Wieści ze Wschodu. Ukraińcy robią mangę o Krymie, a Japończycy czytają manhwę na papierze

Prasówka ze wschodnich mediów: Ukraińcy sięgają po język mangi, by opowiedzieć o okupowanym Krymie, a koreańskie webtoony coraz śmielej wychodzą poza ekran telefonu. Dwa różne sygnały pokazują, jak zmienia się komiksowy Wschód.

Wieści ze Wschodu. Ukraińcy robią mangę o Krymie, a Japończycy czytają manhwę na papierze

Komiksowy Wschód coraz trudniej sprowadzić do prostego podziału na mangę, manhwę i lokalne ciekawostki. Z jednej strony Ukraina wykorzystuje język komiksu do opowiadania o wojnie, okupacji i politycznym oporze. Z drugiej Korea Południowa, przez lata kojarzona głównie z cyfrowymi webtoonami, coraz mocniej sprawdza, jak jej tytuły działają w krajach przywiązanych do papierowego obiegu komiksu.

Chytomo informuje o mandze „A Butterfly’s Wingbeat”, wydanej w Kijowie opowieści o ukraińskim oporze wobec okupacji Krymu. To historia dokumentalna, oparta na losach krymskiego artysty Bohdana Zizy, skazanego przez rosyjskie władze okupacyjne na 15 lat więzienia pod politycznie motywowanymi zarzutami terroryzmu i wandalizmu.

Twórcy sięgnęli po stylistykę japońskiego komiksu nie tylko dlatego, że manga jest czytelna międzynarodowo. Jak podaje Chytomo, był to także gest wdzięczności wobec Japonii za wsparcie udzielane Ukrainie. Projekt ma ukazać się po ukraińsku, angielsku i japońsku, więc od początku pomyślano go jako opowieść kierowaną również poza lokalny rynek.

W Japonii natomiast, wyraźnie rośnie obecność koreańskich webtoonów i manhw. Ten ruch jest o tyle ciekawy, że Korea zbudowała swoją komiksową ekspansję głównie na modelu cyfrowym: pionowy kadr, pełny kolor, lektura na smartfonie, szybkie odcinki i platformy takie jak Piccoma czy LINE Manga. Japonia pozostaje jednak krajem z bardzo silną kulturą tomów, księgarń i kolekcjonowania serii na półce.

Te dwa zjawiska są od siebie odległe, ale dobrze pokazują jedną rzecz: komiks ze Wschodu przestał być jednolitym zjawiskiem. Ukraina wykorzystuje formę mangi, by opowiadać o okupacji Krymu i politycznym oporze. Korea testuje, jak cyfrowe webtoony radzą sobie na papierze w kraju, który sam stworzył najpotężniejszą tradycję komiksu azjatyckiego. A dla nas to też ciekawe, bo zapewne część z tych historii prędzej czy później zacznie trafiać także na zachodnie rynki.