„Dynastia Smoków”. Recenzja wydania zbiorczego od Lost In Time. Piękny, ale wymagający komiks o władzy i chaosie

„Dynastia Smoków” nie jest komiksem na szybkie czytanie. Łatwo pogubić się w nazwach i relacjach, ale jeśli dacie mu czas, odwdzięczy się świetnymi ilustracjami i ambitną opowieścią o micie, władzy oraz naruszonej równowadze świata.

„Dynastia Smoków”. Recenzja wydania zbiorczego od Lost In Time. Piękny, ale wymagający komiks o władzy i chaosie

Są komiksy, po których od razu wiem, co chcę o nich napisać. Zamykam album i już układa mi się w głowie pierwsze zdanie recenzji. W przypadku „Dynastii Smoków” miałem jednak inaczej – w mojej głowie kłębiły się różne myśli. Musiałem wszystko sobie poukładać, wrócić myślami do kilku scen i spokojnie przetrawić to, co właściwie przeczytałem. Nie jest to historia, która zostawia po sobie jedno proste wrażenie.

Pierwszy kontakt z tym komiksem był dla mnie trudny. Na starcie pogubiłem się w nazwach, politycznych zależnościach i siatce relacji między postaciami. Trzeba było zwolnić tempo czytania i zacząć śledzić całość dużo uważniej. Wydaje mi się, że to właśnie ten próg wejścia stanowi jedną z największych barier dla zachodniego czytelnika. Egzotyczne nazwiska i nazwy, zwłaszcza na początku, potrafią zlewać się w jedno. Nie dlatego, że scenariusz jest niechlujny, tylko dlatego, że wchodzimy w zupełnie obce realia, inny kod kulturowy i odmienny sposób budowania opowieści. Bez skupienia łatwo stracić orientację.

Jednocześnie od pierwszych stron było w tym tytule coś, co nie pozwalało mi tej lektury porzucić. Jak magnes działały na mnie ilustracje Emmanuela Civiello. To one ciągnęły mnie dalej, kiedy scenariusz jeszcze stawiał opór. Ten komiks jest po prostu piękny. Plansze mają malarski charakter, są bogate w detale, budują nastrój, ciężar i skalę tej opowieści. Dzięki nim chce się zostać w tym świecie dłużej, nawet wtedy, gdy rozum jeszcze nie nadąża za wszystkimi politycznymi zależnościami.

Od ogółu do jednostki

Bardzo dobrze wypada też sama konstrukcja narracji, choć znowu nie jest to rozwiązanie, które sprawdza się od pierwszej strony. „Dynastia Smoków” zaczyna się „szeroko”. Najpierw dostajemy świat, układ sił, politykę, dwór i napięcia między większymi porządkami. Losy jednostek są w to dopiero stopniowo wplatane. Z czasem obiektyw schodzi niżej i coraz bliżej bohaterów. To ich decyzje, lęki i konsekwencje zaczynają prowadzić opowieść. Najpierw ogół, potem jednostka. Najpierw wielki świat, potem człowiek. Wydaje mi się, że to niezwykle ciekawy sposób opowiadania, ale wymaga od odbiorcy dużej cierpliwości.

I to właśnie chyba dlatego po lekturze potrzebowałem czasu, żeby o tym komiksie pomyśleć. Ta historia nie kończy się razem z przewróceniem ostatniej strony. Wracają obrazy, wracają motywy, wraca pytanie o to, gdzie kończy się historia, a zaczyna mit. Jestem zdania, że nie jest to zbyt łatwa lektura dla zachodniego odbiorcy, ale ostatecznie dochodzę do wniosku, że to bardzo dobry komiks.

Autorska wizja i azjatyckie inspiracje

Ponieważ nazwiska autorów nie były mi znane, przed lekturą zrobiłem szybki research. Jak się okazało, twórcy komiksu – rysownik Emmanuel Civiello i scenarzystka Hélène Herbeau – są prywatnie małżeństwem. Co więcej, spędzili oni wiele lat w Azji. I to bezpośrednie obcowanie z tamtejszą kulturą widać na każdej stronie. W zachodniej popkulturze smok najczęściej jest potworem. To przeciwnik, zagrożenie, bestia do pokonania. W chińskim kręgu kulturowym smok ma zupełnie inną pozycję. Jest istotą potężną, ale związaną z porządkiem świata, siłami natury, wodą, deszczem, urodzajem i władzą. To bardziej strażnik równowagi niż fantasyczny potwór.

Kiedy spojrzałem na „Dynastię Smoków” właśnie w ten sposób, wiele scen stało się dla mnie czytelniejszych. Smoki nie działają tu jak bestie z klasycznej fantasy. Reagują raczej jak siły pilnujące ładu, który został brutalnie naruszony. Podobnie wygląda sprawa z feniksem. Zachodni czytelnik zwykle ma w głowie obraz ptaka odradzającego się z popiołów. W chińskiej symbolice bliższym odpowiednikiem jest „fenghuang”, istota o innym znaczeniu niż zachodni feniks. To znak harmonii, ładu i pomyślności, często zestawiany ze smokiem jako figura komplementarna. Dlatego jeśli podczas lektury miałem wrażenie, że feniks jest tu czymś w rodzaju „zwierzęcia smoków”, ostatecznie uznałem to za autorskie przetworzenie symboli na potrzeby fabuły. Nie jest to prosty wykład z mitologii, tylko świadomy zabieg narracyjny.

Cierpliwość, która procentuje

I to jest jedna z rzeczy, które w tym albumie cenię najbardziej. Autorzy nie próbują na siłę przepisać wszystkiego na zachodni, uproszczony sposób opowiadania. Nie wygładzają świata tylko po to, żeby czytelnik szybciej wszedł w historię. To ma swoją cenę, bo chwilami naprawdę trzeba się zatrzymać, cofnąć kilka plansz i sprawdzić, kto jest kim, jakie ma miejsce w tej układance i dlaczego dana decyzja jest ważna. Ale dzięki temu ten komiks ma własny charakter i nie przypomina kolejnej, łatwo przyswajalnej opowieści fantasy.

Oczywiście nie znaczy to, że „Dynastia Smoków” będzie lekturą dla każdego. Są momenty, w których ciężar nazw własnych, relacji i politycznych zależności spowalnia czytanie bardziej, niż chciałoby się tego od komiksu. Jako zachodni odbiorca, który nie siedzi na co dzień w historii Chin i tamtejszej symbolice, chwilami czułem się po prostu przeciążony. Tyle że w mojej opinii to przeciążenie nie bierze się z przypadku. Ono wynika z tego, że autorzy próbują opowiedzieć coś większego niż prostą, liniową przygodę.

Kiedy jednak wreszcie wszedłem w rytm tej historii, zacząłem dostrzegać, jak dobrze działa połączenie wielkiej skali z losem jednostek. Najpierw obserwujemy pęknięcie w świecie i w dawnym porządku, a następnie coraz mocniej śledzimy ludzi, którzy muszą za to zapłacić. Dzięki temu zabiegowi finałowe wątki mają odpowiednią wagę. Nie są tylko efektownym domknięciem, ale w pełni logiczną konsekwencją tego, co zostało zbudowane wcześniej.

I’ll be back

Podsumowując, „Dynastia Smoków. Wydanie zbiorcze” nie jest komiksem na szybki wieczór i jedną prostą ocenę. Wydaje mi się, że to rzecz wymagająca, momentami dość trudna w odbiorze, ale też bardzo satysfakcjonująca, jeśli dacie jej odpowiednio dużo czasu. Wizualnie robi olbrzymie wrażenie, narracyjnie jest bardzo ambitna, a kulturowo oferuje znacznie więcej niż tylko egzotyczne dekoracje. Dla mnie to komiks bardzo dobry właśnie dlatego, że nie próbuje być łatwy za wszelką cenę. Jeśli lubicie sprawnie poprowadzone połączenie mitu, polityki i dramatu jednostek, z pewnością warto po niego sięgnąć. Najlepiej z nastawieniem, że na początku trzeba wyraźnie zwolnić i po prostu uważnie czytać. Mam wrażenie, że za jakiś czas jeszcze raz sięgnę po tę pozycję.

Informacje o komiksie
Tytuł „Dynastia Smoków. Wydanie zbiorcze”
Seria ...
Wydawca Lost In Time
Scenarzysta Hélène Herbeau
Rysownik Emmanuel Civiello
Kolorysta Emmanuel Civiello
Tłumacz Paweł Łapiński
Rok wydania 2025
Format 230×320 mm
Okładka twarda
Liczba stron 192
Cena okładkowa 140 zł