„Wieloryb" – recenzja komiksu o samotności, nadziei i wierze w niemożliwe

Pewnej nocy za oknem pojawia się wieloryb. I to wystarczy, żeby życie bohatera stanęło na głowie. „Wieloryb" Frederika Hautaina i Hanne Dewachter to kameralny komiks o człowieku, który utknął w miejscu – i o tym, co go w końcu zmotywuje do działania.

„Wieloryb" – recenzja komiksu o samotności, nadziei i wierze w niemożliwe

Egbert Monk kończy czterdziestkę, nigdy nie był w związku i powoli godzi się z myślą, że nic wielkiego go już nie spotka. Nie jest dramatycznym bohaterem rodem z Hollywood. To zwykły facet, który z zewnątrz jakoś sobie radzi, ale w środku czuje, że coś go w życiu ominęło.

I właśnie w to szare, monotonne życie wpada wieloryb.

Nie jako dosłowne wydarzenie – choć graficznie wygląda właśnie tak – ale jako pęknięcie w codzienności. Symbol czegoś ogromnego i niemożliwego, co nagle staje przed bohaterem i domaga się reakcji. Wieloryb nie pasuje do świata Egberta. Ale czy Egbert sam jeszcze pasuje do własnego życia?

W tym komiksie wieloryb to pewna symbolika. W wielu kulturach zwierzę to od wieków pobudza ludzką wyobraźnię i rzadko kiedy pojawia się w opowieściach bez głębszego znaczenia. W tradycji chrześcijańskiej wieloryb kojarzony jest z historią Jonasza – proroka pochłoniętego przez morskiego potwora i wyplutego na brzeg odrodzonego, gotowego spełnić swoją misję. To archetyp zniknięcia i powrotu, śmierci i zmartwychwstania.

W kulturach rdzennych ludów Ameryki Północnej wieloryb symbolizuje mądrość, długowieczność i połączenie ze światem duchowym. W mitologii japońskiej jest strażnikiem morskich głębin, istotą budzącą respekt, a nie strach. Nawet Moby Dick Melville'a – bodaj najsławniejszy literacki wieloryb – to symbol czegoś, czego człowiek nie jest w stanie do końca pojąć ani ujarzmić. Czegoś, co go przerasta.

Ciekawym, dodatkowym kluczem interpretacyjnym okazuje się też trop sennikowy. W popularnych sennikach wieloryb bywa łączony ze szczęśliwym wydarzeniem, wielkim przełomem, transformacją i odrodzeniem, ale czasem również z czymś przytłaczającym, z lękiem albo sytuacją, która człowieka przerasta. To nie jest oczywiście twardy argument interpretacyjny, bardziej luźne skojarzenie, ale w przypadku tego komiksu pasuje zaskakująco dobrze. Egbert nie spotyka przecież sympatycznej maskotki, tylko ogromne, niepojęte stworzenie, które zarazem obiecuje zmianę i budzi niepokój.

Hautain i Dewachter nie spieszą się z odpowiedziami. „Wieloryb" działa w półtonach – między realizmem a metaforą, między komedią a melancholią. Pojawia się tu nawet karta śmierci z tarota, ale nie ma się co bać: chodzi o symboliczny koniec pewnego etapu, nie o dosłowną zapowiedź tragedii. Śmierć starego „ja", które przez lata chowało się za rutyną i lękiem.

Co ważne, autorzy nie robią z samotności Egberta pożywki dla taniego humoru ani melodramatu. Traktują go poważnie. Pokazują człowieka, który pragnie bliskości, ale sam się przed nią zamknął. I to sprawia, że wieloryb może znaczyć więcej niż tylko „szansa na miłość" – to wezwanie do zmiany w ogóle. Do ryzyka. Do odwagi, żeby uwierzyć, że jego historia jeszcze się nie skończyła. Trochę jak Jonasz, który musiał najpierw trafić w samo centrum swojego lęku, zanim mógł ruszyć dalej.

Czy ta formuła zadziała na każdego? Niekoniecznie. Komiks jest celowo nieoczywisty i jeśli ktoś szuka mocno osadzonej fabuły z wyraźnym konfliktem – może poczuć niedosyt. Ale jeśli lubicie opowieści, które więcej sugerują niż mówią wprost, „Wieloryb" wciągnie Was bez problemu.

Informacje o komiksie
Tytuł "Wieloryb"
Seria
Wydawca Dom Literatury w Łodzi / Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział w Łodzi
Scenarzysta Frederik Hautain
Rysownik Hanne Dewachter
Kolorysta Hanne Dewachter
Tłumacz Olga Niziołek
Rok wydania 2025
Format 220x270 mm
Okładka twarda
Liczba stron 88
Cena okładkowa 79 zł