„Tarzan. Człowiek małpa" – Egmont rusza z kolekcją Klasyki SF
Egmont otwiera nową kolekcję „Klasyka SF" zbiorczą adaptacją „Tarzana wśród małp" Edgara Rice'a Burroughsa. Scenariusz napisał Éric Corbeyran – znany u nas z „Pieśni Strzyg" i „Elfów" – a rysunki przygotował filipiński weteran amerykańskiego mainstreamu Roy Allan Martinez.
Egmont rusza z ambitnym projektem. „Tarzan. Człowiek małpa" to pierwszy z czterech minicykli zapowiedzianej kolekcji „Klasyka SF" – po władcy dżungli wydawca obiecuje adaptacje opowieści o podziemnym świecie Pellucidar, zapomnianym lądzie Caspak i marsjańskim Barsoomie.

Polski album o Tarzanie mieści w jednym wydaniu obie części francuskiego oryginału z 2024 roku, opublikowanego u Glénat. Klasyfikacja Tarzana jako science fiction może dziś dziwić, ale historycznie ma sens – Burroughs jest jednym z ojców pulpowego SF i równolegle do dżungli pisał właśnie cykl marsjański.
Scenariusz napisał Éric Corbeyran, jeden z najpłodniejszych francuskich scenarzystów – według informacji wydawnictwa Soleil ma na koncie ponad 400 albumów. Polski czytelnik kojarzy go przede wszystkim z mrocznej „Pieśni Strzyg" wydawanej przez Lost In Time, ale w jego dorobku przetłumaczonym na polski są też „Elfy" i „Ptyś i Bill". Dla Glénatu prowadzi winiarską sagę „Châteaux Bordeaux", a w 2021 roku zaczął jednocześnie pisać reaktywowanego „Bob Morane'a" i cały tarzanowski cykl Burroughsa.

Fabuła "Tarzana" trzyma się blisko oryginału z 1912 roku. 1888 rok, na statku płynącym wzdłuż wybrzeży Afryki wybucha bunt. Małżeństwo lordów Claytonów ląduje na bezludnej plaży. Ciężarna lady Alice rodzi syna, rodzice szybko giną, a chłopca przygarnia samica małp Kala. Dwadzieścia lat później do tej samej plaży dobija ekspedycja szukająca uprowadzonego archeologa, profesora Portera – z jego córką Jane na pokładzie.
Corbeyran nie kombinuje. Jak czytamy w serwisie Planète BD, scenarzysta wyczyścił tekst z najbardziej rasistowskich dialogów Burroughsa, ale poza tym idzie głównymi punktami powieści. Najwyraźniejsze zmiany to przeniesienie postaci Roberta Canlera z Baltimore do Afryki i potraktowanie go jako głównego antagonisty (w powieści Canler pojawia się dopiero w finale akcji rozgrywającej się w Wisconsin) oraz pominięcie kuzyna Tarzana, Williama Claytona. Cały trzeci akt z amerykańską odyseją Jane został wycięty – komiks kończy się we Freetown.

Za rysunki odpowiada Roy Allan Martinez – filipiński artysta, który w latach 90. trafił do amerykańskiego mainstreamu przez Wildstorm i Avalon Studios. Później rysował dla DC zeszyty „Wonder Woman" ze scenariuszami Phila Jimeneza, „Smallville" oraz „Global Frequency" Warrena Ellisa, a dla Marvela – minisierię „Son of M" z Quicksilverem. Jego kreska jest solidnym rzemiosłem mainstreamowym: ekspresyjne kadry akcji, czerwień podbijająca sceny przemocy, ładnie zagrana faktura dżungli. Bywa też nierówna – twarze postaci czasem wyglądają na naszkicowane w pośpiechu.

W sumie? Solidna, klasyczna adaptacja, którą czyta się sprawnie. Bez udziwnień i bez autorskich rewizji – Corbeyran traktuje Burroughsa z szacunkiem, ale nieco po rzemieślniczemu. Dla fanów frankofońskiego komiksu przygodowego to w sumie solidna pozycja, choćby z ciekawości wobec całej zapowiedzianej kolekcji. Cykl ma szansę przypomnieć, że Burroughs to nie tylko Tarzan, ale i jeden z ojców XX-wiecznego science fiction.
Egzemplarz komiksu na potrzeby recenzji udostępnił wydawca.