Psy żrą się w dżungli. Recenzja „Ixbuniety. Serca dżungli”
Pierwszy tom zostawił Catalinę na skraju dżungli. W „Sercu dżungli” robi się tylko gęściej. Indiańskie zasadzki i łańcuchy na rękach bohaterki to dopiero początek, bo konkwistadorzy zaczynają skakać sobie do gardeł.

Album „Catalina” kończył się kadrem, w którym ludzie Juana Velatrady stają przed ścianą zieleni. Wiedzieli, po co idą. Nie wiedzieli, w co się pakują. „Serce dżungli” zaczyna się dokładnie w tym miejscu i od pierwszych plansz wciąga czytelnika w gąszcz.
Wyprawa rusza w głąb lądu po skarby. Hiszpanom towarzyszą indiańscy niewolnicy, a Ixbunieta, córka konkwistadora i majańskiej księżniczki, idzie z nimi jako tłumaczka. Przełom przynosi schwytany jeniec. Wskazuje drogę do miasta pełnego złota, ale dorzuca ostrzeżenie. Od dwóch lat w okolicy trwają wojny plemienne. Indianie biją się z najeźdźcą, a przy okazji wyrzynają się nawzajem. Napięcie rośnie także w obozie - "psy" żrą się między sobą, aż w końcu jedna z grup wymyka się nocą z obozu, żeby dobrać się do skarbów przed resztą.

Ta kreska to światowa liga
Krzysztof Wyrzykowski rysuje realistycznie i z uporem detalisty. Liście, korzenie, hełmy i napierśniki konkwistadorów. Nad niektórymi kadrami siedzi się dłużej niż nad dymkami. Na tle wielu polskich albumów te plansze wyróżniają się bardzo wyraźnie i spokojnie mogłyby wyjść we Francji czy Belgii. Żałuję tylko jednego: album jest czarno-biały. W kolorze ta dżungla byłaby jeszcze bardziej duszna, choć czerń i biel dodają całości retro sznytu, który pasuje do konwencji płaszcza i szpady.

Scenariusz trzyma za jaja
Sławomir Zajączkowski nie marnuje miejsca. 56 stron mija błyskawicznie, a każda sekwencja przesuwa układ sił w konwoju. Podejrzenia rosną, sojusze się sypią, a czytelnik do końca nie wie, komu ufać. To scenariusz, który trzyma czytelnika za jaja i obiecuje przygodę z prawdziwego zdarzenia.

Opowieści schwytanego Indianina o makabrycznych rytuałach od razu przywołały mi „Miasto zaginionego boga”, 12. tom „Thorgala” Jeana Van Hamme'a i Grzegorza Rosińskiego. Tam też w sercu dżungli stało miasto, w którym krew płynęła na cześć boga.

Fani PRL-owskiego „Hernana Cortesa i podboju Meksyku” Jerzego Wróblewskiego i Stefana Weinfelda poczują się tu jak w domu. Ten sam Nowy Świat, ten sam zapach prochu i chciwości. I tu pozwolę sobie na bluźnierstwo. Już na tym etapie mam wrażenie, że Zajączkowski i Wyrzykowski przeskoczyli kultowy komiks mistrza Wróblewskiego. A to dopiero drugi album.

Skąd to imię?
I cu ciekawostka, na którą wpadłem w trakcie researchu. Imię Ixbunieta nie jest wymysłem scenarzysty. Franciszkanin Diego de Landa w „Relacji o sprawach Jukatanu”, spisanej około 1566 roku, przytacza historię wyprawy Francisca Hernándeza de Córdoby z 1517 roku. Hiszpanie mieli wtedy dotrzeć na wyspę u wybrzeży Jukatanu i znaleźć w kamiennym budynku posążki miejscowych bogiń. Stąd wzięła się nazwa Isla Mujeres, czyli Wyspa Kobiet. Wśród imion bogiń, które wymienia Landa, jest właśnie Ixbunieta.
Między jednym albumem a drugim.
Znajdź chwilę na wiadomości ze świata komiksu. Dostarczymy je raz w tygodniu.
Możesz się wypisać w każdej chwili.
Wydanie
„Serce dżungli” wydało Komiks i My. To 56 stron w twardej oprawie, w formacie 230x310 mm, z ceną okładkową 79 zł. Premiera odbyła się na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi 19–20 września 2026 roku. Pierwszy tom ukazał się w 2023 roku, a jesienią 2025 wystartował w odcinkach we włoskim tygodniku „Skorpio”. Magazyn od kwietnia 2026 nie trafia jednak do kiosków, więc dalsze losy włoskiej edycji są niepewne.

Zdecydowanie polecam. Fanom „Hernana Cortesa i podboju Meksyku” nawet nie muszę tego albumu polecać, to dla nich pozycja obowiązkowa. Szkoda tylko, że na ciąg dalszy przyjdzie nam pewnie czekać kolejny rok. Po nocnej ucieczce części konwoju chcę wiedzieć jedno: kto pierwszy dotrze do złota.
Ixbunieta #2. Serce dżungli
To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie rozwój bloga, a cena dla Was pozostaje bez zmian.
Sprawdź cenę w Gildii




