„Kołysanka” po ćwierć wieku. Ongrys zapowiada polskie SF
Ongrys szykuje albumowe wydanie „Kołysanki”, polskiego komiksu science fiction Andrzeja Barona, którego początki sięgają magazynu „Z.N.A.K.”.
Andrzeja Baron opisał kulisy powstawania projektu, który zaczynał jako jedna z serii przygotowywanych do magazynu komiksowego „Z.N.A.K.”.
Początek „Kołysanki” był dość zwyczajny, przynajmniej z pozoru. Andrzej Baron wspomina, że wszystko zaczęło się od przypadkowego spotkania z sąsiadem, którym okazał się szczeciński artysta grafik Piotr Drzewiecki. To dzięki niemu Baron zaczął uczestniczyć w konwentach komiksowych w Łodzi i Warszawie, a z czasem wszedł w środowisko polskiego komiksu już nie tylko jako czytelnik, ale też jako wydawca i scenarzysta.
Kiedy Baron i Drzewiecki postanowili spróbować sił przy magazynie komiksowym, powstały scenariusze do dwóch serii. Były to „Powrót Czarta” oraz właśnie „Kołysanka”. Obie opowieści bazowały na pomysłach, które Baron miał spisać jeszcze jako uczeń liceum, w krótkich opowiadaniach publikowanych w szkolnym magazynie „Kaktus” w V Liceum Ogólnokształcącym w Szczecinie.
Pierwotny plan zakładał, że historie będą rozwijane odcinkowo na łamach magazynu. Baron miał pisać scenariusze, a Drzewiecki odpowiadać za rysunki. Szybko okazało się jednak, że realizacja takiego zamierzenia będzie trudniejsza, niż początkowo zakładali autorzy. Po publikacji pierwszego numeru „Z.N.A.K.” i w trakcie prac nad drugim twórcy uznali, że magazyn nie może opierać się wyłącznie na pracy ich dwójki.
Wtedy do projektu dołączył Andrzej Janicki, którego Baron poznał podczas Festiwalu Komiksów w Łodzi. Scenarzysta wspomina, że spodobały mu się rysowane przez Janickiego komiksy, a samemu Janickiemu przypadł do gustu scenariusz „Kołysanki”. Efektem tej współpracy było pięć kolejnych odcinków serii, począwszy od drugiego.
„Kołysanka” nie miała jednak łatwej drogi. Magazyn, który z założenia miał ukazywać się regularnie, wychodził w nieregularnych odstępach. Problemem były możliwości czasowe rysowników odpowiedzialnych za stałe serie. W pewnym momencie kłopoty dotknęły także współpracę z Janickim. Baron pisze, że po stronie rysownika pojawiły się kwestie zdrowotne oraz brak czasu wynikający z innych zleceń i obowiązków. Publikację „Kołysanki” zawieszono, a scenarzysta przyspieszył bieg wydarzeń w scenariuszu, próbując wcześniej doprowadzić opowieść do pointy.
To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie moją pracę, a cena dla Was i tak pozostaje bez zmian.
Do powrotu serii przymierzano się kilkakrotnie. Powstały szkice, ale ostatecznie projekt nie został wtedy dokończony. Po śmierci Andrzeja Janickiego Baron, jak sam przyznaje, podświadomie porzucił zamiar kontynuowania opowieści. Dopiero po latach wrócił do myśli, by doprowadzić „Kołysankę” do finału.
W tym pomógł Marcin Medziński. Baron zwrócił się do Macieja Jasińskiego, przyjaciela Janickiego, z prośbą o wskazanie rysownika, który mógłby przejąć prace nad komiksem. Jasiński polecił Medzińskiego. Po kontakcie mailowym i spotkaniu podczas szczecińskiej imprezy Beton autorzy rozpoczęli współpracę. Baron podkreśla, że to właśnie Medziński pomógł mu doprowadzić opowieść do końca.
Z wpisu scenarzysty wynika też, że każdy z rysowników zostawił w „Kołysance” własny ślad. Piotr Drzewiecki stworzył graficzne wersje dwóch głównych bohaterów. Andrzej Janicki opracował wizję świata oraz zamieszkujących go istot, zarówno humanoidalnych, jak i zwierzęcych. Marcin Medziński dodał kolejne rozpoznawalne elementy i spiął projekt w całość. Baron ocenia, że odmienne sposoby rysowania trzech artystów komponują się w spójny album.
Na razie nie ma jeszcze pełnych danych albumu, takich jak format, liczba stron, cena czy data premiery.
Źródła:
Andrzej Baron, wpis na Facebooku
