Kraina koszmarów. Tom 1. James Tynion IV. Recenzja

Marzenia się spełniają. Wcześniej czy później, ale w końcu przychodzi ten moment dla najbardziej wytrwałych. James Tynion IV, jeden z najlepszych obecnie komiksowych scenarzystów na świecie, odkąd za małolata zetknął się z komiksami z serii Sandman, marzył, że pewnego dnia i jemu uda się napisać własną historię z tego świata. Po latach ciężkiej i bardzo dobrej pracy, po wielu własnych świetnych komiksach w końcu DC Comics zaproponowało mu stworzenie opowieści w świecie Sandman Uniwersum. James rzucił na bok praktycznie wszystkie nierozpoczęte projekty i zajął się napisaniem „Krainy koszmarów”. I powiem Wam, że jest to cholernie świetny i ciekawy horror!
„Kraina koszmarów” to kolejna pozycja z serii Sandman Uniwersum. Wydawnictwo Egmont zaprezentowało nam premierowo pierwszy tom niniejszej historii.Omawiany komiks został wydany w formacie zeszytowym, w twardej okładce, zawiera 216 strony w kolorze. Album zawiera zeszyty „The Sandman Universe: Nightmare Country” #1-6.Za scenariusz odpowiada wspomniany już James Tynion IV. Jeśli chodzi o rysunki, to w większości stworzył je Lisandro Estherren. Natomiast gościnnie w kilku rozdziałach swoje strony narysowali: Maria Llovet, Yanick Paquette, Andrea Sorrentino, Francesco Francavilla, Dani oraz Aaron Campbell.Nałożeniem kolorów zajęli się: Patricio Delpeche, Jordie Bellaire, Nathan Fairbairn oraz Tamra Bornvillain.Okładkę albumu (już od samego patrzenia na nią człowieka przechodzą ciarki) przygotował Alex Eckman-Lawn, natomiast okładki poszczególnych zeszytów stworzył Reiko Murakami. Warto dodać, że na końcu komiksu znajduje się również galeria okładek alternatywnych i muszę przyznać, że wiele z nich kopie po oczach swoją bardzo dobrą jakością.


Tynion IV w swojej historii grozy przedstawia nam życie studentki sztuki Madison Flynn, mocno zagubionej i mającej problemy ze snem. Flynn często na jawie widzi koszmarne postacie o dosyć surrealistycznym wyglądzie. Oczywiście jej znajomi nie dowierzają tym opowieściom. Pewnego dnia studentkę odwiedza Koryntczyk, który bardzo mocno zaciekawił się jej obrazami. Poszukuje odpowiedzi, skąd i dlaczego Flynn maluje takie obrazy. Jednocześnie odkrywa przed nią swoje prawdziwe makabryczne oblicze.Na scenę wkracza również tajemnicza para morderców spoza świata śmiertelników: Pan Udręka i Pan Ekstaza, którzy dostali zlecenie na zlikwidowanie panny Flynn. Studentka za wszelką cenę będzie chciała uratować swoje życie uciekając przed wspomnianymi bandziorami.Kolejnym ciekawym wątkiem jest historia republikańskiego miliardera, który oprócz romansowania z młodymi studentami interesuje się totalnie zdeprawowanymi mordercami oraz czarną magią. Przy odpowiedniej okazji gotów jest poświęcić naprawdę wiele, by poznać odpowiedź na wiele nurtujących go pytań.W całej tej przerażającej intrydze pojawia się w końcu Władca Snów… Jak potoczy się dalej historia przekonacie się po przeczytaniu całości.


Pierwszy tom „Krainy koszmarów” to piekielnie dobra historia. Tynion IV po raz kolejny udowadnia, że posiada prawdziwą smykałkę do pisania horrorów i opowiadań grozy. Akcja i narracja poprowadzona jest wyśmienicie, w bardzo dobrym tempie, z subtelnym odkrywaniem tajemnic. Bohaterowie mają swoją głębię. Autor inteligentnie dawkuje nam ich obecność w całej historii.Szczególnie polecam zwrócić uwagę na Pana Udrękę i Pana Ekstazę. Kto zna dobrze filmy o Jamesie Bondzie, od razu zauważy podobieństwo do postaci Pana Kidda i Pana Winta. Obaj, mający mocno socjopatyczne zachowania, wręcz zjadają nas rozmowami między sobą. Są wisienką na torcie w tym komiksie.Sam Koryntczyk jest również przedstawiony w charakterystycznym świetle. Niby Playboy a Potwór pełną gębą. Zęby w miejscu oczu potrafią mocno wystraszyć!Tynion IV trzyma nas w napięciu od początku do samego końca. Wszystkie wątki zawarte w tej historii budują bardzo mocno przerażający obraz całości. Surrealizm miesza się z rzeczywistością. Dialogi, które napisał są na wysokim poziomie.


Graficznie jest różnie i mimo wszystko trochę nierówno. Styl głównego rysownika Lisandro Estherrena jest dosyć poprawny, trochę wchodzący w klimat komiksu niezależnego. Jednakże bardzo mocno blaknie, kiedy porównamy go z gościnnie występującymi artystami, zwłaszcza z Aaronem Campbellem czy Andrea Sorrentino. Szkoda, że goście nie dostali więcej pola do popisu...Kadry momentami są narysowane świetnie, a momentami brak w nich jest życia. Kolorystycznie wygląda to fajnie. Miałem delikatny dysonans podczas czytania, ale ostatecznie muszę dać ogromnego plusa warstwie graficznej, która bardzo dobrze uzupełnia się ze scenariuszem Tyniona.


Na koniec muszę powiedzieć, że pierwszy tom „Krainy koszmarów” jest komiksem wartym uwagi nie tylko osób lubiących świat Sandmana, ale również tych, którzy lubią wchodzić w uniwersum grozy i horroru. Oczywiście jest to historia zdecydowanie dla starszego czytelnika.
Komiks Tyniona IV można porównać z arcydziełem Neila Gaimana i nie wypada on najgorzej. Ba! Śmiało mógłby stać nie tylko obok tomów z głównej serii Sandmana, ale również obok najlepszych pozycji z Vertigo.Osobiście bardzo dobrze bawiłem się podczas czytania omawianej opowieści i jestem bardzo ciekaw drugiego tomu. Drogi Egmoncie, czekam na więcej![Współpraca reklamowa] Komiks do przygotowania recenzji otrzymałem od wydawnictwa Egmont. Wydawnictwo nie miało żadnego wpływu na moją ocenę opisanego komiksu.