Morderca znad Green River był nieuchwytny 20 lat. W śledztwie pomagał nawet Ted Bundy. O komiksie, który obnażył bezsilność policji

Zabił być może nawet 80 kobiet i pozostawał nieuchwytny. W desperacji śledczy szukający mordercy znad Green River radzili się nawet Teda Bundy’ego. Scenariusz do komiksu napisał Jeff Jensen, syn detektywa prowadzącego sprawę. Czytelnik dostaje relację z pierwszej ręki.

Morderca znad Green River był nieuchwytny 20 lat. W śledztwie pomagał nawet Ted Bundy. O komiksie, który obnażył bezsilność policji

Z komiksami typu true crime mam ten problem, że nie wystarczy mi lektura albumu. Zaczynam „wsiąkać w sprawę” - sprawdzać fakty oraz szukać ciekawostek. Być może to moja dziennikarska ciekawość i dociekliwość. Tak było przy opisywanym niedawno albumie o Eddim Gain’ie i nie inaczej było w przypadku „Mordercy znad Green River”. Pikanterii sprawie dodaje nie tylko fakt, że skala zbrodni była ogromna, ale także to, że przez dwie dekady nie można było go złapać. Sprawa morderstw znad Green River jest powszechnie uznawana za jedno z najdłuższych i najbardziej kosztownych śledztw w historii amerykańskiej kryminalistyki.

Skala bezradności organów ścigania była tak duża, że w 1984 roku śledczy zdecydowali się na krok bezprecedensowy. Detektywi Robert Keppel i Dave Reichert odwiedzili w celi śmierci Teda Bundy’ego, licząc na to, że jeden seryjny morderca pomoże im zrozumieć psychikę drugiego. Bundy, czekający na egzekucję we Floridzie, faktycznie dostarczył cennych wskazówek. To on zasugerował policji, że sprawca prawdopodobnie powraca na miejsca porzucenia zwłok, by dokonywać nekrofilii, co powinno skłonić grupę zadaniową do obserwacji nowo odnalezionych miejsc zbrodni.

Jeff Jensen i Jonathan Case w swoim komiksie umieszczają ten wątek w sposób wyważony, traktując go nie jako tani chwyt fabularny, lecz jako dowód na skrajne wyczerpanie i desperację ludzi, którzy przez lata nie potrafili przerwać pasma zbrodni Gary’ego Ridgwaya.

Ridgway, znany opinii publicznej jako lakiernik z fabryki ciężarówek Kenworth, przez dwadzieścia lat pozostawał niemal niewidoczny dla systemu. Choć jego nazwisko wielokrotnie pojawiało się w aktach, a w 1983 roku przeszedł on nawet badanie wariografem, brak twardych dowodów pozwalał mu na kontynuowanie procederu. Komiks „Morderca znad Green River” oddaje sprawiedliwość ofiarom, nie skupiając się na makabrze ich śmierci, lecz na determinacji detektywa Toma Jensena, który jako jeden z niewielu nie pozwolił, by pamięć o nich zatarła się w policyjnych archiwach.

Jeff Jensen, scenarzysta albumu i syn głównego bohatera, wniósł do tej opowieści warsztat wyniesiony z lat pracy w Entertainment Weekly. Dzięki temu komiks unika typowej dla gatunku true crime sensacji, oferując w zamian chłodną, niemal kliniczną analizę śledztwa. Tom Jensen udostępnił synowi swoje prywatne notatki oraz wspomnienia z setek godzin przesłuchań, które przeprowadził z Ridgwayem po jego ostatecznym ujęciu w 2001 roku.

Pomogło to stworzyć portret człowieka, dla którego sprawa Green River stała się centralnym punktem życia, wpływając na jego relacje rodzinne i zdrowie psychiczne. Komiks w sposób mistrzowski pokazuje, że walka ze złem to nie tylko pościgi i strzelaniny, ale przede wszystkim żmudna, biurokratyczna praca i lata siedzenia w dusznych pokojach przesłuchań.

Czarno-białe plansze autorstwa Jonathana Case’a, pełne surowego realizmu, pozwalają czytelnikowi poczuć ciężar atmosfery Seattle lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Case wykonał ogromną pracę dokumentacyjną, odtwarzając autentyczne lokalizacje, a nawet ubiór i mimikę postaci na podstawie zdjęć archiwalnych. Brak koloru w tym przypadku nie jest brakiem, lecz świadomym wyborem artystycznym, który podkreśla dokumentalny charakter dzieła. Sceny przesłuchań, w których twarz Ridgwaya pozostaje niepokojąco zwyczajna, budują napięcie skuteczniej niż jakiekolwiek dynamiczne sekwencje akcji. To właśnie ta zwyczajność zła, uosabiana przez mordercę, jest w komiksie najbardziej przerażająca.

Najważniejszą częścią albumu jest opis wydarzeń, które nastąpiły po aresztowaniu Ridgwaya dzięki dowodom DNA. Morderca zawarł układ z prokuraturą: w zamian za uniknięcie kary śmierci obiecał wskazać miejsca ukrycia ciał kobiet, które wciąż figurowały jako zaginione. Przez kolejne pół roku Tom Jensen codziennie konfrontował się z mordercą, który z przerażającą precyzją, a czasem z całkowitą obojętnością, opisywał swoje zbrodnie. Komiks poświęca wiele miejsca tym rozmowom, ukazując psychologiczną grę między śledczym a sprawcą.

Rzeźnik z Plainfield i jego dziedzictwo, czyli jak Ed Gein ukształtował współczesny horror
„Psychoza”, „Milczenie owiec”, „Teksańska masakra piłą mechaniczną” i wiele innych horrorów ma swoją genezę w Plainfield. To tu narodził się Eddie Gein, który stał się symbolem psychopaty z prowincji. Choć udowodniono mu tylko dwie zbrodnie, jego życie obrosło legendą.

„Morderca znad Green River” zdobył Nagrodę Eisnera w 2012 roku. Jest to rzadki przykład komiksu, który potrafi połączyć osobistą, rodzinną historię z wielką sprawą kryminalną, nie tracąc przy tym obiektywizmu. Publikacja wydawnictwa KBoom pozwala polskiemu czytelnikowi zapoznać się z tą historią w sposób kompleksowy, dostarczając nie tylko emocji, ale i rzetelnej wiedzy historycznej. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto interesuje się kryminalistyką i szuka w literaturze czegoś więcej niż tylko rozrywki.

Jeff Jensen udowodnił, że komiks jest pełnoprawnym medium do opowiadania o sprawach najtrudniejszych, a prawda, nawet ta najmroczniejsza, zasługuje na godne przedstawienie.

Informacje o komiksie
Tytuł „Morderca znad Green River”
Seria ...
Wydawca KBoom
Scenarzysta Jeff Jensen
Rysownik Jonathan Case
Kolorysta ...
Tłumacz Konrad Mikrut
Rok wydania 2023
Format 152x229 mm
Okładka twarda
Liczba stron 240
Cena okładkowa 89 zł