George Lucas polskiego komiksu. Śledziu remasteruje „Produkt”
Michał Śledziński od nowa robi liternictwo w starych komiksach z „Produktu”. Na GIK zdradził, co trafi do Selektora i kiedy premiera.

Kultowy „Produkt” przygotowuje kolejne wydanie. Tym razem nie będzie to zwykły numer, tylko „Selektor”, czyli wybór starszych prac z magazynu. Michał „Śledziu” Śledziński mówił o nim 10 października w Gliwicach, podczas 5. Górnośląskiej Imprezy Komiksowej, w rozmowie z Kubą Oleksakiem.
„Produkt” ukazywał się od grudnia 1999 r. i dla wielu krytyków jego pierwszy numer oznaczał koniec kryzysu polskiego komiksu. Po latach przerwy magazyn wrócił: na 25. urodziny Kultura Gniewu wydała numer 24, a potem 25. „Selektor” ma dać ekipie oddech przed następnym regularnym numerem.
Lucas w głowie, rysunki bez zmian
Ekipa liczyła, że „Selektor” będzie szybką piłką. Wyszło inaczej. Oryginałów, kopii i plików zachowało się niewiele, więc wiele plansz trzeba skanować prosto z magazynu i długo obrabiać. Śledziński przyznaje, że autorzy „Produktu”, on sam też, byli w archiwizowaniu „gamoniowaci”.
Największą zmianą będzie liternictwo. — My mieliśmy naprawdę fatalne liternictwo w „Produkcie” — przyznał Śledziński. Część autorów używała amerykańskich fontów, ale większość pisała dymki ręcznie i niechlujnie. Dlatego w większości starych komiksów, łącznie z „Osiedlem Swoboda”, sam robi dymki i liternictwo od nowa. — Dopiero teraz ten komiks będzie miał porządne liternictwo, będzie miał porządne dymki — mówił.
Kuba Oleksak skwitował to stwierdzeniem, że dożył czasów, gdy Śledziu stał się George'em Lucasem polskiego komiksu, który będzie poprawiał i remasterował. Twórca „Gwiezdnych wojen” słynie z przerabiania swoich filmów przy kolejnych wydaniach. Śledziński nie protestował. — Ten George Lucas mi się w głowie już pojawił — przyznał.
Na tym podobieństwo się jednak kończy, bo rysunków Śledziu nie poprawia. Wyjątkiem jest jedna plansza z jego epizodu. Kiedyś położył na niej szarości, które po zeskanowaniu nie nadawały się do niczego, więc narysował ją od nowa. — Ja nie przerysowuję swoich starych rzeczy (...). Proszę bardzo, czytelniku, przyjmuj to z całym dobrodziejstwem inwentarza, nawet po 25 latach — zastrzegł.
Śledziński robi też wstępną redakcję tekstów, bo w starych komiksach roiło się od błędów. Właściwą redakcję i korektę przejmie Kultura Gniewu.
Tylko zamknięte historie
Wydanie będzie miało 192 strony, tyle samo co numer 25. Śledziński zrobił pierwszą selekcję z ponad 400 plansz. Od początku przyjęto jedną zasadę: tylko zamknięte historie. Serie odcinkowe i dłuższe cykle odpadły. Z tego powodu nie będzie np. „Likwidatora”, bo jego epizody w „Produkcie” były fragmentami albumów i i tak dzieliły się na części. Ryszard Dąbrowski znajdzie się w wydaniu dzięki krótkiej serii, którą zrobił wspólnie ze Śledzińskim.
Jest za to pierwszy epizod „Osiedla Swoboda”. Śledziński był przeciw, bo ten odcinek łatwo przeczytać w wydaniach zbiorczych, ale przegłosowali go współtwórcy wydania. Ostatecznie przyznał im rację, skoro to ma być „best of” magazynu.
Założenie jest takie, że w „Selektorze” pojawi się każdy autor, który publikował w „Produkcie”. Nie wszyscy byli zachwyceni. Filip Myszkowski odszedł od komiksu i miał opory przed powrotem do starych prac. Innego autora przekonała dopiero obietnica dobrych skanów i nowego liternictwa.
Oprócz komiksów wydanie zbierze dawne teksty publicystyczne z nowymi komentarzami autorów. Wśród nich znajdą się teksty Łukasza Chmielewskiego, wywiad z DJ-em Vadimem, a nawet recenzje płyt. Nowych czytelników „Produktu” muzyka w magazynie komiksowym dziwi, ale tak było od zawsze. Pismo w czasach raczkującego internetu chciało być też okienkiem na świat.
Kolejny numer? Do Twojej skrzynki.
Nasz przegląd komiksowych wiadomości, recenzji i zapowiedzi. Co tydzień.
Możesz się wypisać w każdej chwili.
Premiera na ostatnią chwilę
„Selektor” ma zadebiutować 21 listopada na warszawskim festiwalu Niech Żyje Komiks w Muzeum Etnograficznym. Śledziński nie wyklucza nerwów. Przypomniał, że numer 24 przyjechał prosto z drukarni w dniu premiery, kilka godzin przed spotkaniem z czytelnikami. — Czuję w kościach, że z tym „Selektorem” będzie bardzo podobnie, bo będziemy zamykać na ostatnią chwilę — przyznał.
A co z kolejnym regularnym numerem? — „Produkt 27” nigdy się nie ukaże — zapewnił Śledziński z kamienną twarzą, co publiczność przyjęła ze śmiechem i dużą dozą nieufności 😉




