„Osiedle Swoboda" jako serial animowany? Śledziński: w tym roku robię solową developerkę
Kultowy komiks Michała Śledzińskiego od lat krąży wokół ekranizacji. Na Komiksowej Warszawie 2026 autor zdradził, że bierze projekt w swoje ręce — i robi go sam.
Wątek przeniesienia „Osiedla Swoboda" na ekran wrócił podczas spotkania „30 lat Śledzia" za sprawą pytania z publiczności. Widz przypomniał dawne plany ekranizacji i dopytał, na jakim są etapie. Odpowiedź Michała Śledzińskiego była konkretniejsza, niż można się było spodziewać.
Jak mówił autor, projekt absolutnie nie jest martwy. Istnieje już draft scenariusza pełnego metrażu, ale myślenie Śledzińskiego o samej produkcji ewoluowało — dziś bardziej skłania się ku serialowi niż filmowi. Co istotniejsze, autor deklaruje, że poznał proces produkcyjny animacji na tyle dobrze, że jest w stanie ogarnąć development tego projektu solo, bez studia animacji.
Plan na najbliższe miesiące jest jasny. Śledziński zapowiedział, że jeszcze w tym roku rusza z solową „developerką" na własną rękę — sam zajmie się modelami, plastyką i całą dyrekcją artystyczną, przerabiając istniejący skrypt na serial. W tym projekcie ma być jednocześnie scenarzystą, reżyserem i producentem całości.
Na razie celem są sceny testowe. Autor chce zrobić przynajmniej parę scen animacji tak, żeby wyglądały dokładnie tak, jak sobie wymarzył — przekonany, że jego warsztat i znajomość narzędzi są już na to wystarczająco szerokie. Co do tego, gdzie i kiedy się to ukaże, Śledziński był rozbrajająco beztroski: jak przyznał, nie wie tego nikt i na razie zupełnie go to nie obchodzi.
Zapytany dodatkowo, czy będzie to film, czy animacja, doprecyzował technikę — i tu robi się ciekawie. „Osiedle Swoboda" ma połączyć klasyczną animację rysunkową, stop-motion z wycinanką obiektową oraz niewielkie modelowanie 3D, którym autor zaczął się już bawić. Wszystko to ma złożyć się w jedną całość.
Pytany, czy nie żałuje, że nie udało się zrealizować ekranizacji w czasach, gdy komiks był u szczytu popularności i mógł stać się czymś na poziomie kultowych filmów Kevina Smitha, Śledziński odpowiedział przewrotnie. Stwierdził, że w tamtych latach przy nim nie było nikogo, kto myślałby o „lewelowaniu" projektu wyżej — w tym on sam. Zależało mu wyłącznie na komiksie, którym, jak mówił, oddychał i którego nie widział poza swoim życiem. Żeby wtedy z tego coś większego powstało, obok niego musiałby pojawić się ktoś znacznie bardziej ogarnięty produkcyjnie — na przykład on sam dzisiaj, ze swoją obecną głową, cofnięty o 25 lat.
Osiedle Swoboda - 2 (wyd. 2026)
To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie rozwój bloga, a cena dla Was pozostaje bez zmian.
Sprawdź cenę w Gildii