Prorok. Mathieu Lauffray i Xavier Dorison. Recenzja

“Prorok” to propozycja od wydawnictwa Lost In Time dla czytelników, których kręcą postapokaliptyczne klimaty. Historie tego typu opowiadają o zagładzie ludzkości, ale najczęściej kryją też głębsze refleksje nad naturą człowieka. Nie inaczej jest i w tym przypadku. Autorzy zastanawiają się, do czego skłonna jest jednostka w imię popularności? Czy w imię "fejmu" człowiek jest w stanie zaryzykować istnienie ludzkości?
“Prorok” (“Prophet”) jest wspólnym dziełem Mathieu Lauffraya oraz Xaviera Dorisona. Myślę, że nazwiska obu tych panów obiły się już Wam o uszy, bo polskie wydawnictwa publikowały stworzone przez nich komiksy. Na integral wydany przez Lost In Time składają się cztery albumy, które pierwotnie ukazały się w latach 2000-2014. W Polsce komiks został wydany w powiększonym formacie (240 x 320 mm) i liczy 240 stron. Oprócz głównej opowieści znajdziecie tu materiały dodatkowe, takie jak szkice czy okładki.




Historia rozpoczyna się niczym w opowieściach H.P.Lovecrafta. Naukowcy odkrywają w Himalajach budowlę stworzoną przed tysiącami lat przez nieznaną cywilizację. Jedynym ocalałym z wyprawy jest profesor Jack Stanton, który obsesyjnie chce się podzielić swoim odkryciem z całym światem. Mimo iż dostaje wyraźne sugestie, by tego nie robił, profesor pisze książkę, w której podważa całą koncepcję historii świata i ludzkości. Jest zdania, że budowla musiała istnieć na Ziemi już przed tysiącleciami.
Pogrążając się w swojej obsesji nad pisaniem książki nie zauważa, że na świecie zaczyna dochodzić do coraz dziwniejszych zjawisk. I te dziwne wydarzenia coraz mocniej zaczynają wpływać na jego życie. Punktem zapalnym jest dzień, gdy olbrzymi tankowiec taranując doki wbija się w samo centrum Nowego Jorku. Walą się budynki, na ulicach panuje chaos, rozpoczyna się apokalipsa.
Uciekając przed zagrożeniem Stanton trafia w dziwną dziurę między wymiarami i przeskakuje do przodu o 20 lat. Ludzkość została eksterminowana przez tajemnicze demony, a niedobitki czekają na proroka, który pozwoli im zwalczyć zagrożenie. Czy tym prorokiem będzie Stanton? Czy przyzna się zmutowanym ocalałym, że to on doprowadził do zagłady ludzkości? Czy dowie się dlaczego do niej doszło? Na te i inne pytania odpowie Wam lektura komiksu “Prorok”.





„Prorok” jest mroczną i brutalną wizją postapokaliptycznego świata, w którym niedobitki ludzi walczą o przetrwanie. Tym razem nie mamy jednak do czynienia z zagrożeniem nuklearnym czy zombie. Na Ziemi pojawiły się demony i tytani, którzy likwidują ostatnie osiedla ludzkie. To co zwróciło moją uwagę, to połączenie postapo z fantasy. Z reguły za armageddon odpowiadają bowiem czynniki, które bardziej kojarzymy z powieściami SF (wirusy, bomby, obcy, etc.).
Główny bohater początkowo może budzić kontrowersje, bo kieruje się własnym interesem. Z biegiem czasu zaczyna jednak dostrzegać odcienie szarości i konsekwencje czynów, których dokonał. Czy wystarczy to jednak do tego, by odwrócić bieg wydarzeń i naprawić wyrządzone zło? Autorzy stawiają dużo pytań zmuszając czytelnika do odkrywania kolejnych kart historii.
Komiks jest całkiem sprawnie skreśloną opowieścią, choć fani opowieści postapo na pewno znajdą tu dobrze znane sobie motywy. Ale cóż, w temacie apokalipsy powiedziano już chyba w zasadzie wszystko, na różne możliwe sposoby. Komiks wciąga, choć nie da się ukryć, że momentami bywa nieco chaotyczny. Autor przeskakuje bowiem z miejsca na miejsce, nie wahając się też używać retrospektyw. Ostatecznie jednak wszystkie układanki opowieści wskakują na swoje miejsce, dostarczając czytelnikowi satysfakcji z lektury, niczym dobrze ułożone puzzle.
Po “Proroka” do recenzji sięgnąłem nieprzypadkowo. Lubię tego typu literaturę i chętnie zagłębiam się we wszelkiej maści “falloutopodobne” historie. Wiedziałem czego mniej więcej czego się spodziewać i jestem ukontentowany. Myślę, że fani opowieści postapo nie będą zawiedzeni. Polecam!

[Współpraca recenzencka] Komiks został nam udostępniony przez wydawcę. Wydawca nie wywierał wpływu na naszą opinię.