Od niszowej witryny do 200 tysięcy odsłon. Piąta rocznica powstania Bloga o komiksach

Pięć lat w sieci to czas budowania tożsamości, jednak prawdziwa rewolucja na Blogu o komiksach dokonała się niedawno. Z amatorskiej witryny staliśmy się profesjonalnym serwisem. Podsumowujemy przełomowy rok 2025, analizujemy dane i dziękujemy czytelnikom, bez których ta pasja nie miałaby sensu.

Od niszowej witryny do 200 tysięcy odsłon. Piąta rocznica powstania Bloga o komiksach
Od lewej: Wojtek Boczoń i Grzybek

Pięć lat temu, dokładnie 3 lutego 2021 roku, na Blogu o komiksach pojawiły się pierwsze recenzje – na warsztat poszły wówczas tytuły „Lobo. Portret Bękarta” oraz „DCeased”. Przez długi czas projekt funkcjonował na marginesie branży, będąc przedsięwzięciem niszowym i prowadzonym z dużą nieregularnością. Prawdziwy przełom nastąpił dopiero pod koniec 2024 roku. To właśnie wtedy podjęliśmy decyzję o profesjonalizacji działań, dzięki czemu dziś serwis stanowi pełnoprawne źródło informacji o rynku komiksowym.

Kluczowym problemem w początkowej fazie działalności była platforma Blogspot. Choć system ten należy do Google, teksty niemal w ogóle nie indeksowały się w wyszukiwarce, co skutecznie hamowało rozwój. Sytuację zmieniła dopiero jesienna migracja na dedykowany system oraz przejście na własną domenę z końcówką .pl. Serwis zyskał wówczas przysłowiowy wiatr w żagle. W tym samym, przełomowym 2024 roku, do redakcji dołączył drugi Wojtek (znany jako Grzybek), który swoją energią i wsparciem zmotywował mnie do regularnej pracy nad rozwojem strony.

Miniony rok okazał się dla nas rekordowy pod względem intensywności. Od 1 stycznia opublikowaliśmy łącznie 1129 materiałów, w tym 188 obszernych recenzji. W praktyce oznacza to publikację średnio trzech tekstów dziennie. Tak wysoka częstotliwość pozwoliła nam zachować stały kontakt z czytelnikami i trzymać rękę na pulsie wydawniczym.

Rekordowe zasięgi i zaangażowanie

Skalę rozwoju najlepiej obrazują twarde dane z Google Analytics. W ciągu minionego roku nasz serwis odwiedziło 48 tysięcy aktywnych użytkowników, którzy wygenerowali ponad 200 tysięcy wyświetleń. Co jednak cieszy nas najbardziej, to średni czas zaangażowania wynoszący 5 minut i 32 sekundy. To wyraźny sygnał, że odbiorcy nie trafiają do nas przypadkiem, lecz faktycznie zagłębiają się w lekturę przygotowanych przez nas analiz i newsów.

Najbardziej fascynujący zwrot akcji nastąpił w drugiej połowie roku. Po słabszym początku, od września serwis zaczął stabilnie przyciągać od 11 do 12 tysięcy aktywnych użytkowników miesięcznie. To dobitnie pokazuje, jak potężną dynamikę wzrostu odnotowaliśmy w końcówce 2025 roku i z jak wysokiego pułapu wchodzimy w kolejny sezon.

Wszystkie te liczby byłyby jednak bez znaczenia bez naszych czytelników. Każda reakcja w mediach społecznościowych, udostępnienie materiału czy wsparcie w serwisie Patronite utwierdza nas w przekonaniu, że nasza praca ma sens.

Wyzwania i branżowa rzeczywistość

Prowadzenie profesjonalnego serwisu hobbystycznego nie jest jednak zadaniem łatwym. Projekt pochłania ogromne zasoby wolnego czasu, nie generując przy tym bezpośrednich dochodów. Utrzymanie infrastruktury technicznej, opłacenie hostingu czy wsparcia IT to realne koszty. W tym miejscu pragniemy serdecznie podziękować wydawcom, którzy regularnie przesyłają nam egzemplarze recenzenckie. To wsparcie pozwala nam zachować aktualność i rzetelnie polecać najciekawsze tytuły.

Ostatnie pięć lat było dla mnie cenną lekcją. Choć jako dziennikarz pracuję zawodowo od dwóch dekad, a komiksami zajmuję się od blisko 35 lat, przekonałem się, że ta branża rządzi się własną specyfiką. Największym zaskoczeniem okazała się spora doza toksyczności obecna w części środowiska. Do dziś pamiętam jeden z komentarzy pod moją pierwszą recenzją: "Skończ podstawówkę, zdaj maturę, naucz się pisać i dopiero bierz się za bloga". Choć takie słowa mogą podcinać skrzydła, w moim przypadku odniosły odwrotny skutek. Na przekór "internetowym ekspertom" postanowiłem udowodnić, że potrafię stworzyć wartościowe miejsce w sieci. Czy mi się to udało? Ocenę pozostawiam Wam, czytelnikom.