Przejdź do treści

Po co rysować realistycznie, skoro istnieje fotografia. Riff Reb's o tym, jak adaptuje Jacka Londona na komiks

Riff Reb's, autor komiksowych adaptacji Jacka Londona wydawanych w Polsce przez Mandiocę, był gościem MFKiG 2026. W Łodzi opowiedział, jak przerabia powieści na komiks i co znaczy dopisek „swobodna adaptacja” na okładce „Włóczęgi wśród gwiazd”.

Po co rysować realistycznie, skoro istnieje fotografia. Riff Reb's o tym, jak adaptuje Jacka Londona na komiks
Wspieraj Autora na Patronite

Riff Reb's, właściwie Dominique Duprez, debiutował albumem „Le bal de la Sueur” w 1985 roku. Polscy czytelnicy znają go z dwóch komiksów na podstawie prozy Jacka Londona: „Wilka morskiego” i „Włóczęgi wśród gwiazd”. Oba wydała Mandioca. Drugi album miał premierę właśnie na festiwalu w Łodzi, a autor spotkał się z czytelnikami na panelu. Zapis nagrania i dane o wydaniu znajdziesz we wcześniejszym wpisie.

Na okładce polskiego wydania „Włóczęgi wśród gwiazd” widnieje dopisek „swobodna adaptacja”. Rysownik wyjaśnił, że to pomysł dyrektorki jego francuskiego wydawnictwa, a on sam po prostu adaptuje. Powieść nie jest gotowym scenariuszem, więc trzeba ją ciąć, skracać i przebudowywać tak, żeby zachować jej rytm i klimat.

Logo Lost In Time

Do adaptacji przygotowuje się szerzej niż samą lekturą wybranej książki. Czyta inne teksty autora i jego autobiografię, sięga po pisarzy, którzy go inspirowali, a także zbiera materiały o realiach epoki. Przy pisaniu stara się trzymać języka Londona, ale przenosi go do dzisiejszych czasów.

Wybór tych powieści tłumaczył tym, że London łączy przygodę z filozoficznym pytaniem o człowieka. W „Wilku morskim” przeciwstawia brutalnego kapitana i wrażliwego intelektualistę. „Włóczęga wśród gwiazd” pozwala mu w jednym albumie odwiedzić różne gatunki i epoki, bo bohater wraca w swoich wizjach do poprzednich wcieleń.

Na etapie storyboardu autor decyduje, co niesie daną scenę: rysunek czy tekst. Jego zdaniem właśnie w tym wyborze leży cała trudność adaptacji. Nazywa siebie półrealistą, bo skoro istnieje fotografia, nie widzi sensu w stuprocentowym realizmie. Ruch zawdzięcza dawnej fascynacji animacją.

Kolor traktuje narracyjnie, a nie jak zapis rzeczywistości. Interesuje go emocja sceny, a nie to, że niebo jest niebieskie. W „Wilku morskim" każdy rozdział ma inną monochromatyczną paletę, a we „Włóczędze wśród gwiazd” barwy oddzielają celę więzienną od światów, do których ucieka bohater.

Na pytanie z sali o kolejne adaptacje wymienił Italo Calvino, ale dodał, że nie ma do niego praw. Zapowiedzi nowego albumu w Polsce nie było.

Czytaj dalej

Wodny świat pełen potworów, „Leviathan tom 1” - recenzja

Recenzje komiksów

Wodny świat pełen potworów, „Leviathan tom 1” - recenzja

Kiedy przeczytałem opis „Leviathana”, pierwszym skojarzeniem był oczywiście „Wodny świat” z Kevinem Costnerem. Ziemia została niemal całkowicie zalana, ludzie próbują przetrwać na statkach, a pod powierzchnią rozciąga się świat, który kiedyś należał do człowieka. Tyle że w koreańskiej manhwie Lee Gyuntaka i Noh Miyoung, wydanej na naszym rynku przez Waneko, do równania dochodzi jeszcze jeden drobiazg: oceany pełne są gigantycznych stworzeń polujących na ludzi. I muszę przyznać, że spodziewałem s

Szukaj na blogu