Czytelnicy Bloga o komiksach w pół roku wypełnili cały Stadion Narodowy. Podsumowanie i statystyki za IH2026

Dobiega końca pierwsze półrocze 2026, więc zgodnie ze świecką tradycją podzielę się z Wami garścią statystyk za ostatnie 6 miesięcy. A statystyki potrafią się ładnie sprzedać – tak jak ten clickbaitowy tytuł tekstu.

Czytelnicy Bloga o komiksach w pół roku wypełnili cały Stadion Narodowy. Podsumowanie i statystyki za IH2026

Wchodzę do Google Analytics, widzę „71 tysięcy aktywnych użytkowników" za pierwsze sześć miesięcy roku i… kompletnie nic z tego nie czuję. Bo co to właściwie znaczy? 71 tysięcy brzmi tak samo abstrakcyjnie jak 7 tysięcy albo 700 tysięcy. Mózg po prostu nie ma czego się złapać.

Więc robię to, co zwykle, kiedy liczba do mnie nie przemawia - zaczynam ją do czegoś przykładać.

Pierwsze skojarzenie: Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi, największa impreza komiksowa w tej części Europy, przyciąga rocznie jakieś 20 tysięcy osób. Czyli przez pół roku przewinęło się przez bloga tyle ludzi, ilu zmieściłoby się na trzech i pół Festiwalach. Cały tłum z Atlas Areny, razy trzy i pół.

Drugie poszło jeszcze dalej. 71 tysięcy to mniej więcej komplet na Stadionie Narodowym wypełnionym po brzegi na koncercie. Wyobraźcie sobie pełną widownię, każde miejsce zajęte, płyta zapchana - i wszyscy ci ludzie przyszli poczytać o komiksach 😉. Dopiero wtedy ta liczba zaczęła na mnie działać.

Albo jeszcze inaczej. 71 tys. mieszkańców to wielkość średniego polskiego miasta powiatowego - porównywalnie z Piłą, Ostrowem Wielkopolskim, Stargardem czy Siedlcami.

I tu zaciągam hamulec...

To jest zabawa formą, nie powód do bicia w bębny

Bo „71 tysięcy w pół roku” to liczba efektowna, ale wymagająca proporcji. To wynik z dłuższego okresu, więc naturalnie wygląda mocniej niż miesięczna statystyka. W przeliczeniu na miesiąc daje to mniej więcej 12 tysięcy aktywnych użytkowników. Nadal cieszy, nadal jestem bardzo wdzięczny czytelnikom - ale to już nie pełny stadion, tylko porządnie wypełniona hala. Trzymajmy proporcje.

Warto też wiedzieć, kim w ogóle jest ten „aktywny użytkownik", bo nazwa sugeruje więcej, niż znaczy. W Google Analytics 4 to nie każdy, kto kliknął i uciekł. Żeby system policzył kogoś jako aktywnego, jego wizyta musi spełnić przynajmniej jeden warunek: trwać dłużej niż 10 sekund, objąć co najmniej dwie odsłony albo zawierać tak zwane zdarzenie kluczowe. Innymi słowy - to nie musi być ktoś, kto przeczytał tekst od deski do deski, ale raczej ktoś, kto nie tylko mignął na stronie i natychmiast uciekł. To nie jest idealny filtr jakości, ale ogranicza część najbardziej przypadkowych wejść.

Druga liczba, też z gwiazdką

Przez te sześć miesięcy nazbierało się 624 tysiące zdarzeń - odsłon, przewinięć, sesji, kliknięć i innych sygnałów, które GA4 zapisuje jako zdarzenia.

I znów: bez ściemy. To mniej, niż pokazałyby serwisy będące katalogami komiksów, archiwami - bazami, w których jeden użytkownik potrafi przez wieczór wyklikać kilkadziesiąt, a nawet kilkaset podstron, sprawdzając wydania, okładki i numery zeszytów. Taka jest ich specyfika i nie ma w tym nic złego, po prostu inny typ serwisu nabija ruch w inny sposób. U nas człowiek przychodzi przeczytać recenzję, czasem zajrzy w drugi tekst i wychodzi. Mniej zdarzeń na głowę.

Ale te zdarzenia nie biorą się z próżni - składają się na ślad zostawiany przez ludzi, którzy wchodzą na teksty, przewijają je, klikają dalej albo wracają po kolejne materiały. Nie odsłona nabita przeklikiwaniem bazy - ktoś, kto wpisał temat w wyszukiwarkę, wszedł i został na dłużej.

Skąd do nas trafiacie

Na koniec rzecz, która ucieszyła mnie chyba najbardziej. Zdecydowana większość z Was przychodzi z Google. Przy blisko 4 tys. followersów, nasz fanpejdź odpowiada raptem za jakieś 15 procent wizyt - i uważam to za dobrą wiadomość.

Bo to znaczy, że nie jesteśmy zakładnikami jednej platformy i jej humorów. Zasięgi na Facebooku potrafią wyparować z dnia na dzień, kiedy komuś w Menlo Park znów zmieni się wizja tego, co warto pokazywać ludziom. Ruch z wyszukiwarki działa inaczej - dobry tekst o konkretnym tytule pracuje miesiącami, bo ktoś szuka akurat konkretnej recenzji, serii, bohatera, i trafia na nas. To kapitał, który sam się odnawia, a nie jednorazowy strzał ginący w osi czasu po dwóch dniach.

Tyle że Google też nie jest święte

I tu druga strona medalu, bo nie chcę malować trawy na zielono. Niezależność od Facebooka to wciąż zależność - po prostu od innego giganta. A ten gigant właśnie zmienia reguły gry.

Google coraz mocniej stawia na treści zasilające sztuczną inteligencję. Odpowiedzi generowane przez AI pojawiają się wprost w wynikach wyszukiwania, więc użytkownik dostaje gotową informację bez przeklikiwania na stronę, z której ta informacja pochodzi. Mówiąc wprost: wyszukiwarka przejmuje treść z blogów i serwisów, a w efekcie do źródła trafia coraz mniej ludzi. Dla takich miejsc jak to nie jest to dobra wiadomość.

Dlatego nie zakładam, że ten poziom się utrzyma choć wcale nie planujemy zwalniać tempa. Druga połowa roku może wyglądać już zupełnie inaczej - i będę z Wami szczery, jeśli liczby polecą w dół. Na razie po prostu cieszę się, że przez te sześć miesięcy było Was tylu, że wypełnilibyście cały stadion.

Najbardziej cieszy mnie jednak nie sama liczba, tylko jej charakter. To nie był jeden viral, jedna awantura ani jeden przypadkowy tekst, który wystrzelił i zgasł. Ten ruch rozkłada się na recenzje, newsy, zestawienia i archiwalne materiały, które po prostu dalej pracują. Ktoś szuka konkretnego komiksu, konkretnej serii albo nazwiska autora — i trafia do nas. Dla bloga to chyba zdrowszy fundament niż pojedynczy zasięgowy fajerwerk. A dla nas motywacja do pracy.

Dziękuję zarówno Wam – czytelnikom, jak i Grzybkowi i Toomkowi, którzy na co dzień tworzą ze mną treści na bloga.

Kolejne statystyki podam Wam na koniec roku.

PS. Być może ciekawić Was po co w ogóle się nimi chwalę. Po pierwsze – nie lubię niedomówień, staram się grać fair play i w otwarte karty. Po drugie – by pokazać tym wszystkim niedowiarkom, którzy podkopywali bloga w początkach jego działalności, że jednak coś się udało osiągnąć. I wreszcie po trzecie, najważniejsze – by dać motywację innym blogerom zaczynającym swoją przygodę z komiksem. Róbcie swoje i nie oglądajcie się na innych.

Od niszowej witryny do 200 tysięcy odsłon. Piąta rocznica powstania Bloga o komiksach
Pięć lat w sieci to czas budowania tożsamości, jednak prawdziwa rewolucja na Blogu o komiksach dokonała się niedawno. Z amatorskiej witryny staliśmy się profesjonalnym serwisem. Podsumowujemy przełomowy rok 2025, analizujemy dane i dziękujemy czytelnikom, bez których ta pasja nie miałaby sensu.

Read more

Rebellion zapowiada monumentalny album z pracami Dave’a Gibbonsa dla „2000 AD”

Rebellion zapowiada monumentalny album z pracami Dave’a Gibbonsa dla „2000 AD”

Brytyjskie wydawnictwo Rebellion zapowiedziało kolejny album w kolekcjonerskiej serii Apex Edition. Tym razem bohaterem publikacji będzie Dave Gibbons, jeden z najważniejszych rysowników związanych z magazynem „2000 AD”, a szerokiej publiczności znany przede wszystkim jako współtwórca „Strażników”. „The 2000 AD Art of Dave Gibbons: Apex Edition” ukaże się 11 listopada 2026

By Grzybek