Praga gada farmazony. Przemysław J. Olszewski. Recenzja

Pewnego marcowego popołudnia zadzwonił do mnie Przemysław J. Olszewski z propozycją zrecenzowania jego najnowszej publikacji z cyklu “Praga gada” poświęconej farmazoniarzom. Poprzednich części nie znałem, ale zapowiedź autora była na tyle intrygująca, że podjąłem rękawicę. I to była dobra decyzja.

Jak się okazało, za komiksem "Praga gada" kryje się duży projekt, nad którym Przemysław J. Olszewski pracuje już od 2010 roku. Autor podjął się przełożenia na język komiksu setek wywiadów i relacji starszych prażan, którzy opowiedzieli mu o życiu i historii swojej dzielnicy. Najmłodszy z jego rozmówców miał 60 lat, najstarszy - 99. Do tej pory ukazało się kilka książeczek, a najnowszą jest “Praga gada farmazony”. Poprzednie dotyczyły m.in. czasów międzywojnia, wojennych, PRL-u i adaptacji felietonów Wiecha. Jako że za młodu zaczytywałem się w twórczości Stefana Wiecheckiego, tym bardziej nabrałem ochoty na farmazony.

Na początek dwa słowa wyjaśnienia. “Praga gada farmazony” nie jest typowym komiksem. To raczej powieść graficzna, reportaż, w której autor łączy elementy fotografii i rysunków. Forma może przywodzić na myśl komiksy Bohdana Butenki.
- Odwiedziłem z aparatem i szkicownikiem znane mi zakątki, jeszcze raz się przyjrzałem, sprawdziłem, czy nadal na mnie oddziałuje ich magia. Dla mnie jako artysty warszawska Praga jest niezwykle atrakcyjna, bardzo fotogeniczna, graficzna nawet. Bezczas tu panujący, między odrapanymi murami tych wilgotnych secesyjnych kamienic zawsze rozbudza moją wyobraźnię - mówi Przemysław J. Olszewski. Dodaje też, że komiks “Praga gada farmazony” stanowi forpocztę jego dyplomu na Wydziale Grafiki warszawskiej ASP.
Kim jest farmazon?
Przemysław J. Olszewski przedstawia czytelnikowi wywiad z praskim farmazonem. W gwarze termin ten oznacza blagiera, picera czy oszusta. Reprezentuje go dziara z jego torsu, która oprowadza nas po warszawskiej Pradze i pokazuje kulisy profesji farmazoniarza. Ale nie takiego “dzisiejszego”. To farmazon z przedwojennymi zasadami.

- Pytałeś o zasady? Swoich się nie okrada. Nie kapuje się. Nie wykręca się afer. Nie bluzga. A jak się taki trafił, co się skiepścił, to już miał przegrane, miał kleksa! I dużo go to kosztowało, żeby później u ferajny na swojej parafii zyskać jakąś renomę - mówi tytułowy bohater.
Z książki dowiecie się całą masę ciekawostek o warszawskich oszustach. O tym, jakimi zasadami się kierowali, jak wyglądał ich kodeks honorowy, jak i z kim pili, kogo oszukiwali. Dowiecie się jakie były najciekawsze przekręty oraz kto był królem półświatka. A także jak wyglądały stare praskie podwórka.
- Sportretowałem klasycznych, stołecznych farmazonów, o których opowiadali mi rozmówcy. Farmazoniarze, czy np. doliniarze, byli współplemieńcami bardzo wielu moich rozmówców. Co więcej, kilka osób akcentowało użyteczność takiego sąsiada i gwarancję bezpieczeństwa udzieloną kamienicy przez półświatek szanujący miejsce zamieszkania swoich członków. Farmazoni z prawobrzeżnej Warszawy często pomagali gorzej uposażonym sąsiadom, potrafili ufundować rower czy sprezentować piłkę do gry dzieciarni ze swojego podwórka - opowiada autor.
Praski reportaż
Pod względem graficznym praca prezentuje się naprawdę bardzo dobrze. Autor musiał spędzić masę czasu na wyłuskiwaniu ciekawych detali z praskich kamienic, wyszukiwaniu inspirujących postaci i kultowych miejsc. Wszystko to połączył z zabawnymi rysunkami i grafikami, które nałożył na swoje fotografie. Efekt jest naprawdę imponujący! Ogląda się to przyjemnie, a ze stron komiksu czuć prawdziwy praski klimat.

Choć nie jestem warszawiakiem, to jednak na Pradze spędzam sporo czasu. Mieści się tam bowiem siedziba mojej firmy. Pracuję co prawda zdalnie, ale ilekroć odwiedzam pracodawcę, mam z reguły na tyle czasu, by przejść się po zaułkach Pragi. A czasami z duszą na ramieniu odważę się nawet zajrzeć na jakieś podwórko, by zrobić zdjęcie figurki Matki Boskiej. Bo jak być może wiecie, każda szanująca się praska kamienica taką figurkę powinna mieć.
Komiks z misją
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną ważną kwestię, którą porusza autor na łamach swojej najnowszej publikacji. Farmazon wspomina, że dzisiejsi oszuści nie mają zasad - okradają staruszków, niewiasty, a nawet kobiety w ciąży. Kiedyś to było nie do pomyślenia. Opisuje np. przypadek, gdy charakterne chłopaki dały w kość naciągaczowi w garniturze, który chciał wrobić staruszków w kredyt na zakup garczków po ustawionym pokazie.
Dziś popularną metodą kradzieży stała się “metoda na wnuczka/policjanta etc.”, na którą uczula autor z komiksowym farmazonem. Dodaje, że starsi ludzie mają duży autorytet do listonoszy i innych urzędników, a to wykorzystują dziś oszuści. Przestrzega więc w obszernym materiale staruszków przed tego typu przestępstwami. Co nagle to po diable - zanim wykonasz ruch, skonsultuj się z kimś bliskim.
- Z dwoma sędziwymi już dziś blagierami z Pragi-Północ udało mi się nawet porozmawiać, ale niestety tylko kilka fraz i ogólnych opinii mogłem zacytować. Tak się umówiliśmy. O rejestracji wywiadu nie mogło być mowy. W książce skontrastowałem ich wyraźnie ze współczesnymi gangusami i cyberprzestępcami, bez pardonu wykorzystującymi mikre kompetencje cyfrowe seniorów i ich podatność na psychomanipulację - pisze Przemysław J. Olszewski.
Zajrzyjcie na stronę projektu
Na zakończenie dodam jeszcze dwa słowa o projekcie “Praga gada”. Oprócz komiksów na stronie znajdziecie audiotekę z nagraniami czy wideotekę na You Tube. Poza tym w ramach akcji prowadzone są liczne działania animacyjne, np. kursy grafiki cyfrowej, czy międzypokoleniowe warsztaty retrospekcji. Czapki z głów, wielki szacunek!
Komiks “Praga gada farmazony”, który w sumie tak do końca klasycznym komiksem nie jest, bardzo przypadł mi do gustu. Jest tu naprawdę masa ciekawostek o działalności praskich lokalsów, a wszystko to podane w przystępnej i intrygującej graficznie formie. Polecam zapoznać się z książeczką, a ja chętnie sięgnę po poprzednie części.

[Współpraca recenzencka] Komiks został nam udostępniony przez wydawcę. Wydawca nie wywierał wpływu na naszą opinię.