Komiks kontra radni. Blois kłóci się o swoją komiksową instytucję
W Blois trwa spór o Maison de la BD – instytucję, która od lat współtworzy tożsamość miasta. Dyskusja zaczęła się od wyborów samorządowych, ale szybko wyszła poza politykę.
Blois ma zamek, Dolinę Loary i – co mniej oczywiste – silną tradycję komiksową. Od lat odbywa się tu festiwal bd BOUM, a Maison de la BD prowadzi wystawy, warsztaty i programy edukacyjne. Instytucja działa spokojnie, przyciąga szkoły i turystów. Albo raczej działała spokojnie – bo teraz stała się tematem kampanii wyborczej.
Wybory samorządowe zaplanowano na 2026 rok, ale kampania zaczęła się wcześniej. Część kandydatów zaczęła głośno pytać, czy Maison de la BD jest w dobrym miejscu, czy dobrze wydaje publiczne pieniądze i czy w ogóle powinna funkcjonować w obecnej formie. Środowisko komiksowe odebrało to jako atak.
Stowarzyszenie bd BOUM broni instytucji twardymi argumentami: dziesiątki tysięcy odwiedzających rocznie, grupy szkolne, stały ruch turystyczny. Blois nie jest Angoulême – tamto miasto ma pozycję niekwestionowanej stolicy europejskiego komiksu. Ale Blois od lat buduje własny model, oparty na festiwalu i całorocznej infrastrukturze kulturalnej. I to jest właśnie stawka tego sporu.
Bo pytanie o Maison de la BD to w praktyce pytanie o to, czy komiks jest dla miasta zasobem czy kosztem. Jedna odpowiedź traktuje go jako element strategii turystycznej i wizerunkowej. Druga widzi pozycję budżetową do przycięcia.
Niezależnie od politycznego kontekstu sama debata pokazuje coś jeszcze. We Francji komiks nie jest traktowany jako niszowa rozrywka. To część dziedzictwa kulturowego, narzędzie edukacji i realny element gospodarki kulturalnej. Fakt, że przyszłość instytucji komiksowej staje się tematem wyborów samorządowych, najlepiej pokazuje skalę znaczenia tego medium nad Sekwaną.