Hexenberg 1626. Artur Biernacki. Recenzja komiksu

Artur Biernacki wraca z kontynuacją historii Ursuli Hammel w świetnym horrorze “Hexenberg 1626”. W kwietniu komiks będzie miał swoją oficjalną premierę, a ja dzięki uprzejmości wydawcy mogłem się zapoznać z jego treścią już teraz. Jest to opowieść zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami, które miały miejsce w Neustadt (dzisiejszy Prudnik).
“Hexenberg 1626” jest kontynuacją historii opisanej w komiksie “Hexenberg: Ursula Hammel”, który wydany był w 2016 roku. Nie musicie się jednak obawiać, jeśli nie mieliście okazji zapoznać się z częścią pierwszą. Obie opowieści można czytać niezależnie, bo w nowym albumie wszystkie niezbędne informacje zostaną klarownie wyjaśnione. Komiksy opowiadają dwie niezależne historie, które łączy nazwisko Ursuli Hammel.

Kim była kobieta? W zasadzie niewiele wiadomo na jej temat. Na przełomie XIX i XX wieku ks. Johaness Peter Chrząszcz wymienił jej nazwisko w “Historii miasta Prudnika na Górnym Śląsku”. Opisał, że w 1577 roku pogrzebano ją żywcem, a następnie przebito kołkiem za morderstwo popełnione przez nią na swoim dziecku, które trzykrotnie przebiła nożem. Jej szczątków nie pochowano na poświęconej ziemi. Artur Biernacki, autor komiksu, powiązał jej nazwisko z wydarzeniem, które miało miejsce w Legnicy, kiedy to pewna dziewczyna nawiązała romans z katem. Historia skończyła się dla niej tragicznie.
Opowieść o Ursuli Hammel dotyczy okresu, w którym procesy o czary były powszechne, a oskarżenia często dotyczyły kobiet zajmujących się zielarstwem, znachorstwem czy wróżbiarstwem. Nie można więc wykluczyć, że dziewczyna była ofiarą jednego z takich “procesów”. Tego prawdopodobnie nie dowiemy się już nigdy. W miarę upływu czasu, dzięki wpływom Oświecenia liczba procesów o czary zaczęła maleć, ale o czarownicach i szeptuchach można było jednak usłyszeć na wsiach jeszcze na początku XX wieku.

Pierwsza część komiksu z 2016 roku skupia się na losach tytułowej Ursuli. Druga opowiada historię o dwóch przedstawicielach Praskiej Izby Apelacyjnej, którzy przybywają do Neustadt w celu wyjaśnienia sprawy panoszącej się w mieście strzygi. Autor podkreśla, że historia jest fikcyjna, ale i w tym przypadku inspirował się prawdziwymi wydarzeniami. Swojego czasu rajcy z Bolkowa poprosili bowiem Praską Izbę Apelacyjną o interwencję w sprawie domniemanej zjawy. W 1626 roku trwała Wojna Trzydziestoletnia, a do Neustadt zbliżały się wojska hrabiego Mansfelda. Na domiar złego w mieście szalała wtedy Czarna Śmierć – Dżuma. Przedstawiciele izby apelacyjnej przybyli do miasta incognito, jako pracownicy Komory Celnej, by prowadzić śledztwo bez wzbudzania sensacji.
Artur Biernacki, który obok rysowania komiksów zajmuje się historią, doskonale oddał klimat ówczesnych czasów. Nie tylko jeśli chodzi o sprawne powiązanie wydarzeń z minionych wieków, ale także w kwestii słownictwa, obyczajów czy strojów i pejzaży tamtej epoki. Skonstruował naprawdę dobry, nastrojowy horror z elementami kryminału, który toczy się na naszych rodzimych ziemiach.

Jeśli chodzi o warstwę graficzną, to załączone dookoła tego tekstu zdjęcia powinny dać Wam przedsmak tego, co znajdziecie w środku. Komiks jest utrzymany w kolorach szarości, czerni i bieli, a rysunki zostały celowo nieco “przybrudzone”. Tworzy to klimat grozy i niepokoju, który wylewa się dosłownie z każdego kadru. Swoją drogą kadry zostały ciekawie rozplanowane, dzięki czemu nie wieje nudą. Mamy tu zarówno klasyczne komiksowe ujęcia, jak i obrazy zajmujące całe plansze, a nawet widoki z lotu ptaka.
Komiks nie jest przegadany, czyta się go bardzo dobrze. No może z wyjątkiem jednej kwestii - liternictwa. Jak dla mnie czcionka mogłaby być nieco bardziej czytelna, techniczna. Zaznaczam jednak, że komiks został mi udostępniony w wersji cyfrowej i czytałem go na 10 calowym tablecie. Być może zmienię zdanie, gdy do moich rąk trafi fizyczna kopia komiksu. Tę już zakupiłem i czekam na marcową premierę (kupujący w przedsprzedaży dostaną album wcześniej). Jego format (215x286 mm) może w tej kwestii wszystko zmienić. Komiks będzie wydany w twardej okładce i na wysokiej jakości matowym papierze.

Choć ze względów recenzenckich musiałem się przemęczyć z cyfrową wersją komiksu, to wiem że pieniądze wydane na tradycyjny album będą dobrą inwestycją. To naprawdę świetna historia, którą mogę polecić wszystkim fanom opowieści grozy, a już zwłaszcza tym osobom, które lubują się w naszych słowiańskich legendach i mitach. Jednym słowem: polecam!
Komiks możecie kupić w przedsprzedaży w sklepie https://goran-komiks.pl/