Władza absolutna. Finałowe starcie. Tom 3 - recenzja

Finał „Władzy Absolutnej" w wydaniu Egmontu to komiks efektowny, szybki i świetnie narysowany. Eventowa natura tomu czasem mu szkodzi, ale kilka kameralnych scen i mocny motyw o autorytaryzmie wyciągają go ponad poziom eventu dla samego eventu.

Władza absolutna. Finałowe starcie. Tom 3 - recenzja

Amanda Waller niemal dopięła swego. Metaludzie zostali pozbawieni mocy, bohaterowie są rozbici, uwięzieni albo ścigani, a Jednostka Specjalna VII robi to, co w takich historiach robią bezduszne narzędzia systemu: wykonuje rozkazy i nie zadaje pytań. Waller ma za sobą Failsafe’a, Brainiac Queen i całą machinę propagandy. Chce przekonać świat - i swoją rodzinę - że kontrola nad trykociarzami jest koniecznością.

Najgroźniejszą bronią Waller jest kontrolowany Jon Kent w roli cybernetycznego Super Sona. W tym przypadku atak nie jest bowiem kierowany tylko fizycznie w bohaterów, ale także w ich rodzinne więzi. Przełom przychodzi, gdy ekipa uderza w kontrolę Brainiac Queen, Batman obraca Mother Box przeciwko Waller, a jej pozorna wszechwładza zaczyna się kruszyć. Zakończenie jest dość przewidywalne. Jak myślicie, dobrzy zwyciężą? 😉

I tu dochodzimy do dwóch rzeczy. Najlepszej i najbardziej irytującej. Najlepsza to Dan Mora. Rysownik w formie życia, który sprzedaje skalę, panikę i heroizm lepiej niż robi to sama fabuła. Kiedy scenariusz ścina zakręty i przeskakuje między wątkami, plansze Mory niosą emocje, których tekst nie zdążył zbudować.

Irytuje za to eventowa natura całości. Nie zawsze jest to spójna opowieść - momentami przypomina pole bitwy z dołączonymi meldunkami z frontu. Polskie wydanie ma spopro wątków pobocznych: „Green Arrow”, „Wonder Woman”, „Green Lantern”, „Task Force VII”, „Super Son” i „Origins”. Jedne tie-iny robią robotę, inne sprawiają wrażenie obowiązkowego wyposażenia eventu. Najciekawiej wypada chyba „Super Son”, bo zamiast tylko dopowiadać mechanikę konfliktu, próbuje pokazać koszt kontroli Brainiac Queen.

Z kolei „Origins” miało potencjał, żeby pogłębić Waller, ale nie jestem pewien, czy faktycznie ją ratuje. To ten rodzaj dopowiedzenia, które wyjaśnia motywacje, lecz niekoniecznie dodaje postaci tragicznej wieloznaczności.

Mimo tych zastrzeżeń trudno odmówić temu tomowi rozrywkowej siły. „Władza absolutna. Finałowe starcie” jest komiksem dużym i głośnym. Nie jestem jednak pewien czy to pozycja, która przekona przeciwników eventów. Jeśli ktoś ma alergię na wielkie kryzysy, natłok herosów i finały zapowiadane jako „nowy początek”, po lekturze raczej nie przejdzie nagle na drugą stronę. Ale dla czytelników, którzy lubią współczesne DC, znają kontekst „Dawn of DC” i chcą zobaczyć, jak wydawnictwo przechodzi w stronę „DC All In”, to tom obowiązkowy.

Najkrócej? Bardzo dobre rysunki, rzemieślnicza robota Waida, kilka naprawdę mocnych momentów i sporo eventowego hałasu. „Finałowe starcie” to finał sezonu z pełną orkiestrą, pożarami w tle i pionkami rozstawionymi do nowej rozgrywki. Momentami trochę nierówny, ale w zasadzie całkiem przyjemny w odbiorze.

Informacje o komiksie
Tytuł "Władza absolutna. Finałowe starcie. Tom 3"
Seria "Władza absolutna"
Wydawca Egmont
Scenarzysta Mark Waid
Rysownik Dan Mora
Kolorysta Dan Mora
Tłumacz Tomasz Sidorkiewicz
Rok wydania 2026
Format 17.0x26.0 cm
Okładka twarda
Liczba stron 300
Cena okładkowa 129,99 zł
Okładka komiksu
Polecana lektura

"Władza absolutna - 03 - Finałowe starcie"

Ostatni tom eventu „Władza absolutna”. Amanda Waller niemal zdobyła władzę absolutną: metaludzie są uwięzieni, a Jednostka Specjalna VII ściga ostatnich buntowników. Ocalali superbohaterowie, rozbici i pozbawieni mocy, zbierają siły w Fortecy Samotności i na Temiskirze. Batman, Superman i ich sprzymierzeńcy szykują ostatni, desperacki kontratak. Wojna dobiega końca, a Waller wciąż skrywa w rękawie najgroźniejszego asa.

Sprawdź cenę w Gildii