Jednoręki i Sześć palców. Recenzja komiksu

Jednoręki i Sześć palców. Recenzja komiksu
okładka komiksu "Jednoręki i Sześć palców"

Wydawnictwo Lost In Time niedawno zaprezentowało nam premierowo komiks „Jednoręki i Sześć palców”. Ciekawostką jest, że jest to wydanie zbiorcze… w zasadzie dwóch różnych serii komiksowych, które opowiadają tą samą historię z dwóch odmiennych perspektyw.

Oryginalnie zanim wydawnictwo Image wydało w USA wydanie zbiorcze, wychodziły równolegle dwie serie „The One Hand” oraz „The Six Fingers”. Obie zamknięte w pięciu zeszytach każda. W wydaniu zbiorczym mamy zaprezentowany miks obu serii, co wyszło im tylko na dobre, aczkolwiek nie jestem do końca osobiście przekonany co do podobnej jakości obu, ale o tym później.

Za serię „The One Hand” odpowiadali Ram V jako scenarzysta oraz Laurence Campbell, który narysował całość. Natomiast w serii „The Six Fingers” historię napisał Dan Watters, a zilustrował ją Sumit Kumar. Obie serie połączył Lee Loughridge, który odpowiedzialny był za nałożenie kolorów.

Od Lost in Time do rąk dostaliśmy komiks w twardej okładce w formacie 180x275 mm, zawierającej 312 stron w kolorze. Dodatków w niniejszej wersji raczej za dużo nie uświadczymy. Ot, zaledwie trzy strony z oryginalnymi okładkami. Fajnie byłoby zawrzeć tu jakiś wstęp albo posłowie, ale rozumiem, że Lost wydał 1 do 1 komiks przetłumaczony po prostu na język polski.

strona komiksu "Jednoręki i Sześć palców"
strona komiksu "Jednoręki i Sześć palców"

Jeśli chodzi o fabułę, to mamy tu historię pokazaną z dwóch perspektyw.

Pierwsza (zawarta w serii „The One Hand”) pokazuje nam losy detektywa Ari Nassara. Policjanta, który właśnie żegna się ze swoją wieloletnią służbą i ma udać się na zasłużoną emeryturę. Celebrację zakłóca fakt pojawienia się w mieście seryjnego mordercy, który powiela z przeszłości utarte schematy działania „Jednorękiego Zabójcy”. Trzeba dodać, że Nassar dwukrotnie już wsadził mordercę za kratki. Naturalną koleją rzeczy jest więc, aby on sam zajął się sprawą ponownie zanim na dobre odda broń i odznakę.

Druga (zawarta w serii „The Six Fingers”) przedstawia nam opowieść, gdzie głównym bohaterem jest Johannes Vale. Jest on studentem archeologii, który na skutek pracy w elektrowni zostaje napromieniowany, efektem czego jest mutacja – zaczyna mu wyrastać szósty palec u dłoni. Na samym początku dowiadujemy się również, że to Johannes jest tajemniczym seryjnym mordercą, który nie wie czemu to robi i stara się odkryć tajemnicę swojego postępowania oraz tajemniczego szyfru, który jest zapisywany na ścianie przy każdej ofierze.

Obie perspektywy zaczynają się ze sobą miksować. Mamy tu do czynienia nie z jedną, ale z dwoma historiami detektywistycznymi. Nassar ściga przestępcę oraz chce się dowiedzieć więcej o tajemniczym kodzie, natomiast Vale poszukuje prawdy o sobie i również ma na celu rozwikłanie zagadki kodu. Oboje będą kwestionować swoje połączenia ze sobą i otaczającą rzeczywistością. Pojawia się cała masa pytań podczas lektury komiksu. Dlaczego po raz trzeci w tym samym miejscu pojawia się seryjny zabójca z takim samym modus operandi i jaką rolę w tym wszystkim pełni kochanka Nassara, która okazuje się być androidem. I dlaczego ofiarami są… (cicho sza, bez spojlerowania) Jak to wszystko się zakończy oczywiście dowiecie się po przeczytaniu komiksu.

strona komiksu "Jednoręki i Sześć palców"
strona komiksu "Jednoręki i Sześć palców"
strona komiksu "Jednoręki i Sześć palców"

„Jednoręki i Sześć palców” to dosyć ciekawy komiks, chociaż po przeczytaniu pierwszych zeszytów miałem lekko odmienne zdanie i nawet czułem się trochę zawiedziony. Na szczęście nie porzuciłem lektury i dotrwałem do końca. I to było bardzo dobre posunięcie. Scenariusz i akcja obu serii mimo wszystko poprowadzone są przez autorów sprawnie. Wraz z rozwojem opowieści i zbliżaniu się ku jej końcowi napięcie adekwatnie rośnie aż do wybuchu na samym końcu.

Omawiany komiks zawiera w sobie miks gatunków, od klasycznego kryminału noir, przez delikatne sci-fi aż po cyberpunk. Różnorodność ani trochę nie przeszkadza, a mocno podkręca całą opowieść.

W całość historii mamy umiejętnie wplątane filozoficzne problemy związane z samoświadomością, jestestwem, pojęciem czasu i przestrzeni oraz rzeczywistością, która otacza bohaterów. Egzystencjalizm jest ważnym elementem tej opowieści.

Świat, z którym mamy do czynienia, to przyszłość, dokładnie rok 2873. Miejscem akcji jest miasto Neo Novena. Nie różni się jakoś drastycznie od naszego uniwersum z tą różnicą, że ludzkości w pewnym stopniu pomagają androidy (tutaj zwane „trybikami”). Czyli niby taki retro świat przyszłości.

Mamy tu ciekawą mieszankę „Łowcy androidów” z „Matrix”. Detektyw Nassar przypomina Deckarda, natomiast Johannes to jakby odzwierciedlenie Neo. W tle jest tajemnica kodu, który morderca zostawia przy każdej ofierze. To z kolei można powiązać z Siedem czy Zodiakiem.

Bohaterowie są napisani w sposób mocno charakterystyczny i przez cały czas obcowania z nimi oraz poznawania ich od strony zmieniających się wydarzeń, mamy ochotę na głębszą analizę ich osobowości.

Przyznam szczerze, że zdecydowanie lepiej czytało mi się zeszyty „Jednorękiego”. Ram V razem z Campbellem stworzyli świetny klimat noir przyszłości z bardzo mrocznymi ilustracjami i gęstą atmosferą. Natomiast „Sześć Palców”, mimo dobrej podbudowy scenariusza Wattersa kompletnie nie przekonał mnie swoją warstwą graficzną. Ta nierówność obu serii mocno daje się odczuć. Przynajmniej u mnie.

Kreska Campbella zdecydowanie lepiej tu wygląda i naprawdę mega szkoda, że nie narysował on całej historii. Oczywiście tylko lektura obu serii da nam możliwość ostatecznego rozwikłania tajemnicy.

strona komiksu "Jednoręki i Sześć palców"
strona komiksu "Jednoręki i Sześć palców"
strona komiksu "Jednoręki i Sześć palców"

Podsumowując, „Jednoręki i Sześć palców” to komiks wart uwagi i przeczytania. To mimo wszystko dosyć ponura, ale jednocześnie mocno przyciągająca, historia. Polecam Wam wejść w świat, gdzie rzeczywistość jest wyborem, którego musimy dokonać. Na szczęście mamy od tego naszych bohaterów.

Gdyby za całość graficznie odpowiadał Laurence Campbell, to byłby jeden z lepszych komiksów jakie czytałem, a tak zostanie mi w pamięci tylko jako dobry tytuł. W każdym razie polecam zapoznać się z niniejszą historią. Jeśli jesteście fanami „Blade Runner’a” czy „Matrix’a” to pozycja dla Was o-bo-wiąz-ko-wa! Tymbardziej, że rozwiązanie tajemnicy skopie Wam siedzenia 😋