Łukasz Wojciechowski adaptuje Čapka. „Fabryka Absolutu” powstaje w AutoCAD-zie
Łukasz Wojciechowski, wrocławski architekt, który komiksy rysuje w AutoCAD-zie, wziął się za klasykę czeskiej fantastyki. Na Górnośląskiej Imprezie Komiksowej zdradził, że pracuje nad adaptacją „Fabryki Absolutu” Karela Čapka.

O nowym projekcie Wojciechowski mówił 10 października w Gliwicach, podczas 5. Górnośląskiej Imprezy Komiksowej. Na pytanie Jerzego Łanuszewskiego o plany odpowiedział, że pracuje nad adaptacją czeskiej powieści z lat 30. i że może zdradzić tytuł. - Jeżeli ktoś z was czytał albo ma ochotę przeczytać świetną książkę science fiction, to polecam Karela Čapka, „Fabryka Absolutu” - mówił.
„Fabryka Absolutu” ukazała się w 1922 r. W powieści maszyny zwane karburatorami zaczynają masowo wytwarzać Absolut, czyli boga, a świat tonie w nadmiarze wszystkiego. Čapek to autor „R.U.R.”, sztuki, która rozpowszechniła słowo „robot”. W Polsce powieść wydano w 1947 i 1971 r., a kilka lat temu wznowiło ją wydawnictwo Dowody na Istnienie w czeskiej serii Mariusza Szczygła. Wojciechowski przyznał, że sam czyta egzemplarz z 1947 r.
Kto wyda komiks, autor nie powiedział. Wspomniał tylko, że rozmawiał o projekcie z Szymonem Holcmanem z Kultury Gniewu, która w ubiegłym roku wydała po polsku jego „Dum-dum”.
Książka o maszynach dla rysownika z AutoCAD-em
Wybór nie jest przypadkowy. Wojciechowski z wykształcenia jest architektem i od ponad 25 lat rysuje w AutoCAD-zie, programie do projektowania budynków. Jego zdaniem powieść o maszynach to idealny materiał dla takiego narzędzia. Program pozwala łatwo kopiować i mnożyć powtarzalne elementy, a u Čapka powtarzalność, multiplikacja i masowa produkcja są w samym środku fabuły.
To jego pierwsza adaptacja. - Nigdy nie robiłem adaptacji, więc próbuję się tym też bawić i cały czas zmieniam - mówił. Zażartował, że podobnie jak z filmami komiks pewnie wyjdzie gorszy od książki, ale zabawa jest przednia.
Komiks z programu do elewacji
Na panelu Wojciechowski pokazał na żywo, jak powstają jego plansze. Postacie rysuje z linii, kopiuje je, odbija lustrzanie i przerabia. Zamiast ręcznie kreskować niebo, używa wbudowanych wzorów, tzw. hatchy. Ważne jest dla niego, żeby linia rysunku, tekst i ramka miały tę samą grubość i wagę. Dzięki wprawie może jednocześnie pisać, szkicować i układać gotową planszę.
Przyznał, że nie rysuje tak jak większość komiksiarzy i nie ma do tego cierpliwości. Przekonuje jednak, że to żadna przeszkoda. Jako przykład podał zaprzyjaźnionego architekta Jana Szpakowicza, który w wieku osiemdziesięciu kilku lat projektował budynki w Wordzie, za pomocą tabelek. - Narzędzie może być czymkolwiek, ważna jest nasza myśl - mówił.
Dobry komiks zaczyna się od polecenia.
Odkrywaj tytuły warte uwagi i bądź na bieżąco z komiksowymi premierami.
Możesz się wypisać w każdej chwili.
Przez Kulturę Gniewu do Paryża
Wojciechowski zadebiutował od razu we Francji. Około 2018 r. wysłał swój komiks do Kultury Gniewu. Wydawnictwo go nie wydało, ale pokazało francuskiemu agentowi, a ten zaniósł go do paryskiego Çà et là. Tam ukazał się debiut „Ville nouvelle”, a potem kolejne albumy, m.in. „Soleil mécanique” i „Dum Dum”. Wojciechowski pisze po polsku, tłumaczy na angielski i w tym języku pracuje z francuskim wydawcą, który bez ogródek mówi, co mu się nie podoba. Autor to docenia. — Po czasie jestem wdzięczny, bo jak sobie przypominam odrzucone rzeczy, to myślę: o Jezu, dobrze, że to odrzucił — przyznał.
„Dum-dum”, inspirowane życiem pradziadka autora, w Polsce wydała Kultura Gniewu. To historia weterana I wojny światowej z polskiej wsi, który trafia do Berlina lat 30. Wojciechowski pochodzi z Ziem Odzyskanych i mówi, że polsko-niemiecka, poniemiecka tożsamość zawsze była obecna w jego otoczeniu. Zaznacza też, że nie pisze o tym, co zna, tylko o tym, co chce odkryć.






