Batman. Łowy. Doug Moench, Peter Gulacy – Recenzja

Witamy w świecie Batmana! Wydawnictwo Egmont wypuściło na rynek klasyczny komiks z Gackiem. I ja takiego Batmana uwielbiam! „Łowy” to zbiór 2 historii: „Łowy” (zeszyty #11-15) oraz „Terror” (#137-141), które pierwotnie ukazywały się w Batman: Legends of the Dark Knight. Mamy tu więc historie z początku lat 90-tych oraz 00-ych przełomu wieków. Przyznam szczerze, że to dla mnie osobiście najlepsze lata tworzenia komiksów o Mrocznym Rycerzu.
Autorem scenariusza obu opowieści jest doświadczony „gackolog” Doug Moench. Za rysunki odpowiedzialny jest Paul Gulacy, tusz nakładali Terry Austin i Jimmy Palmioti, natomiast nakładaniem kolorów zajęli się Paul Gulacy i Terry Austin.
Komiks został wydany w twardej oprawie, w formacie 170x260 mm i zawiera 252 strony w kolorze. Tyle tytułem wstępu.
Batman „Łowy” to ciekawy dwupak, gdzie Gacek musi stawić czoło niebezpiecznym przeciwnikom. A wszystko to w początkowych latach krucjaty Bruce'a Wayne'a.
W tytułowym opowiadaniu przeciwnikiem Mrocznego Rycerza jest doktor Hugo Strange. Gacek prowadzi na ulicach Gotham wojnę z handlarzami narkotyków jednocześnie unikając na każdym kroku policjantów. W jednym z programów tv Strange podważa stan emocjonalny Mrocznego Rycerza oraz motywy jego działalności. W międzyczasie Burmistrz Gotham powołuje specjalną grupę z Jimem Gordonem na czele, która ma za zadanie pojmać Mrocznego Rycerza. Hugo Strange jako specjalista wchodzi do tej grupy jako konsultant specjalista mający dostęp do wszystkich policyjnych akt, dotyczących spraw z Batmanem. Psychiatra zaczyna mieć totalną obsesję na punkcie Batmana. Na swoją stronę przeciąga jednego z policjantów, sierżanta Corta. Pod wpływem hipnozy Strange sprawia, że Cort staje się Nocną Zmorą, przeciwnikiem godnym Batmana. W tle mamy również nieudany romans psychiatry z córką Burmistrza. Na skutek urażonej dumy i ego dr Strange przy pomocy Corta uprowadza Catherine. Rozpoczynają się próby dekonstrukcji legendy Mrocznego Rycerza i maksymalnej destabilizacji jego postaci. Kto w tym wszystkim będzie miał lepsze karty i jak potoczą się dalsze losy oczywiście dowiecie się po przeczytaniu całości. Ciekawy epizod odegra w tej opowieści Catwoman.
W drugiej historii „Terror” mamy powrót Hugo Strange'a. Tym razem psychiatra wyciąga z Arkham Jonathana Crane’a i na skutek swoich intryg przywraca do życia Stracha na wróble. Ten rosnąc mentalnie w siłę uniezależnia się od psychiatry i przejmuje inicjatywę. Na cel bierze sobie osoby, które w przeszłości naśmiewały się z biednego Jonathana. Dochodzi do morderstw i uprowadzeń. Jedną z porwanych i szantażowanych osób staje się… Catwoman. Do gry wchodzi Batman. Czy uda mu się powstrzymać pochód terroru maniakalnego Scarecrowa? Odpowiedź dostaniecie na koniec historii.




Komiks „Łowy” to całkiem sprawnie napisane historie. Moench w dużym stopniu skupia się na stronie psychologicznej nie tylko Batmana, ale również jego głównych przeciwników doktora Strange’a oraz Stracha na wróble. Autor próbuje niejako dokonać dekonstrukcji Gacka za pomocą tajemniczego psychiatry, który widzi w Mrocznym Rycerzu śmiesznie żałosną postać w głupim kostiumie. Jednocześnie próba odnalezienia prawdy o Batmanie wpędza psychiatrę w chorą obsesję obnażającą jego prawdziwy umysł.
Podobnie mamy do czynienia w „Terrorze”, kiedy poznajemy historię zakompleksionego Crane’a, którego nieprzyjemne wydarzenia z przeszłości przyczyniły się do tego, że stał się potworem.
W obu opowieściach mamy bardzo fajnie przedstawione początki Batmana, niemającego jeszcze dostępu do całej późniejszej technologii. Gacek opiera się głównie na sile swoich mięśni i potędze swojej wiedzy. Ciekawie obudowany jest postaciami drugoplanowymi: Gordonem, Catwoman czy nawet Alfredem.
Obie historie czyta się dosyć szybko. Nie są to może szczególnie wyszukane opowieści, jednakże potrafią one wciągnąć na dobre. Porównując je do siebie mogą wydawać się trochę nierówne i niespójne. Zwłaszcza w „Terrorze” troszeczkę zabrakło mi głębi Batmana, ale ostatecznie komiks w całości uważam za ciekawy i godny przeczytania.




Warstwa graficzna „Łowów” to dosyć kontrastowe części składowe. Widać różnicę u Gulacy’ego pomiędzy stylem obu opowieści. W „Łowach” bardziej klasyczna kreska, typowa dla lat 80 i 90-tych. Natomiast w „Terorze” widać już zmiany zarówno w stylu rysowania jak i nanoszenia kolorów.
Nie wszyscy mogą polubić ten styl graficzny. Mnie on jednak nie odpychał.
Czytając „Łowy” spędziłem bardzo miło jeden z wieczorów. Po niniejszy komiks na pewno powinni sięgnąć nie tylko oldskulowi fani Batmana, ale również Ci, którzy niedawno weszli w to Uniwersum. Co do czytelników, którzy nie przepadają za facetami w kalesonach skaczącymi w nocy po dachach budynków, powiem Wam, że warto przeczytać ten komiks z uwagi na bardzo ciekawą warstwę psychologiczną. No i czasem warto po prostu się zrelaksować przy czymś lżejszym, łatwiejszym i przyjemniejszym 😄
***[Współpraca reklamowa] Komiks do przygotowania recenzji otrzymałem od wydawnictwa Egmont. Wydawnictwo nie miało żadnego wpływu na moją ocenę opisanego komiksu.