Nowy szef Marvel Comics. Powrót do autorskich serii czy jeszcze więcej Marvel Studios?
Marvel Comics po prawie 90 latach opuszcza Nowy Jork i przenosi się na teren Disneya w Burbank. Nowym redaktorem naczelnym zostaje Stephen Wacker. Obie decyzje ogłoszono w jednym tygodniu, obie podpisuje Kevin Feige.
Stephen Wacker zastępuje C.B. Cebulskiego po dziewięciu latach jego kadencji. Cebulski jedzie do Tokio jako redaktor odpowiedzialny za oryginalne projekty azjatyckie, czyli mangę tworzoną na miejscu, a nie amerykańskie historie stylizowane na japońskie.
Wbrew temu, co piszą niektórzy, nie wygląda to na zesłanie. Zanim Cebulski został naczelnym, od 2015 roku pracował w Szanghaju przy azjatyckich projektach Disneya i to on ściągał do Marvela twórców z regionu. Wraca do tego, w czym był naprawdę dobry. Choć trudno przejść obojętnie obok faktu, że człowiek, który przez lata pisał dla Marvela pod pseudonimem Akira Yoshida, udając japońskiego scenarzystę, właśnie dostał posadę w Japonii.
Wacker ma niezłe portfolio. „Daredevil" Waida, „Hawkeye" Fractiona i Aji, debiut Kamali Khan. Ale też „Brand New Day" i „Superior Spider-Man", czyli redakcyjne decyzje, które do dziś dzielą czytelników. To nie jest kurator komiksów autorskich. To redaktor, który potrafi obsłużyć jedno i drugie.
Dlaczego to się w ogóle stało?
Bo Marvel przestał być liderem rynku. Według danych ICv2 w czwartym kwartale 2025 roku DC miało 32,6 proc. udziału w amerykańskim rynku sklepów komiksowych, Marvel 29,6 proc. W pierwszym kwartale tego roku przewaga jeszcze się powiększyła. Jak podaje „The Hollywood Reporter", obie decyzje mają odwrócić ten trend, a stoi za nimi Kevin Feige, który osobiście prowadził czwartkowe spotkanie z pracownikami w Nowym Jorku.
Tu robi się ciekawie. Konkurencja wygrywa dokładnie tym, o czym marzą czytelnicy zmęczeni kolejnymi wielkimi wydarzeniami. Linia Absolute w DC to wyraziste serie autorskie z minimalną liczbą przerywników i sprzedaje się świetnie. Jeśli Marvel chce odzyskać rynek, będzie musiał w jakimś stopniu skopiować ten model. Presja handlowa pierwszy raz od lat gra po stronie czytelników.
Co realnie zmieni przeprowadzka?
Ponad stu pracowników działu komiksowego ma czas do lipca 2027 roku na decyzję o przeprowadzce do Kalifornii. Bezpośrednim powodem jest wygasająca umowa najmu biura na Manhattanie. Powód głębszy: Marvel podaje, że więcej amerykańskich twórców komiksowych mieszka dziś na Zachodnim Wybrzeżu niż w okolicach Nowego Jorku.
Nie każdy z tych stu pojedzie. To wiadomo z góry. Redakcja to nie meble, tylko sieć kontaktów i zaufania budowana latami. Jeśli wyjedzie połowa, Wacker będzie odbudowywał zespół z ludzi, których nie zna, w mieście, gdzie łatwiej trafić na scenarzystę serialowego niż rysownika.
Czego się można spodziewać?
Że komiksy przestaną być laboratorium. Miles Morales, Kamala Khan, America Chavez — te postacie powstały w komiksie, kiedy dział komiksowy był samodzielny i mógł ryzykować. Wacker podlega Winderbaumowi, czyli człowiekowi odpowiedzialnemu równocześnie za seriale i animację. Ryzyko nie polega więc na tym, że komiksy staną się poligonem dla filmu. Polega na tym, że przestaną nim być, bo pomysły zaczną przychodzić z góry.
Że pierwsze sygnały zobaczymy szybciej, niż sądzą optymiści czekający na 2027 rok. Kto dostanie umowę na wyłączność, która seria zniknie z zapowiedzi wydawniczych bez wyjaśnienia. To będzie widać jeszcze w tym roku.
I że przy skali, w jakiej działa dziś Disney, dział komiksowy pozostaje częścią firmy nieporównywalnie mniejszą niż filmy czy telewizja. Dopóki przynosi zysk i dostarcza postaci ekranowi, nikt go nie zamknie. Ale nikt też nie da mu wiele swobody. Ta asymetria wyjaśnia więcej niż osobowość któregokolwiek naczelnego.