Nie tylko Egmontowi zdarzają się wpadki. Komiks Szymona Kudrańskiego miał trafić do zniszczenia
Wadliwe komiksy wracają jako temat kolekcjonerski. W USA sklepy miały dostać polecenie zniszczenia egzemplarzy "No Man’s Land" Szymona Kudrańskiego i "Punderworld Vol. 2". W Polsce podobne emocje budziły wcześniej wpadki Egmontu.
Nie tylko polskim wydawcom zdarzają się kosztowne i kłopotliwe wpadki z drukiem. Tym razem temat wrócił za sprawą Image Comics, Lunar Distribution i dwóch albumów, które niedawno trafiły do amerykańskich sklepów komiksowych. Wśród nich jest "No Man’s Land" Szymona Kudrańskiego, polskiego autora znanego m.in. z pracy dla amerykańskiego rynku.
Jak podało Bleeding Cool, sklepy komiksowe miały zostać poinstruowane, aby zniszczyć egzemplarze dwóch tytułów Image Comics: "No Man’s Land" Szymona Kudrańskiego oraz "Punderworld Vol. 2" Lindy Sejic. Według serwisu sprawa ma związek z błędami drukarskimi, a dystrybutor miał przekazać sprzedawcom komunikat dotyczący wycofania wadliwych egzemplarzy.
W przypadku "No Man’s Land" chodzi o wydanie zbiorcze, które Image Comics opublikowało 22 kwietnia 2026 roku. Album liczy 136 stron i zbiera cztery zeszyty serii. Sam komiks jest zimnowojennym thrillerem, którego akcja rozgrywa się w 1963 roku w rejonie Wysp Diomedesa, na lodowym pograniczu między Stanami Zjednoczonymi a Rosją.

Drugim tytułem do przemielenia jest "Punderworld Vol. 2" Lindy Sejic. Ten album Image Comics wydało 8 kwietnia 2026 roku. To kontynuacja komediowo-romantycznej wersji mitu o Hadesie i Persefonie.
Dla czytelników w Polsce cała sytuacja może brzmieć znajomo, bo podobne emocje wywoływały wcześniej wpadki Egmontu. Najgłośniejszym przypadkiem był chyba album "Kajtek i Koko. W krainie baśni – Zły książę", którego sprzedaż wstrzymano po komunikacie o ingerencji w integralność oryginalnego dzieła. W praktyce część egzemplarzy zdążyła już trafić na rynek, a później zaczęła żyć własnym życiem w obiegu kolekcjonerskim.
To zresztą jeden z ciekawszych efektów ubocznych takich sytuacji. Wadliwy komiks, który dla wydawcy jest problemem do jak najszybszego rozwiązania, dla części zbieraczy staje się osobliwością. Nie zawsze oznacza to realną wysoką wartość, ale wystarczy spojrzeć na ogłoszenia, by zobaczyć, jak działa ten mechanizm. Widziałem wadliwe egzemplarze "Złego księcia" w serwisach z ogłoszeniami, których cena dobijała do 3000 zł.
Egmont miał też nowszą wpadkę z drugim tomem "Marvel Knights Spider-Man". W tym przypadku problem dotyczył pięciu rozkładówek wydrukowanych na niesąsiadujących ze sobą stronach. Album został czasowo wstrzymany, a później wrócił do sprzedaży w pakiecie z dodatkiem zawierającym poprawione materiały.
Sprawa Image Comics pokazuje więc, że problemy z nakładami nie są wyłącznie polską specyfiką. Różnica polega na tym, jak wydawcy i dystrybutorzy reagują na błędy, a także jak szybko kolekcjonerzy zaczynają dopisywać do takich egzemplarzy własną historię. Dla jednych to wadliwy produkt, który powinien zniknąć z rynku. Dla innych potencjalny biały kruk, nawet jeśli cena z ogłoszenia nie oznacza jeszcze ceny, którą ktokolwiek rzeczywiście zapłaci.
