„Maska Fudo. Wydanie zbiorcze" – recenzja. Twarz, której nie da się zdjąć

Włoski autor Saverio Tenuta wziął złoczyńcę z własnej wcześniejszej serii i poświęcił mu cały prequel. Wyszła z tego krwawa, nieliniowa opowieść o chłopcu z najniższej kasty feudalnej Japonii, który zakłada drewnianą maskę i nie wie jeszcze, że właśnie zaczyna własne potępienie.

„Maska Fudo. Wydanie zbiorcze" – recenzja. Twarz, której nie da się zdjąć

„Maska Fudo" to trzeci klocek w autorskim uniwersum włoskiego rysownika Saverio Tenuty - „Legendy o Szkarłatnych Obłokach". Pierwszą cegłą była „Legenda o Szkarłatnych Obłokach" (2006–2012), drugą — „Izuny" (2014–2018, z Caritą Lupattelli przy rysunkach i Bruno Letizią przy scenariuszu), trzecią właśnie „Maska Fudo" (2016–2020). Lost in Time wydało nam tę ostatnią w 2022 roku jako jeden, twardo oprawiony tom zbiorczy, sklejający wszystkie cztery oryginalne francuskie zeszyty Humanoïdes Associés. W 2026 roku wydawca wypuścił drugie wydanie popularnego komiksu.

Od razu osobiste zastrzeżenie: nie czytałem ani „Szkarłatnych Obłoków", ani „Izuny". Wziąłem „Maskę Fudo" do ręki na czysto. I wbrew temu, czego można się spodziewać po prequelu wpiętym w większą sagę, odbiór miałem w pełni samodzielny. To album, który spokojnie funkcjonuje jako standalone. Owszem, ostatnie plansze są mostem do innej historii, ale nie ma tu zalewu nawiązań, które zostawiłyby nowego czytelnika z poczuciem, że trafił na imprezę bez zaproszenia.

Fabuła zaczyna się od młodzieńca ledwo trzymającego się życia. Shinnosuke jest hininem — należy do najniższej kasty feudalnej Japonii epoki Bakufu, do „nie-ludzi", którzy w teorii nie mogą marzyć o niczym poza najbrudniejszą robotą. Mieszka z matką, która go nienawidzi, i młodszą siostrą Mikiko, którą próbuje osłaniać czym może. Pewnego dnia w ruinach opuszczonej świątyni znajduje pękniętą drewnianą maskę. Trochę przypadek, trochę przeznaczenie — gdy ją zakłada, zaczyna walczyć jak ktoś, kim nigdy nie był. Krótko potem syn lokalnego pana napada na Mikiko. Chłopak w masce broni siostry, odcina napastnikowi nos i ucieka, podając się za demona. Konsekwencje — z tym, że pana stać na zemstę i Mikiko znika z domu — można sobie dośpiewać.

Tenuta robi rzecz, która w „Masce Fudo" sprawdza się świetnie: rwie chronologię. Komiks jest opowiedziany naprzemiennie z dwóch perspektyw — dorosłego, bezwzględnego mistrza walki, który już wie, kim jest i po co nosi maskę, oraz retrospekcji pokazujących, jak chłopak z błotnistej dziury w nią wszedł. Co istotne, autor nie wykłada wszystkiego od razu. Po którymś przeskoku łapie się człowiek na tym, że bohater i czytelnik wiedzą o sobie coraz więcej, ale nigdy synchronicznie. Końcówka domyka kilka wątków świetnym twistem.

Warstwa graficzna jest powodem, dla którego ten album w ogóle zostaje w głowie. Tenuta zaczynał jako malarz — skończył rzymską Akademię Sztuk Pięknych w 1992 roku. Kolor jest położony akwarelowo, kompozycje plansz mają oddech, sceny walki bywają równocześnie brutalne i zaskakująco statyczne, jakby zatrzymane w kadrze drzeworytu. Można się przy tym komiksie spokojnie zatrzymać i pogapić — naprawdę wyciska więcej, jeśli się go nie pędzi. Sam autor sporo podróżował po Japonii i to też widać w detalu kostiumów, broni, architektury.

Ciekawostka, która dodaje albumowi tła emocjonalnego: Saverio Tenuta zmarł 3 sierpnia 2023 roku, w wieku 54 lat. „Maska Fudo" jest więc ostatnią ukończoną przez niego serią autorską. Tenuta zaczynał od grafiki reklamowej w Italii, później pracował w USA — narysował fragmenty „JLA: Riddle of the Beast" ze scenariuszem Alana Granta dla DC Comics (2001) i był regularnym współpracownikiem magazynu „Heavy Metal", w którym ukazał się m.in. jego artbook „Elegia" ze wstępem Joe Quesady. Współpracę z Humanoïdes Associés rozpoczął w 2006 roku, właściwie od „Szkarłatnych Obłoków". Równolegle uczył komiksu — od 1995 roku — w 2010 założył w Rzymie Daishō Studio, łączące szkołę z pracownią autorską.

Czego tu zabrakło? Może bardziej rozpisanej Mikiko — siostra Shinnosuke jest motorem całej fabuły, a jako postać dostaje dość mało przestrzeni. To jednak raczej specyfika historii zemsty niż wpadka konkretnego scenariusza.

Czytałem „Maskę Fudo" nie znając wcześniejszych części uniwersum i ani razu nie poczułem, że gubię kontekst. To samodzielnie funkcjonująca opowieść o tym, jak człowiek przegrywa siebie samego w zamian za moc i zemstę. Sam schemat zemsty mocno kojarzył mi się Anakinem z „Gwiezdnych Wojen” – od niewinnego chłopca po brutalnego zabójcę.

Fani feudalnej Japonii, samurajskich opowieści z domieszką magii i kreski, nad którą można zawiesić wzrok na dłużej, przy „Masce Fudo" mają gwarantowany ekscytujący wieczór. Albo dwa 😊

Informacje o komiksie
Tytuł "Maska Fudo"
Seria "Legenda o Szkarłatnych Obłokach"
Wydawca Lost In Time
Scenarzysta Saverio Tenuta
Rysownik Saverio Tenuta
Kolorysta Saverio Tenuta
Tłumacz Jakub Syty
Rok wydania 2026, wydanie II
Format 240 x 320 mm
Okładka twarda
Liczba stron 200
Cena okładkowa 145,00 zł

Egzemplarz komiksu na potrzeby recenzji dostarczył wydawca.