Przejdź do treści
Twój przewodnik po świecie komiksuNa papierze. W sieci. Codziennie.

Godzinę po odsłonięciu tablicy Wróblewskiego ktoś złożył donos w wydziale oświaty. Wojtasiński o hejterach

Niedługo po odsłonięciu w Inowrocławiu tablicy upamiętniającej Jerzego Wróblewskiego ktoś miał anonimowo zadzwonić do wydziału oświaty z uwagami dotyczącymi napisu. Hejterzy zaczęli krytykować brakujący przecinek, ale niewykluczone, że sprawa ma drugie dno.

Godzinę po odsłonięciu tablicy Wróblewskiego ktoś złożył donos w wydziale oświaty. Wojtasiński o hejterach
fot. Jarosław Wojtasiński

Kilka tygodni wcześniej, kiedy na FB zaprezentowana została gotowa tablica, zamiast rozmowy o samym Wróblewskim, szybko zaczęła się dyskusja o przecinku.

Tablica nie pojawiła się znikąd. Za inicjatywą stał od początku Jarosław Wojtasiński. O pomyśle i zbieraniu środków informowano publicznie jeszcze pod koniec 2025 roku. Trzeba było zdobyć pieniądze, dogadać się ze szkołą, przygotować projekt, przejść przez formalności i doprowadzić wszystko do finału.

"Tłumu chętnych do pomocy nie było"

Jak mówi Wojtasiński, wtedy tłumu chętnych do pomocy nie było. Za to kiedy tablica już zawisła, szybko znaleźli się recenzenci. Jednym z głównych tematów stał się brak przecinka w inskrypcji. I żeby była jasność: jeśli przyłożyć do napisu standardowe zasady interpunkcji, krytycy mają rację. Przecinka rzeczywiście brakuje. Nie ma sensu udowadniać na siłę, że jest inaczej.

fot. Jarosław Wojtasiński

Tyle że brak przecinka w projekcie graficznym nie jest czymś niespotykanym. Dobry przykład wielu czytelników może mieć na własnej półce. Na okładce polskiego wydania komiksu "Pod drzewami, gdzie nikt nie widzi" wydawnictwa Shock Comics tytuł zapisano w dwóch wersach bez przecinka:

„POD DRZEWAMI

GDZIE NIKT NIE WIDZI”.

W normalnym zapisie tytuł brzmi oczywiście „Pod drzewami, gdzie nikt nie widzi”. Układ graficzny nie zmienia zasad polskiej interpunkcji, pokazuje jednak, że w projektach wizualnych znaki przestankowe bywają pomijane.

Można uznać to za błąd. Trudno natomiast robić z jednego przecinka aferę przekreślającą sens całego przedsięwzięcia. Zwłaszcza że przecinek można po prostu… dorobić. Naprawdę wystarczyłoby napisać do Wojtasińskiego: „Stary, brakuje wam tutaj przecinka”. Zadzwonić, wysłać wiadomość, zwrócić uwagę. Być może sprawa skończyłaby się poprawką na tablicy i krótkim „dzięki”.

"Uprzejmie donoszę o braku przecinka"

Zamiast tego – jak relacjonuje Wojtasiński – krytyczne komentarze zaczęły krążyć po grupach, a ktoś anonimowo zadzwonił do wydziału oświaty niemal natychmiast po uroczystości.

– Ten anonimowy telefon do wydziału oświaty godzinę czy dwie po uroczystości, kiedy informacja pojawiła się na Facebooku, to szczyt tchórzostwa i chamstwa – mówi Wojtasiński.

Mocne słowa, ale wcale mu się nie dziwię. Bo w środowisku komiksowym funkcjonuje mocno toksyczna grupa ludzi - kółko wzajemnej adoracji. Chętnie oceniają innych, wytykają błędy, komentują i wystawiają cenzurki. Zwłaszcza tym, którzy coś robią poza ich własnym kręgiem. Problem zaczyna się wtedy, gdy zamiast zwyczajnie zwrócić komuś uwagę, łatwiej jest rozkręcić bekę za jego plecami.

A może przecinek to pretekst?

Niewykluczone jednak, że przecinek to tylko pretekst. Hejterów może boleć sponsor nagrody - Polishcomicart. Firma jest w sporze z Labrum o magazyn "Relax". Nie moją intencją jest tu i teraz rozstrzygać która ze stron ma rację i prawa - tym zajmuje się sąd. Wiadomo jednak, że część komiksiarzy krytykujących tablicę dostaje zlecenia od Labrum na historyjki do magazynu. Wystarczy dodać dwa do dwóch.

Podepnę się pod temat

Przecież nie inaczej jest tu na blogu. Gdy tylko założyłem bloga i wrzuciłem teksty na jedną z grup, od razu zaczął się hejt (do dziś pamiętam te słowa): „skończ liceum, zdaj maturę, idź na studia, a potem bierz się za pisanie”. Taki hejt dla zasady, bo nikt się nawet nie pokusił o przeczytanie moich tekstów – błędów raczej nie robię. Od 2 dekad pracuję jako dziennikarz w dużej redakcji i mam uznanie w branży.

Po publikacji filmu na YT zaraz pojawiły się rady „zainwestuj w lepszy mikrofon”. Rada słuszna. Tylko żaden z komentujących nie dorzucił do tego mikrofonu nawet złotówki. Podobnie po zmianie wyglądu Bloga o komiksach. Czytelnik dostaje teksty za darmo, nie płaci za serwer, domenę, obsługę techniczną ani godziny spędzone na pisaniu. Ale bez problemu potrafi oznajmić, że nowa skórka jest do kitu.

To ten sam mechanizm. Kiedy trzeba coś stworzyć, sfinansować, załatwić i wziąć odpowiedzialność za efekt, chętnych nie ma. Kiedy robota jest skończona, pojawia się tłum ekspertów od tego, jak należało ją wykonać.

Za kilka lat nikt nie będzie pamiętał facebookowej awantury o interpunkcję. Bolące słowa zostaną w tylko w głowie Wojtasińskiego. Tak samo jak zostały w mojej.

Tablica Jerzego Wróblewskiego zostanie.

Szukaj na blogu