Kajtek i Koko. Zwariowana wyspa. Janusz Christa – Recenzja komiksu

Kajtek i Koko. Zwariowana wyspa. Janusz Christa – Recenzja komiksu

Kajtek i Koko, czyli alter ego, a w zasadzie pierwowzór Kajko i Kokosza. O ile przygody dzielnych wojów znam praktycznie wszystkie na pamięć, tak historie sympatycznych marynarzy praktycznie przemknęły gdzieś tam obok mnie. Owszem, do dziś pamiętam, jak kilkadziesiąt lat temu zaczytywałem się w „Śladem białego wilka”, natomiast na nowo poznaję obecnie pozostałe opowieści. I muszę przyznać, że jestem z tego faktu bardzo zadowolony, zwłaszcza po przeczytaniu tak dobrego komiksu (choć nie do końca łatwego), jakim jest „Zwariowana wyspa”.

Wydawnictwo Egmont wznawia wydawanie przygód popularnych marynarzy, tym razem w kolorze. Nie został zachowany oryginalny poziomy układ pasków rodem z oryginalnie drukowanych pasków z „Wieczoru Wybrzeża”, ale pionowa forma została przygotowana na bardzo dobrym poziomie.

Komiks „Kajtek i Koko. Zwariowana wyspa” został wydany w miękkiej okładce w formacie 216x285 mm i zawiera 72 strony. Mam nadzieję, że w przyszłości Egmont zaprezentuje nam twardookładkowe integrale na wzór Złotej Kolekcji Kajko i Kokosza. Ot, taki mój mały kaprys i marzenie 😄

strona komiksu "Kajtek i Koko. Zwariowana wyspa"
strona komiksu "Kajtek i Koko. Zwariowana wyspa"
strona komiksu "Kajtek i Koko. Zwariowana wyspa"

Na wstępie muszę Wam powiedzieć, że „Zwariowana wyspa” (jak i oczywiście inne przygody Kajtka i Koka) były pisane przez Janusza Christę dla dzieciaków i młodzieży, ale gdyby przymknąć mocniej oko i móc puścić bardziej rygorystyczne hamulce, to opisywany przeze mnie komiks mógłby być jednym z klasycznych przykładów historii mieszającej style horroru, thrillera i science-fiction. Niestety raczej o dwóch pierwszych stylach możemy zapomnieć, a autor zamienia je miejscami z klasyczną humorystyczną przygodą obudowaną elementami fantastyki i tajemniczej grozy.

O czym jest fabuła „Zwariowanej wyspy”? Para marynarzy wraz z pozostałą załogą płynie na statku „Kakaryka” przez Pacyfik. Podczas rejsu dochodzi do dziwnych anomalii. Prawie dochodzi do kolizji z innym statkiem na otwartym oceanie. Bosman w trakcie nocnej wachty w tajemniczych okolicznościach traci przytomność. Zegarki przestają działać i zatrzymują się bez ostrzeżenia. Radio pokładowe milknie – zero sygnału, jakby cały świat nagle postanowił wyjechać na wakacje i nie zostawić żadnej wiadomości. Na dodatek mapy tracą wszelką wartość, bo ich po prostu nie ma. Zniknęły. W końcu, po 10 dniach bezcelowej żeglugi, kapitan wraz z załogą decydują się zawinąć do napotkanej wyspy, którą udaje im się dostrzec. Tyle że ta wyspa to prawdziwa zagadka. Jest gęsto porośnięta tropikalną dżunglą, ma wysokie klify i... dzieją się na niej dziwne rzeczy. Czasoprzestrzeń zdaje się zakrzywiać, niektóre ścieżki prowadzą donikąd, a Kajtek i Koko wraz z członkami wyprawy badawczej ulegają grupowej hipnozie i omamom. Czy za tym wszystkim stoją naturalne czynniki, a może to wszystko jest tylko złym snem, a może w grę wchodzą duchy albo kosmici? Z czasem okazuje się, że wyspa skrywa tajemnicę, która sięga poza granice tego, co znane ludziom. Oczywiście o (prawie) wszystkim dowiecie się po zakończonej lekturze.

strona komiksu "Kajtek i Koko. Zwariowana wyspa"
strona komiksu "Kajtek i Koko. Zwariowana wyspa"
strona komiksu "Kajtek i Koko. Zwariowana wyspa"

Janusz Christa w sposób absolutnie dla siebie klasyczny opowiada nam niniejszą historię w sposób bardzo humorystyczny, zarówno od strony scenariusza, jak i rysunków. Oczywiście mamy tu nieco inny rodzaj humoru niż w Kajku i Kokoszu, a niektóre wydarzenia mogą przyprawić nas o elementy przerażenia. Główni bohaterowie niosą na swoich plecach całą opowieść, jednak drugoplanowe postacie również zostawiają swój ślad na poznawanej przez nas historii.

Sama fabuła nie do końca może się zdawać łatwa do przełknięcia. Liczne zmiany w opowieści łączące się z czasoprzestrzenią oraz postrzeganiem rzeczywistości przez bohaterów mogą utrudnić odbiór komiksu przez młodszych czytelników. Starsi również mogą czuć się lekko zmieszani podczas lektury. Ostatecznie jednak całość czyta się bardzo dobrze. Historia wciąga, i mimo że nie poznajemy finału kilku wątków, to komiks uważam za bardzo dobry, ciekawy i dający trochę do myślenia. Tajemnice wyspy potrafią zaintrygować nas na tyle mocno, że czujemy napięcie przez większą część lektury. Humor zawarty przez autora zdecydowanie dopełnia koszyk zalet tej opowieści. Lekką wadą może się wydawać tempo akcji. Momentami jest rozwleczone i potrafi się wydłużyć.

Graficznie, biorąc pod uwagę styl Janusza Christy, mamy tu do czynienia z bardzo wysokim poziomem. Komiks „Zwariowana Wyspa” został narysowany z dużą dbałością o szczegóły. Krajobrazy wyspy są bogate, pełne detali. Autor w sposób mistrzowski pokazuje nam komizm sytuacyjny, a twarze bohaterów często mówią więcej niż dialogi.

Jeśli klasyka polskiego komiksu nie jest Wam obca i nie uciekacie od „ramotek”, to gorąco polecam Wam „Zwariowaną wyspę”. To bardzo ciekawa przygodowa historia pełna tajemnic, gdzie fabuła zainteresuje, a humor rozśmieszy osobę w każdym wieku.

[Współpraca reklamowa] Komiks do przygotowania recenzji otrzymałem od wydawnictwa Egmont. Wydawnictwo nie miało żadnego wpływu na moją ocenę opisanego komiksu.