Łukasz Orbitowski proponuje pomnik Smoka Diplodoka. „Zróbmy ten pieprzony pomnik”

Po śmierci Tadeusza Baranowskiego Łukasz Orbitowski wyszedł z inicjatywą upamiętnienia autora „Podróży smokiem Diplodokiem”. Pisarz zaproponował, by w jednym z polskich miast stanął pomnik Smoka Diplodoka.

Łukasz Orbitowski proponuje pomnik Smoka Diplodoka. „Zróbmy ten pieprzony pomnik”
rys. Tadeusz Baranowski, fot. Kultura Gniewu

Po śmierci Tadeusza Baranowskiego w sieci pojawiło się wiele pożegnań, wspomnień i osobistych wpisów. Jeden z nich może jednak przerodzić się w coś bardziej trwałego niż kolejna fala nostalgii. Łukasz Orbitowski zaproponował, by w jednym z polskich miast stanął pomnik Smoka Diplodoka – jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci stworzonych przez Baranowskiego.

Pisarz opublikował na Facebooku osobisty wpis, w którym wspomina korespondencję z autorem „Podróży smokiem Diplodokiem”. Jak przyznał, nigdy nie poznał Baranowskiego osobiście, ale przez pewien czas wymieniali wiadomości. Orbitowski nazwał go „najwybitniejszym, a już na pewno najbardziej samodzielnym twórcą polskiego komiksu” i podkreślił, że jego twórczość wypełniła mu „bańkę” wspomnieniami, humorem i dziwnością.

Najważniejsza część wpisu dotyczy jednak pomysłu, który – jak pisze Orbitowski – wyłonił się w rozmowie z Janem Marią Vikernesem. Chodzi o postawienie pomnika Smoka Diplodoka. Autor widziałby go w Warszawie, Lublinie, Zamościu albo innym polskim mieście, najlepiej w parku lub miejscu spotkań.

„Widziałbym go w jakimś urokiwym miejscu, w parku lub na skrzyżowaniu dróg by zakochani umawiali się właśnie pod Smokiem” – napisał Orbitowski. Na końcu dodał krótko: „Zróbmy ten pieprzony pomnik”.

Tadeusz Baranowski zmarł 7 lipca 2026 roku w wieku 81 lat. Był jednym z najważniejszych twórców polskiego komiksu, autorem m.in. „Podróży smokiem Diplodokiem”, „Skąd się bierze woda sodowa”, „Antresolki profesorka Nerwosolka” czy „Na co dybie w wielorybie czubek nosa Eskimosa”. Informację o jego śmierci podały m.in. media branżowe i ogólnopolskie.

Pomysł Orbitowskiego ma w sobie coś bardzo baranowskiego: jest jednocześnie absurdalny, prosty, wzruszający i właściwie oczywisty. Polski komiks rzadko przebija się do przestrzeni publicznej w formie trwałych znaków, a Smok Diplodok mógłby być nie tylko hołdem dla wybitnego twórcy, ale też sympatycznym punktem miejskiej mitologii. Takim miejscem, pod którym rzeczywiście można by się umawiać.