Blisko 90 tys. za planszę z komiksu o Tytusie. Trzy pytania do Artura Dumanowskiego z DESA Unicum

O tym, ile trzeba mieć by zacząć inwestować w plansze komiksowe, jakie plansze są obecnie na topie oraz jakie rekordy sprzedażowe odnotowano w domu aukcyjnym DESA Unicum opowiada w rozmowie z "Blogiem o komiksach" Artur Dumanowski, Dyrektor Departamentu Projektów Aukcyjnych.
Wojtek Boczoń: Jakie plansze komiksowe są obecnie na topie i w jakich cenach się sprzedają?
Artur Dumanowski: Dzisiaj zainteresowanie komiksami wśród dorosłych ponownie rośnie, głównie ze względu na głęboką więź sentymentalną i nostalgię związaną z czasami beztroskiego dzieciństwa. Pasjonaci komiksów najchętniej poszukują na rynku dzieł klasyków gatunku, takich jak: Henryk J. Chmielewski, Janusz Christa, Tadeusz Baranowski, Grzegorz Rosiński i Bogusław Polch. Na aukcjach komiksu w DESA Unicum regularnie pojawiają się prace Papcia Chmiela z lat 70. i 80., których ceny na licytacji osiągają nawet ponad 20 lub 30 tysięcy złotych. Podobne kwoty padają na plansze komiksowe Tadeusza Baranowskiego czy okładki komiksów z serii „Kajko i Kokosz” Janusza Christy.
Jaka była najdrożej sprzedana plansza komiksowa w historii domu aukcyjnego?
Najdrożej wylicytowaną planszą komiksową od 2015 roku pozostaje praca autorstwa Papcia Chmiela z serii "Tytus, Romek i A'Tomek", którą sprzedano za 88 500 zł na aukcji w DESA Unicum. Drugim najdroższym obiektem jest projekt okładki „Kajko i Kokosz. Szranki i konkury” Janusza Christy sprzedany w 2022 roku za 60 000 zł.
Jaki jest minimalny próg wejścia w takie inwestycje?
Plansze komiksowe są zdecydowanie bardziej przystępne cenowo niż np. inwestowanie w sztukę dawną lub klasyków awangardy. Pojedyncze projekty z lat 70. sprzedają się na aukcjach za 2-3 tys. zł, a prace Papcia Chmiela czy Baranowskiego, czyli uwielbianych przez kolekcjonerów twórców, osiągają ceny na poziomie 10 tys. zł – przy czym projekty okładek potrafią kosztować nawet dwukrotnie więcej. Ilustracje komiksowe, podobnie jak obrazy olejne czy rzeźby, stanowią stabilną formę inwestowania, mniej podatną na wahania koniunktury. Ponadto, taka podróż sentymentalna do dzieciństwa jest bezcenna dla wielu kolekcjonerów.