Przygody Sherlocka Holmesa. Recenzja komiksu

Kiedy dochodzą mnie jakiekolwiek informacje o kryminalnych historiach, to przed oczami od razu staje mi para angielskich dżentelmenów: detektyw Sherlock Holmes i doktor John H. Watson. Duet, który ponad 100 lat temu stworzył sir Arthur Conan Doyle, tak mocno wszedł do naszej popkultury, że chyba nic nie jest w stanie go przebić. I mimo że z owymi opowieściami zarówno w formie tekstowej, jak i ich filmowymi interpretacjami, nie miałem już do czynienia wiele lat, to z miłą chęcią sięgnąłem po niedawno wydany kolejny komiks z cyklu Mistrzowie europejskiego komiksu, pt.: „Przygody Sherlocka Holmesa”.
Niniejszy komiks jest autorstwa dwóch, a jakże, włoskich dżentelmenów. Adaptacją opowiadań Doyle’a zajął się Giancarlo Berardi, natomiast napisany przez Berardiego scenariusz do życia na kartach papieru powołał w swoich obrazach Giorgio Trevisan.
Komiks został wydany przez Wydawnictwo Mandioca pod koniec października 2024 roku. Zawiera 152 strony w czerni i bieli w twardej oprawie. A wszystko w rozmiarze 215x290 mm. Z języka włoskiego przekładu dokonała Agnieszka Liszka-Drążkiewicz.



„Przygody Sherlocka Holmesa” to zbiór adaptacji sześciu pierwszych opowiadań Doyle’a:
- „Skandal w Bohemii”,
- „Sprawa tożsamości”,
- „Liga rudowłosych”,
- „Tajemnice Boscombe Valley”,
- „Pięć pestek pomarańczy”,
- „Człowiek o krzywych ustach”.
Niniejsze komiksowe opowieści powstały w latach 1986-89 i ukazały się we włoskim magazynie „L’Eternauta”.
Jeśli chodzi o fabułę przedstawionych historii to praktycznie niczym nie odbiega ona od pierwowzorów. Natomiast mimo świetnie odwzorowanej adaptacji widać na niej odciśnięty ślad, zwłaszcza w sposobie prowadzenia narracji, zostawiony przez Giancarlo Berardiego.
Podczas lektury napotkamy więc na klasyczny schemat rozwiązywania kryminalnych spraw przez duet Holmes-Watson.
Panowie w „Skandalu w Bohemii” będą musieli rozwiązać m.in. tajemnicę zaginionego zdjęcia, które może wywołać międzynarodowy skandal i przeszkodzić w zawarciu małżeństwa pomiędzy dziedzicem czeskiej korony a jego wybranką ze skandynawskiej rodziny królewskiej.
Z kolei w „Sprawie tożsamości” Holmes z Watsonem poszukują zaginionego narzeczonego Mary Sutherland.
„Liga rudowłosych” to opowiadanie, w którym poznajemy losy pewnego bankiera, który zachęcony przez swojego asystenta wstępuje do tajemniczego zgromadzenia, a to nagle przestaje istnieć. Holmes z Watsonem podejmują próbę rozwiązania zagadki, która oczywiście kończy się mocnym twistem.
W „Tajemnicach Boscombe Valley” nasi detektywi zajmują się wyjaśnieniem sprawy morderstwa pana McCarthy’ego, właściciela folwarku na brytyjskiej prowincji.
„Pięć pestek pomarańczy” to kolejna sprawa, gdzie mamy do czynienia z enigmatycznym listem powiązanym z Ku-Klux Klanem.
W ostatnim opowiadaniu „Człowiek o krzywych ustach” Holmes z Watsonem rozwiązują zagadkę zaginionego mężczyzny, poszukiwanego przez żonę.
Wymienione historie, poza oczywistym sednem, koncentrują się na przedstawieniu geniuszu Holmesa – na tym jak udaje mu się w zaskakujący sposób wykorzystać swoje umiejętności, aby rozwiązać sprawy. Naturalnie zawsze w towarzystwie Watsona!


Celowo nie zdradzam więcej szczegółów, z racji tego, że wymienione opowiadania czyta się bardzo szybko. I czyta się je bardzo dobrze! Ba, wciągają nie tylko swoją fabułą, ale potrafią na dłużej przykuć wzrok do oglądanych obrazów. Kto nie zna klasycznych opowiadań Doyle’a odkryje kryminalne piękno powyższych historii. Ci, którzy mieli już okazję w przeszłości poznać te opowieści, odkryją je na nowo. Ja podczas lektury miałem gdzieś tam mgliste obrazy z dawnych lat, dlatego tak naprawdę na nowo zgłębiałem przedstawione wydarzenia.
Graficznie wygląda to bardzo ciekawie. Kreska Trevisana jest mocno akcentowana, niczym głębokie smagnięcia piórkiem, czy też ołówkiem, z gracją dopełnione tuszem. Włoski artysta wykonał niezwykłą pracę, odtwarzając XIX-wieczną atmosferę powieści, krajobrazu, dekoracji miejskich, mebli, ubrań i przedmiotów codziennego użytku. Wszystko przedstawione w eleganckim, trochę staroświeckim stylu, gdzie rozmyte cienie tańczą z plamami. Wyłania się tego zachwycająca ekspresja. Naprawdę warto przejrzeć sobie te plansze i podziwiać ten artystyczny kunszt.
Na koniec mamy jeszcze ciekawe informacje na temat ekranowych adaptacji Sherlocka Holmesa oraz notki biograficzne autorów.


„Przygody Sherlocka Holmesa” to naprawdę dobra pozycja. Warto się z nią zapoznać i poddać się jej walorom. Jeśli jesteście fanami kryminalnych zagadek, to musicie sięgnąć po ten komiks. Zaręczam Was, że ani przez chwilę nie będziecie się nudzić.