Od czego zacząć czytać X-Men? Polskie wydania dla nowych czytelników
Nie próbuj odtwarzać numeracji X-Men od zeszytów z 1963 roku. Na początek spróbuj zapoznać się z poniższymi wydaniami. Wszystkie są dostępne po polsku. Oto moja propozycja.
X-Men nie mają jednej bramy wejściowej. Zmieniały się składy drużyny, gatunkowe rejestry i polscy wydawcy. Lepiej więc dobrać komiks do tego, czego szukasz, niż próbować odtwarzać sześć dekad publikacji według numerów zeszytów.
Na jedną próbę: „X-Men: Czasy minionej przyszłości”
Chris Claremont i John Byrne opowiedzieli o rzeczywistości, w której Sentinele przejęły władzę, a mutanci trafili do obozów. Kitty Pryde próbuje zapobiec tej przyszłości, przenosząc świadomość do własnego ciała z wcześniejszego okresu.
Hachette sprzedaje polski album jako Marvel Must-Have numer 23 za 53,99 zł. To wybór dla czytelnika, który nie chce od razu wchodzić w długi cykl. Konflikt rozgrywa się w ramach jednej wizji przyszłości, a komiks szybko pokazuje napięcia wpisane w X-Men: lęk przed mutantami, politykę i grupę ludzi próbującą działać mimo własnych sporów.
Gdy chcesz wejść w dłuższą serię: „New X-Men”
Mucha Comics wydała „New X-Men: Z jak Zagłada” jako tom otwierający czteroczęściową edycję runu Granta Morrisona. Za rysunki odpowiadają Frank Quitely, Leinil Francis Yu, Ethan Van Sciver i Igor Kordey.
Morrison nie opowiada po raz kolejny o tym, jak Charles Xavier założył drużynę. Instytut działa już jako szkoła dla dużej społeczności mutantów, a problem wykluczenia przestaje dotyczyć kilku osób w kostiumach. Ten pomysł zmienia skalę serii.
Dla części czytelników będzie atutem, dla innych barierą. Scenarzysta nie tłumaczy wszystkiego od zera i chętnie zostawia w fabule rzeczy dziwne albo niepokojące.
Polska kolejność tej edycji wygląda tak:
- „New X-Men: Z jak Zagłada”, tom 1.
- „New X-Men: Piekło na Ziemi”, tom 2.
- „New X-Men: Bunt w Instytucie Xaviera”, tom 3.
- „New X-Men: Planeta X”, tom 4.
Po Morrisonie: „Astonishing X-Men”
Jeśli spodoba ci się nowoczesny skład i tempo serii, następną lekturą mogą być dwa zbiory Jossa Whedona i Johna Cassadaya. Pierwszy obejmuje zeszyty „Astonishing X-Men” 1–12, a drugi numery 13–24 oraz „Giant-Size Astonishing X-Men” numer 1.
To seria bardziej klasyczna w konstrukcji niż „New X-Men”. Centrum akcji tworzą Cyclops, Emma Frost, Wolverine, Kitty Pryde i Beast. Whedon korzysta z istniejących relacji między bohaterami, lecz konflikt dotyczący kuracji na mutację i późniejsze zagrożenie nie wymagają studiowania setek wcześniejszych zeszytów.
Egmont: mapa świata mutantów albo wejście w Krakoa
„X-Men: Wielki projekt” Eda Piskora nie jest regularną serią. Egmont zebrał w tym albumie zeszyty „Grand Design” 1–2, „Second Genesis” 1–2 i „X-Tinction” 1–2, a także przedruki „X-Men” numer 1, „Giant-Size X-Men” numer 1 oraz „Uncanny X-Men” numer 268.
Piskor porządkuje wieloletnią fabułę w autorskiej, skróconej formie. Ten tom pomaga rozpoznać postacie i konflikty, które wracają w późniejszych komiksach. Nie zastąpi jednak żadnej z serii polecanych wyżej. Po lekturze najlepiej wybrać konkretną drogę: Claremonta, Morrisona albo Whedona.
Inną opcją jest „Ród X/Potęgi X” Jonathana Hickmana, Pepe Larraz i R.B. Silvy. Polski album Egmontu ma 448 stron. To kierunek dla czytelników gotowych na większe zaangażowanie. „Świt X. X-Men. Tom 1” kontynuuje wydarzenia z „Rodu X/Potęg X” i prowadzi do kolejnych serii osadzonych w tym samym okresie.
Nie kupuj więc „X mieczy”, „Rządów X”, „Przeznaczenia X” ani „Upadku X” jako samodzielnego wejścia w ten etap.
„All-New X-Men” dla czytelników, którzy wolą młody skład
Egmont wydał siedem tomów „All-New X-Men” Briana Michaela Bendisa. W „Wczorajszych X-Men” do późniejszego okresu trafiają młodsze wersje Cyclopsa, Jean Grey, Beasta, Angela i Icemana.
To dobra droga dla kogoś, kto woli historię o młodych bohaterach od opowieści o całej polityce mutantów. Seria opiera się jednak na znajomości różnicy między dawnym a późniejszym światem X-Men. Z tego powodu ten tytuł lepiej zostawić na później, po „Czasach minionej przyszłości” albo „New X-Men”.