Przejdź do treści
Twój przewodnik po świecie komiksuNa papierze. W sieci. Codziennie.

„Absolute Batman” znika na dwa miesiące

„Absolute Batman” Scotta Snydera i Nicka Dragotty to jedna z najgłośniejszych serii nowego uniwersum DC. W Polsce jej pierwszy tom, „Zoo”, ukazał się nakładem Egmontu.

„Absolute Batman” znika na dwa miesiące
fot. Egmont

Po październikowym zeszycie #25 amerykańska seria „Absolute Batman” zrobi przerwę. W listopadzie i grudniu nie ukażą się kolejne numery głównego cyklu. Scott Snyder powiedział w rozmowie z kanałem Casually Comics, że grudniową przerwę zaplanował wspólnie z DC. Według scenarzysty wydawca uznał, że po intensywnej pracy nad serią lepiej dać jej chwilę oddechu.

Zeszyt #25, zaplanowany na 28 października, zamknie obecny etap opowieści. Na następny numer czytelnicy mają poczekać do stycznia 2027 roku. „Absolute Batman” #26 ma skupić się na Barbarze Gordon. W lutym Snyder i Dragotta planują rozpocząć nowy wątek w zeszycie #27.

Przerwa dotyczy głównej serii zeszytowej. Na listopad DC zapowiedziało osobny komiks „Absolute Batman: Beyond Ark M” autorstwa Snydera i Franka Tieriego, z rysunkami Francesca Francavilli. Czytelnicy nie zostaną więc przez dwa miesiące bez żadnej nowej historii z tego świata.

Polscy czytelnicy znają „Absolute Batmana” z wydań zbiorczych Egmontu. Pierwszy tom, „Zoo”, zawiera amerykańskie zeszyty #1–6.

Zapowiedziana przerwa dotyczy bieżącej publikacji w USA, nie ma wpływu na cykl wydawniczy Egmontu.

Okładka komiksu
Polecana lektura

Absolute Batman #01. Zoo

To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie rozwój bloga, a cena dla Was pozostaje bez zmian.

Sprawdź cenę w Gildii

Czytaj dalej

„Batman. Hush 2”. Dużo hałasu, mało Batmana. Recenzja komiksu

Recenzje komiksów

„Batman. Hush 2”. Dużo hałasu, mało Batmana. Recenzja komiksu

Najgorzej wraca się do rzeczy, które kiedyś zrobiły na nas ogromne wrażenie. Nie dlatego, że nagle stały się gorsze, ale dlatego, że po latach pamiętamy przede wszystkim tamte wspaniałe emocje. Mniej pamiętamy uproszczenia, fabularne szwy czy momenty, w których autorzy szli na skróty. W głowie zostaje obraz. Klimat. Kilka scen. To przyjemne uczucie, że wtedy czytało się coś naprawdę dużego. Jeszcze trudniej, kiedy po ponad dwóch dekadach ktoś postanawia do takiej opowieści dopisać ciąg dalszy.

Szukaj na blogu