Co czyta Śledziński? Komiksiarz poleca polskie tytuły i wyznaje miłość do mangi
Na spotkaniu „30 lat Śledzia" Michał Śledziński zdradził, po jakie komiksy sięga sam - i co tak naprawdę kręci go dziś najbardziej.
Zapytany, czy czyta komiksy innych polskich twórców, Michał Śledziński przyznał, że nie tak dużo, jak by chciał - jego stos „do przeczytania" rośnie i składa się w większości z polskich tytułów. Gdy trafi mu się wolna chwila, potrafi czytać po trzy-cztery komiksy dziennie.
Autor pochwalił się, że jest na bieżąco z „Wydziałem Siódmym", a z najnowszych lektur wymienił „Palce z kwarców" Karola Kalinowskiego, oceniając, że autor „dobawił do pieca" tej historii - i polecając ją jako totalne wariactwo. Czeka też na trzeciego „Broma", bo lubi serię Unki.
Pytany o najbardziej cenionych polskich twórców, wskazał Krzysztofa Gawronkiewicza, który - jak mówił - zachwyca go z latami coraz bardziej. Ciepło wypowiedział się też o ostatnich pracach Mateusza Skutnika, do którego stylu nigdy nie czuł się specjalnie kompatybilny, a którego ostatnie „Rewolucje" mimo to chwyciły go za serce.

Najmocniej jednak wybrzmiała deklaracja miłości do mangi. Śledziński przyznał, że komiks japoński kręci go coraz bardziej, a tytułem, którym jest dosłownie zachwycony, jest „Dorohedoro" — nie dowierza wyobraźni autorki i poleca serię nawet osobom, które mangi nie lubią. Przy okazji opowiedział, że mangą żyje też jego siedmioletnia córka, zafascynowana „Hanako" — podobnie jak wszystkie jej koleżanki.
To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie moją pracę, a cena dla Was i tak pozostaje bez zmian.

