.to było zablokowane geograficznie w Chinach, co stwarzało pozory, że żadne naruszenia prawa nie mają miejsca na terenie kraju — podczas gdy serwis zbierał ogromny globalny ruch.
Japońsko-chińska współpraca jako precedens
Dochodzenie wszczęto na wniosek pięciu największych japońskich wydawców: Kadokawa, Kodansha, Shueisha, Shogakukan i Square Enix. Biuro CODA w Pekinie złożyło zawiadomienie karne do chińskich władz 25 września 2025 roku. Do sprawy dołączyła też China Literature Limited, spółka zależna Tencenta, której własne tytuły również znajdowały się w nielegalnej ofercie serwisu. Taka współpraca między japońskim i chińskim przemysłem wydawniczym to rzadkość i może stanowić wzór dla przyszłych działań antypirackich.
Rynek legalny od razu poczuł różnicę
Wpływ zamknięcia bato.to na legalny rynek był natychmiastowy. NTT Solmare poinformowało, że po likwidacji serwisu dzienne sprzedaże na platformie MangaPlaza, skierowanej do rynku amerykańskiego, niemal podwoiły się.
Hydra żyje dalej
Już dzień po potwierdzeniu zamknięcia wszystkich 60 serwisów w sieci pojawił się nowy klon strony. CODA zapowiedziała, że śledztwo jest kontynuowane — organizacja stara się ustalić tożsamość innych osób zaangażowanych w działalność sieci, rozsianych po całym świecie.
Sprawa bato.to pokazuje, że skuteczna walka z piractwem wymaga dziś współpracy ponadgranicznej — i że nawet największe serwisy nie są nietykalnie. Pytanie, czy nowe klony uda się likwidować równie sprawnie.