Przejdź do treści

Afrykanie nie gęsi, swoje komiksy mają. Recenzja serii „PALOP”

Komiks afrykański to dla polskiego czytelnika pojęcie właściwie puste. Frankofony mają swoją rozpoznawalną kreskę, komiks amerykański swój kanon superbohaterski, japońska manga swój język wizualny wyuczony na pamięć przez całe pokolenie fanów.

Afrykanie nie gęsi, swoje komiksy mają. Recenzja serii „PALOP”

Afryka w tej świadomości chyba w ogóle nie istnieje. Sięgnąłem po serię „PALOP" wydawnictwa Timof Comics z czystej ciekawości i wyszedłem z lektury z przekonaniem, że to, co Timof właśnie wypuścił na polski rynek, jest zjawiskiem osobnym. Nie mówimy o jednym stylu czy jednej szkole rysunku, tylko o miksie wpływów europejskich, amerykańskich i azjatyckich w obrębie jednego komiksu, a czasem jednej historii.

Do tego dochodzi coś, czego próżno szukać w komiksach z Paryża czy Nowego Jorku: duchowość i mitologia nie są tu dekoracją, tylko silnikiem fabuły. Problem w tym, że jako europejski czytelnik nie mam żadnego klucza do tych wierzeń. Nie wiem, czy bóstwo, które pojawia się na trzeciej czy piątej stronie, to element realnych, żywych wierzeń jakiegoś ludu, czy inwencja scenarzysty. Ta niepewność jest w gruncie rzeczy najciekawszą częścią lektury. Przez część opowieści przewija się też wyraźnie wątek konfliktów plemiennych i wojen klanowych. To wciąż żywy temat w tamtej części świata.

Parafrazując klasyka: Afrykanie nie gęsi, swoje komiksy mają. Tyle że u nas nikt o tym dotąd nie wiedział.

Czym jest BDPALOP?

„PALOP" to owoc szerszej inicjatywy o nazwie BDPALOP (Banda Desenhada dos PALOP), realizowanej od 2022 roku w Angoli, Republice Zielonego Przylądka i Mozambiku. Program finansuje Unia Europejska w ramach PROCULTURA PALOP-TL, a zarządza nim po stronie portugalskiej Instituto Camões, czyli tamtejszy odpowiednik naszego Instytutu Adama Mickiewicza. Po stronie operacyjnej stoją cztery podmioty: mozambicki Estúdio Criativo Anima, angolańskie BomComix Estúdios, kabowerdeńskie czasopismo JovemTudo oraz portugalskie wydawnictwo A Seita, które koordynuje całość.

Cel jest wprost policzalny: 27 komiksów, 54 autorów, 21 tysięcy egzemplarzy w ciągu trzech lat. Mechanizm działania przypomina bardziej program stypendialny niż zwykły nabór do antologii. Co roku dziewięciu twórców (po trzy pary scenarzysta-rysownik z każdego kraju) dostaje stypendium w wysokości około 5 tysięcy euro, dziesięć miesięcy szkoleń i mentoring od doświadczonych twórców komiksowych. Dopiero na końcu tego procesu powstaje gotowa książka.

Tom 1: Cabo Verde

Otwiera go „Dracaena Draco" Ericksona Fortesa (scenariusz) i Gildy Barros (rysunek). Tytuł to nazwa smoczego drzewa, dragoeiro, endemicznego dla wysp Zielonego Przylądka gatunku o czerwonej żywicy, którą lokalne wierzenia od wieków nazywają krwią smoka. Bohater komiksu nazywa się Amílcar, co nietrudno skojarzyć z Amílcarem Cabralem, ojcem niepodległości Republiki Zielonego Przylądka. Fabuła: syn wraca do kraju przodków po śmierci ojca i odkrywa, że naukowy sceptycyzm nie wystarcza, by zrozumieć własne korzenie.

Jak dla mnie to chyba najlepsza z opowieści z całej antologii, mająca specyficzny klimat i pop-artowe rysunki. Zaznaczę jednak, że odbiór grafik jest tu całkowicie subiektywny. Każde opowiadanie stworzono w zupełnie innym stylu, a każdemu może podobać się co innego.

Drugą historię, „Piekielną zatokę", osadzono w roku 1712 w Ribeira Grande, ówczesnej stolicy archipelagu, na tle napięć między strażą miejską, żołnierzami króla i niewolnikami. Tu kreska przypomina mocno szkołę frankofońską czy też europejską, mimo poważnej tematyki postacie odzwierciedlono w nieco cartoonowym stylu.

Trzecia, „Trzpiotka", zeszła na zupełnie inny rejestr: to historia dziewczyny mierzącej się z myślami samobójczymi i traumą z dzieciństwa. Co ciekawe, to najbardziej „klasyczna" opowieść z tego tomiku, równie dobrze mogłaby się ziścić w dowolnym europejskim kraju, zwłaszcza że u źródła problemu leży pewna instytucja mająca swoje macki w każdym kraju. Kreska i styl mocno zbliżony do mangi.

Tom 2: Angola

Drugi tom jest znacznie mocniej osadzony w mitologii, magii i wierzeniach. „Mafuta – zapomniana melodia" Cremildy Fuli (scenariusz) i Lopesa José (rysunek) rozgrywa się w świecie zalanym deszczem, gdzie ludzie chronią się na gigantycznych baobabach. Bohaterka odnajduje ratunek w świętym bębnie Ngoma. Kreska azjatycko-europejska.

„Jinzumbi Jakulu: Pradawne duchy" wprowadza pojęcie ubuntu, bantuską ideę człowieczeństwa budowanego przez relację ze wspólnotą, jako fabularną stawkę: bohaterka musi odbudować równowagę między sześcioma plemionami, zanim wojna duchowo-kulturowa zniszczy je od środka. Dla mnie było to dość trudne opowiadanie w odbiorze, być może ze względu na oszczędną kreskę, momentami gubiłem się, kto jest kim w kadrach.

„Bantu na Księżycu" zamyka tom historią o złamaniu świętego prawa i wygnaniu na Księżyc jako karze. Czytelny, powiedziałbym klasyczny cartoonowy styl. Opowiadanie o bogach i ich zaskakująco ziemskich charakterach.

Tom 3: Mozambik

„Umbulandi – przebudzenie mocy" Sancho Guambego (rysunek) i Andressy Jornal (scenariusz) to klasyczna opowieść o przepowiedni i dziedziczonych mocach duchowych, uwikłana w śledztwo w sprawie śmierci matki bohaterki. Ładna kolorowa, pastelowa kreska, choć pod koniec robi się straszny zamęt, a dynamiczne kadry tracą czytelność. Przyznaję, że musiałem cofnąć się kilka stron i doczytać ponownie z większą uwagą.

„Nowa Wieża: ostatni budynek w Tawen" Eliany N'Zualo i Ique Langi wyróżnia się na tle reszty serii, bo to jedyna historia bez elementów nadprzyrodzonych. Zamiast tego dostajemy realistyczny obrazek gentryfikującego się Maputo, oglądany oczami trójki mieszkańców jednej starej kamienicy. Portugalski oryginał otwiera zresztą żartobliwe hasło słownikowe „ta.wen", od angielskiego town, co samo w sobie mówi coś o tym, jak autorka traktuje temat miasta w transformacji.

„Niara" Halimy Essá i Héldera Mendesa przenosi czytelnika w bliżej nieokreśloną przyszłość, w której osoby obdarzone nadprzyrodzonymi mocami są tropione i więzione. To chyba jedyne opowiadanie SF w tej antologii. Nie będę zdradzał fabuły, ale główny motyw kojarzy mi się z jakimś filmem. W chwili pisania tej recenzji nie mogę jednak przywołać z pamięci odpowiedniego tytułu.

Na koniec

Timof Comics ma w Polsce reputację wydawcy sięgającego często po nieszablonowe projekty, więc wydanie serii, która nie mieści się w żadnej znanej kategorii marketingowej, akurat od tego wydawnictwa specjalnie nie dziwi. Ciekawsze jest to, że „Dracaena Draco" zdążyła już zrobić karierę poza granicami krajów PALOP. W 2026 roku ukazało się jej francuskie wydanie w koedycji z paryskim Chandeigne & Lima, oficyną specjalizującą się w literaturze luzofońskiej, połączone w jednym tomie z „Nową Wieżą" i „Mafutą". Te trzy tytuły uznano więc za wizytówkę całego programu na rynku zachodnioeuropejskim i akurat z tym wyborem trudno mi się nie zgodzić.

Moja ocena całości jest pozytywna. Lubię antologie, bo wymuszają na autorach skondensowanie historii do kilku czy kilkudziesięciu stron, a to bywa lepszą próbą warsztatu niż niejeden pełnoformatowy album. Graficznie „PALOP" zaskakuje mniej, niż się spodziewałem: styl poszczególnych historii nie różni się aż tak bardzo od polskiego komiksu niezależnego. Różnicę widać za to w warstwie fabularnej, gdzie mity, legendy i religie pojawiają się nieustannie. To dla mnie wciąż terra incognita i właśnie to podoba mi się w lekturze najmocniej.

Czy to pozycja dla wszystkich? Raczej nie. To seria dla czytelników, którzy chcą poszerzyć swoją komiksową wiedzę o nową tematykę, i dla tych, którzy lubią wszelkiej maści miejskie legendy, z zastrzeżeniem, że tutaj dostają je w afrykańskim wydaniu. Fani klasycznego superhero czy frankofonu mogą się od tych komiksów odbić.

Informacje o komiksie
Tytuł t.1 - Opowieści z Cabo Verde, t.2 - Opowieści z Angoli, t.3 - Opowieści z Mozambiku,
Seria Palop
Wydawca Timof Comics
Scenarzysta Różni autorzy - antologia
Rysownik Różni autorzy - antologia
Kolorysta Różni autorzy - antologia
Tłumacz Jakub Jankowski
Rok wydania 2026
Format 165x240 mm
Okładka miękka
Liczba stron t.1 - 144, t.2 - 136, t.3 - 132
Cena okładkowa 69 zł za każdy tom

[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] Egzemplarz komiksu na potrzeby recenzji dostarczył wydawca. Wydawca nie miał wpływu na moją opinię i nie czytał tekstu przed publikacją.

Zapisz się