Batman. Detective Comics. Gothamski Nokturn: Akt 1. Recenzja

Gat Ham, Gathome, Gotham… Rodzina Orgham wraca po latach do miasta po swoje. W tle ciągle wybrzmiewa gdzieś enigmatyczna melodia. Tajemnicze siły zbierają się, by przejąć władzę i odmienić miasto na swoją modłę. Wokół rannego gothamskiego zwierza zbierają się liczni złoczyńcy, którzy od wielu lat wysysali życiowe siły z życiodajnego miasta. Czy powoli starzejący się Batman utrzyma swoją pozycję obrońcy Gotham?
Wydawnictwo Egmont zaprezentowało nam kolejny tom serii „Detective Comics – Gothamski Nokturn: Akt 1”. Wchodzimy więc mocno z buta dalej w opowiadaną historię.Niniejszy komiks został wydany w formacie zeszytowym, w miękkiej okładce ze skrzydełkami, zawiera 216 strony w kolorze. Drugi tom, podobnie jak poprzedni, zbiera przemieszane ze sobą różne opowieści tworzących jedną całość, a składają się na niego historie:- Gothamski Nokturn: Akt 1 część 1-4 (scenariusz: Ram V, rysunki: Ivan Reis, tusz: Danny Miki, kolory: Dave Stewart);- Two-Face w opowieści o trzech połówkach część 2 i 3 (scenariusz: Simon Spurrier, rysunki i tusz: Hayden Sherman, kolory: Nick Filardi);- Melodia, która słucha (scenariusz: Simon Spurrier, rysunki i tusz: Dani, kolory: Lee Loughridge);- Absolut część 1 i 2 (scenariusz: Simon Spurrier, rysunki, tusz i kolory: Caspar Wijngard);- Gothamski Nokturn: Motyw (scenariusz: Ram V, rysunki i tusz: Christopher Mitten i Rafael Albuquerque, kolory: Lee Loughridge).



O czym jest Akt 1? Intryga Orghamów rozwija się na dobre. Rodzina przejmuje kolejne ważne nieruchomości w Gotham, częstokroć posuwając się do kryminalnych akcji (podpalenia, wymuszone „dobrowolne” sprzedaże itp.). W bardzo szybkim tempie powstają nowe budowle Orghamów. Naprzeciw coraz szerzej pojawiającemu się złu staje widocznie starzejący się już Batman oraz emerytowany Jim Gordon.Dziedzic rodu Orgham, Arzen, stara się zaprzyjaźnić z Brucem Waynem i zdobyć jego względy. Ma to pomóc Orghamom w realizacji złowieszczych planów.Do tego wszystkiego ciekawie rozwija się wątek Harveya Denta/Two Face, który toczy wewnętrzną walkę nie tylko z samym sobą, ale i z Azmerem, tajemniczą substancją, która przejmuje władzę nad nosicielem.Na arenę akcji wkracza również Mr Freeze, który dalej eksperymentuje i przeprowadza swoje doświadczenia kriogeniczne. Warto podkreślić tutaj ciekawe spotkanie Gacka z Lodowatym. Coraz częściej widzimy Batmana, który opada z sił podczas swoich walk, dostaje wręcz bęcki i musi być kilka razy ratowany przez Jima Gordona. Ten, mimo udzielania Gackowi pierwszej pomocy, nie wodzi się na pokuszenie i nie odkrywa prawdziwej tajemnicy kim jest naprawdę Mroczny Rycerz. Dodatkowo Bruce Wayne po raz kolejny przechodzi swoje wewnętrzne rozterki. Musi stawić czoło swojemu przeznaczeniu oraz drodze, którą wybrał lata wcześniej.Na końcu komiksu dostaliśmy od autorów bardzo ciekawe spojrzenie na stare Gotham. Przenosimy się w czasie, by zrozumieć, że niektóre aspekty powtarzają się w swoich stałych cyklach, a sam Mroczny Rycerz od zawsze był obrońcą swojego ukochanego miasta.


Po raz kolejny mamy wymieszaną fabułę kilku historii, ma to swoje dobre ale i gorsze strony. Zanim usiadłem do Aktu 1, musiałem sobie przekartkować wcześniejszą część, ponieważ niewiele mi zostało w pamięci po jej przeczytaniu… Czytając natomiast omawiany komiks miałem w głowie lekki bałagan i chaos. Wielowątkowość Nokturnu niekoniecznie wpływa na jego dobry odczyt. Niektóre aspekty są fajnie przemyślane, lecz są takie, które moim zdaniem zabijają tą historię. Podczas czytania, kiedy miałem wrażenie, że idzie wszystko ku lepszemu, to za chwilę wchodziło coś, co waliło mnie po głowie młotem niemocy i sprawiało znużenie i zniechęcenie poznawaną fabułą.Fajnie ujęte są tu kwestie psychologiczne postaci oraz przedstawiona ich motywacja. Męczyła mnie natomiast cała ta magia, otoczka fantasy, zmieniające się potwory...


Jeśli chodzi o warstwę graficzną, to mamy tutaj prawdziwy rollercoaster. Wielu artystów zostało wrzuconych do miski i zmiksowanych razem ze sobą. Przeważnie daje to bardzo dobre rozwiązanie, ale są również i nierówne momenty. Wielokrotnie poszczególne panele przyciągają wzrok na dłużej. Śmiem twierdzić, że w tomie drugim warstwa graficzna zdecydowanie lepiej wypada od scenariuszy poszczególnych historii.Akcja na zilustrowanych stronach wygląda dosyć dynamicznie. Kolorystyka od bardzo żywej po przytłumioną i mroczną. Oczywiście dodatkowym plusem Aktu 1 są dołączone wspaniałe okładki poszczególnych składowych zeszytów.



Po przeczytaniu omawianego komiksu osobiście mam z nim duży problem. Niby dobry, ale często nie chwytał, a wręcz mnie od siebie odpychał. O ile mi wiadomo, to jeszcze mają się ukazać dwa tomy niniejszej sagi. Gdzieś to wszystko jest w lekkim zawieszeniu, aczkolwiek są też dobre momenty i chciałbym bardzo, żeby autorzy dalej eksplorowali postacie pod kątem psychologicznym. Zainteresowany jestem również, dokąd zaprowadzi nas powolne schodzenie ze sceny Batmana, który ewidentnie się starzeje i traci swoje przede wszystkim fizyczne zalety.
Od siebie, mimo wszystko, polecę go każdemu fanowi Mrocznego Rycerza, choć z licznymi zastrzeżeniami.
[Współpraca reklamowa] Komiks do przygotowania recenzji otrzymałem od wydawnictwa Egmont. Wydawnictwo nie miało żadnego wpływu na moją ocenę opisanego komiksu.