Przypadek pana Marka. Jan Mazur - Recenzja

Przypadek pana Marka. Jan Mazur - Recenzja

Jan Mazur atakuje ponownie. Tym razem głównym bohaterem jego opowieści jest Pan Marek, dozorca jednego z miejskich osiedli. Po raz kolejny patyczkowa forma jest tylko graficznym uzupełnieniem ciekawej historii z wplątaniem szarego człowieczka w konflikt interesów.

Po bardzo dobrym komiksie Jana Mazura „Tam, gdzie rosły mirabelki”, postanowiłem pójść za ciosem i sięgnąłem po kolejny tytuł dostępny od niedawna jako nowość od wydawnictwa Kultura Gniewu – „Przypadek pana Marka”. Gwoli ścisłości jest to już trzecie wydanie tego komiksu (wcześniej premierowo wydane przez Timofa, później już przez KG), co pokazuje tylko, że jest w naszym kraju zainteresowanie tego typu formą komiksu.

Omawiany przeze mnie tytuł to niewielka książeczka. Historia zamknięta w miękkiej okładce ze skrzydełkami w formacie 148x185 mm, zawiera tylko 80 stron w czerni i bieli. Za scenariusz i rysunki odpowiedzialny jest Jan Mazur.

Mały szary człowiek. Autor po raz kolejny sięga po zupełnie przeciętnego człowieka z jakiegoś miejskiego osiedla. Zupełnie jakby jakiś bóg nagle wyłonił się zza chmury i z wyciągniętym palcem wskazał na losowo wybranego ludzika z milionów i z szyderczym uśmiechem stwierdził „Teraz, ku**a, następny będziesz Ty!”

Pan Marek pełni „zaszczytną” rolę osiedlowego dozorcy. Prywatnie to bardzo spokojny, skromny, wręcz wycofany smutny człowiek, częstokroć mający problemy z wyrażaniem swoich myśli. Do tego skrycie zakochany w Pani Anieli. Mimo tych społecznych braków, Marek jest dobrym, oddanym i cenionym pracownikiem, poświęcającym się całkowicie z pełnym zaangażowaniem swoim obowiązkom.

Pewnego razu podczas jednego z zebrań członków spółdzielni dochodzi do wyborów Prezesa. W szranki stają Andrzej, obecnie zarządzający, oraz Adam, młody nowoprzyjezdny nieznajomy z okolicznych przedmieść. Elekcja kończy się remisowym podziałem głosów. Dodać trzeba, że tylko dzięki głosowi Marka (oddanemu po sugestii Pana Andrzeja), obecny Prezes zachowuje szansę na przedłużenie kadencji. Obaj kandydaci mają dodatkowy tydzień na przekonanie do siebie członków spółdzielni.

Dochodzi do „zabójczej” osiedlowej kampanii, która przechodzi kilka etapów, poczynając od białego a kończąc na czarnym pijarze. Pan Marek, jako człowiek-popychadło, ale mający głęboki szacunek, staje się marionetką w rękach obu kandydatów na Prezesa. Andrzej i Adam bez żadnych skrupułów wykorzystują osobę osiedlowego dozorcy, by jak najbardziej prześcignąć swojego kontrkandydata w wyścigu o fotel.

W tle mamy również nieszczęśliwy wątek romantyczny. Pan Marek żywi głębokie uczucie do Pani Anieli, ale boi się jej o tym powiedzieć. Pani Aniela natomiast bardzo żałuje Pana Marka, chce mu pomóc pokonać jego bariery komunikacyjne. W drogę Markowi do serca Anieli wchodzi Pan Adam…

strona komiksu "Przypadek pana Marka"
strona komiksu "Przypadek pana Marka"
strona komiksu "Przypadek pana Marka"

„Przypadek pana Marka” to bardzo krótka historia, ale zawierająca w sobie duży ładunek emocjonalny. Komiks pochłonąłem w krótkim czasie i muszę przyznać, że mnie poruszył. Może nie jest tak dobry jak wcześniej czytane przeze mnie „Mirabelki”, ale ma coś w sobie, co przyciąga. Żądza władzy i ogromna konkurencja na najniższym lokalnym szczeblu zostaje w świetny sposób obnażona przez autora. Dążenie po trupach do celu czy wykorzystywanie słabszych jednostek to tylko kilka elementów tej opowieści. Nie mamy tu zbyt wiele humorystycznych wątków, to raczej posępna obyczajowa historia, jakich pewnie bardzo wiele w naszym kraju.

strona komiksu "Przypadek pana Marka"
strona komiksu "Przypadek pana Marka"

Jeśli odbiłeś się od rysunków w komiksie „Tam, gdzie rosły mirabelki”, to muszę Cię ostrzec, drogi Czytelniku, bo w omawianym kolejnym tytule Jan Mazur zastosował jeszcze bardziej uproszczoną kreskę. Patyczaki są jeszcze bardziej patyczkowate. Głębi i szczegółów w zasadzie żadnych nie zaznasz. Z plansz wieje totalnym minimalizmem i wręcz rysunkową nudą. Niech jednak to Cię nie zwiedzie.

Warto sięgnąć po ten tytuł, przeczytać, nawet poprzyglądać się trochę bliżej tym połączonym kreskom i liniom. Z nich bowiem wypływają naprawdę ciekawe prawdy życiowe. A na koniec opowieści dowiecie się, kto został nowym Prezesem Spółdzielni oraz co się stało z Panem Markiem.

No i uważaj, bo idąc kiedyś swoją drogą, możesz ujrzeć wychylający się zza chmury palec Jana Mazura, który wskaże na Ciebie i powie „Następny będziesz Ty!”. Kto wie, może kolejna patyczkowa historia będzie o Twoim życiu...

[Współpraca reklamowa] Komiks do przygotowania recenzji otrzymałem od wydawnictwa Kultura Gniewu. Wydawnictwo nie miało żadnego wpływu na moją ocenę opisanego komiksu.