Fantasy & Magic Con – fotorelacja z konwentu
Fantasy & Magic Con przyciągnął w miniony weekend tłumy miłośników fantastyki. Było kolorowo i gwarno, ale kto szukał stoisk wydawnictw książkowych i komiksowych, mógł poczuć niedosyt. Zobaczcie, jak wyglądała impreza.
Pojechałem na Fantasy & Magic Con z akredytacją medialną i aparatem. Wracam z pełną kartą pamięci i mieszanymi odczuciami - choć zdecydowanie więcej po stronie plusów.
Frekwencja robiła wrażenie. Fani fantastyki dopisali, cosplayerzy też, a po halach chodziło się miejscami z trudem. Gorzej z ofertą. Stoisk wydawnictw książkowych i komiksowych było jak na lekarstwo, za to sprzedawcy naklejek, breloczków i innych gadżetów zajęli sporą część przestrzeni. Trudno to nazwać katastrofą, ale na konwencie fantastyki spodziewałem się większej reprezentacji tych, którzy tę fantastykę wydają.
Drugi zgrzyt: wykłady umieszczono tuż obok strefy atrakcji plenerowych. Prelegenci raz po raz przekrzykiwali hałas z zewnątrz, a słuchacze w tylnych rzędach musieli się mocno wysilać, żeby cokolwiek złapać. Kwestia planu przestrzeni, nie złej woli — ale przy kolejnej edycji warto to przemyśleć.
Mimo wszystko to był udany weekend. Impreza ma potencjał i publiczność, która na nią czeka. Kilka rzeczy do poprawienia po stronie organizacji - więcej wydawców, wykłady z dala od głośników - i będzie naprawdę dobrze.













