Amerykański Dzień Hańby. Kent State: Czworo zabitych w Ohio – Opinie o komiksie

Amerykański Dzień Hańby. Kent State: Czworo zabitych w Ohio – Opinie o komiksie

Wojna ma wiele obliczy. Ma swoich zwolenników oraz przeciwników. Tych drugich zawsze jest więcej, ale ich głos przeważnie jest ignorowany. Ci drudzy często przeciwstawiają się władzy w różny sposób, od pokojowych protestów po wchodzenie w zwarcie z uzbrojonymi siłami. Częstokroć na czele protestów staje młody kwiat inteligencji, przepełniony ideami i marzeniami o lepszym świecie. To studenci niejednokrotnie stają w obronie rzeczy najważniejszych: wolności, równości, tolerancji, praw człowieka. Za swoją niesubordynację ponoszą często najwyższy wymiar kary…

Skończyłem czytać powieść graficzną „Kent State: Czworo zabitych w Ohio” i szczerze mówiąc, jestem mocno wstrząśnięty wydarzeniami, o których do tej pory słyszałem dosyć pobieżnie. Od strzelaniny na kampusie Uniwersytetu w Kencie minęło już ponad 50 lat. 

Dzięki wydawnictwu Timof i cisi wspólnicy możemy zapoznać się z komiksem, który jest jednocześnie dosyć szczegółowym reportażem przedstawiającym masakrę sprzed lat. Za scenariusz oraz rysunki odpowiada Derf Backderf.Komiks został wydany w twardej oprawie w obwolucie. Zawiera 288 stron w kolorze czarno-białym. Rozmiarowo to 185x270 mm. Koncepcja okładki została bardzo ciekawie i tematycznie zaprojektowana. Na froncie mamy grupę protestujących studentów, natomiast z tyłu oddział amerykańskiej Gwardii Narodowej. Obwoluta natomiast również mocno przykuwa uwagę. Z przodu strzelający żołnierze w maskach przeciwgazowych, z tyłu zaś rysunkowa adaptacja najbardziej znanego zdjęcia z tamtych wydarzeń, przedstawiająca krzyczącą dziewczynę nad leżącym ciałem zamordowanego studenta...

strona komiksu „Kent State: Czworo zabitych w Ohio.”
strona komiksu „Kent State: Czworo zabitych w Ohio.”
strona komiksu „Kent State: Czworo zabitych w Ohio.”

O czym jest komiks? Derf Backderf na 288 stronach przedstawił sfabularyzowaną interpretację wydarzeń, które rozegrały się na kampusie Uniwersytetu w Kencie w dniach 1-4 maja 1970 roku. Przedstawione przez Backderfa fakty oparte są na wielu historycznych źródłach, dokumentach, rozmowach, zeznaniach naocznych świadków, zdjęciach. Autor przedstawił całość z zacięciem dziennikarza śledczego. Oprócz warstwy komiksowej dostajemy ponad 20 stron ze szczegółowym rozpisaniem poszczególnych stron komiksu i przypisaniem do nich źródeł, na których opierał się Backderf. Na początku mamy również rozplanowany na mapie teren kampusu uniwersyteckiego, który ułatwi nam dalsze poznawanie ciągu zdarzeń.Historię otwiera natomiast osobiste wspomnienie autora, który jako dzieciak był świadkiem interwencji żołnierzy Gwardii Narodowej w dniu 30 kwietnia 1970 roku podczas rozbijania strajku przewoźników w Richfield w stanie Ohio oraz moment, gdy Prezydent Richard Nixon w swoim orędziu zapowiedział atak na Kambodżę. Przypomnę, że USA były już zaangażowane w tym momencie w bardzo zaawansowanym stopniu w wojnę w Wietnamie. To była kropla przelewająca czarę goryczy dla wielu Amerykanów. Dalej poznajemy już zapis wydarzeń, które wstrząsnęły Ameryką oraz przeszły mocnym echem na całym świecie. Oburzenie studentów, którzy masowo już byli wcielani w szeregi US Army i wysyłani na wojnę w Wietnamie. Sprzeciw przeciwko bezsensownemu konfliktowi zbrojnemu w południowo-wschodniej Azji. Przechodzimy przez cztery dni z życia nie tylko studentów, ale i miejscowych decydentów oraz żołnierzy Gwardii Narodowej. Całość kończy feralne 13 krwawych sekund, 67 strzałów oddanych przez żołnierzy w kierunku protestujących nieuzbrojonych studentów, z grupy których czworo ginie, a dziewięciu zostaje ciężko rannych.Backderf w swoim komiksie oddaje hołd czwórce zamordowanych studentów, przedstawiając jak wyglądało ich życie podczas feralnych dni zapowiadających tragiczny finał. 

strona komiksu „Kent State: Czworo zabitych w Ohio.”
strona komiksu „Kent State: Czworo zabitych w Ohio.”

Scenariusz jest bardzo mocną częścią tej powieści graficznej. Wciąga i przyznam, że miałem ochotę pochłonąć komiks za jednym posiedzeniem. Jednakże zawiłość wydarzeń oraz emocjonalna głębia z nich wynikająca sprawiły, że postanowiłem podzielić lekturę na dwa dni czytania. Narracja świetnie prowadzi nas przez całość wydarzeń.Bohaterowie są bardzo dobrze odzwierciedleni na kartach omawianej powieści graficznej. Backderf zachował ostrożną równowagę między stwierdzeniem faktów historycznych a okolicznościami bez narażania emocjonalnej powagi jego dzieła. Umiejętnie położył obie strony konfliktu na szalach i dał dojść do głosu uczestnikom każdej z nich. Przedstawił nam nie tylko silne emocje zarówno odwagi i strachu oraz przerażenia studentów, ale pokazał nam także momenty żołnierzy Gwardii Narodowej. Nie zapominajmy, że nie byli to zawodowi żołnierze-specjaliści, a podczas majowych wydarzeń w szeregach oddziału Gwardii znajdowali się również młodzi ludzi (być może też byli studenci), którzy wybrali służbę w Gwardii zamiast wysłania w mundurze regularnego wojska na śmierć do Wietnamu. Mamy tu zatem konflikt jednostek, którzy wybrali „mniejsze zło”, ale jednocześnie stali się sprawcami tłumienia protestu przeciwko czemuś, czego sami nie popierali.Akcja toczy się bardzo dynamicznie. Poznajemy dosyć szczegółowo przebieg tragicznych dni. Mamy tu narastający strach i pogłębiający się chaos na terenie kampusu. Czytając miałem wrażenie, że sam jestem uczestnikiem tamtych wydarzeń, co tylko potwierdza jak dobrze i sprawnie został napisany scenariusz tego komiksu. Rosnące napięcie wraz ze zbliżaniem się do finału opowieści powodowało u mnie autentyczne przerażenie i niesmak.Czytając komiks natkniemy się również na liczne smaczki z popkultury, które ubarwiają a jednocześnie podkreślają i jeszcze mocniej utwierdzają przekaz historii.

strona komiksu „Kent State: Czworo zabitych w Ohio.”
strona komiksu „Kent State: Czworo zabitych w Ohio.”

Warstwa graficzna niekoniecznie może przekonać do siebie każdego czytelnika. To dosyć skarykaturowane rysunkowo postaci, ale zachowujące swoją proporcjonalność. Z czasem można się do tego przyzwyczaić. Ja osobiście jestem fanem takiej kreski. Momentami rysunki przypominały mi styl Charlesa Burnsa. Najważniejsze, że kadry zachowują dużo szczegółów i są przy tym czytelne. Czarno-białe kolory z odcieniami szarości idealnie wpasowują się w tematykę historii. Ruch i akcja są bardzo dobrze oddane pod kątem dynamiki. Może graficznie nie jest to dzieło, ale mnie osobiście się podobało. Ma to swój specyficzny urok i klimat. Jedyne co mnie irytowało to praktycznie takie same dołki na twarzy pod nosami (no chyba, że postać miała wąsy).Sam tragiczny finał został rozrysowany na przerażających 20 stronach, zachowując szczegóły zeznań naocznych świadków. Są to bardzo poruszające kadry, które wstrząsną każdym czytelnikiem. Ból zawarty w tej sekwencji jest nie do opisania, a Backderf z ogromnym przejęciem pokazuje każdą z ofiar, która została zabita lub ranna tego dnia. Jego epitafium dla ofiar są krótkie, szczere i odważne.

strona komiksu „Kent State: Czworo zabitych w Ohio.”

Podsumowując, „Kent State: Czworo zabitych w Ohio” to nie tylko bardzo dobry, ale przede wszystkim bardzo ważny komiks. Pokazuje nam Amerykę lat 70-tych, gdzie społeczeństwo jest już bardzo zmęczone toczącą się od lat wojną w Wietnamie. Nastroje polityczno-społeczne w kraju zbliżają się do czerwonej linii, przekroczenie której grozi wybuchem rewolty w kraju. To również obraz zakłamanej i zepsutej władzy, która masakrę na kampusie obraca w winę protestujących studentów. Mamy tu do czynienia z prawdziwym obliczem USA. Autor szczegółowo wprowadza nas również w aspekty ruchu antywojennego wyjaśniając nam przy okazji działalność wielu organizacji biorących udział w tym ruchu, a także metody ich infiltracji przez władzę i służby specjalne.Gorąco polecam niniejszy tytuł do przeczytania nie tylko ludziom interesującym się historią USA, ale każdemu, kto lubi poznawać autentyczne historie z życia. Ważne nie tylko przez swój tragizm, ale i uniwersalny przekaz, że wojna i dążąca do niej władza, to zło ogromnego kalibru. Zło, z którym trzeba zawsze walczyć, i którego należy unikać. Warto również zapamiętać, że 4 maja 1970 roku to dzień amerykańskiej hańby narodowej, kiedy to wojsko skierowało broń w kierunku własnych bezbronnych obywateli. To również dzień, który wstrząsnął amerykańskim narodem i pomógł odwrócić falę opinii publicznej przeciwko wojnie w Wietnamie.