Jasna i ciemna strona Mocy w krótkiej formie, czyli „Star Wars. Opowieści o Jedi i Sithach” - recenzja.
Wydana nakładem wydawnictwa Olesiejuk książka „Star Wars. Opowieści o Jedi i Sithach” to antologia, która robi dokładnie to, co obiecuje tytuł: pozwala wrócić do znanych bohaterów i spojrzeć na nich z nieco innej strony. Dziesięciu autorów zabiera czytelnika w różne okresy historii odległej galaktyki, od czasów Wielkiej Republiki po przygody Rey. Nie są to teksty zmieniające kanon, lecz krótkie historie skupione na charakterach postaci, ich lękach, wątpliwościach i stosunku do Mocy.
Zbiór otwiera opowieść o osieroconym chłopcu, który marzy o zostaniu Jedi, choć nie potrafi posługiwać się Mocą. Historia ta przypomina, że o wartości człowieka nie decydują niezwykłe zdolności, lecz odwaga i gotowość do pomocy. Następnie Qui-Gon Jinn wyrusza na poszukiwanie zaginionej padawanki; to prosta, ale pasująca do niego historia o błędach, zwątpieniu i możliwości powrotu na właściwą drogę. W tekście z Anakinem i Obi-Wanem dwójka Jedi ratuje dzieci uwięzione na planecie atakowanej przez Separatystów. Wojna klonów zostaje tu pokazana oczami zwykłych mieszkańców, a bohaterowie występują nie jako generałowie, lecz ludzie niosący nadzieję. Opowiadanie o Barriss Offee jest spokojniejsze: młoda Jedi coraz mocniej wątpi, czy Zakon powinien brać udział w wojnie, a czytelnik dostrzega pierwsze pęknięcia prowadzące do jej późniejszych decyzji.

Jednym z ciekawszych pomysłów jest przymusowy sojusz Asajj Ventress z rannym klonem. Uwięzieni w rozpadlinie przeciwnicy muszą sobie zaufać, choć każde uważa drugie za narzędzie w cudzej wojnie. Równie udana jest historia Maula, który w opuszczonej twierdzy Sithów mierzy się z widmami własnej przeszłości. Nie brakuje tu gniewu, mroku i poczucia klęski, które czynią z niego jednego z najbardziej tragicznych złoczyńców sagi. Darth Vader przybywa do imperialnej fabryki i rozpoczyna polowanie na rebeliantów odpowiedzialnych za sabotaż. Fabuła nie zaskakuje, ale dobrze wykorzystuje grozę związaną z obecnością Vadera. Dla odmiany historia Luke’a na Hoth jest lekka i zabawna. Jego życzliwość oraz niezniszczalny optymizm stopniowo przełamują niechęć towarzyszącego mu żołnierza Rebelii.
Najbardziej refleksyjny tekst zestawia ze sobą Yodę i Palpatine’a. Obaj wracają myślami do dawnego pojedynku (z "Zemsty Sithów", lecz Yoda ufa Mocy, Palpatine zaś własnej nieomylności. Zbiór zamyka przygoda Rey i Poe, którzy podczas misji zaopatrzeniowej muszą odnaleźć porwanego BB-8. Ich sprzeczki nadają historii humoru, ale pod warstwą akcji kryje się opowieść o niepewności, odpowiedzialności i zaufaniu.

Osobiście najbardziej do gustu przypadła mi opowieść o Maulu, Asajj, Obi-Wanie i Anakinie. Historia o Qui-Gonie również miała swój urok, tak samo jak ta o Barriss - chociaż nie ukrywam, że bardziej mi się podobała jej "wersja" ze starego kanonu Star Wars, tutaj jakoś... nie kurczę nie czuję tej postaci. Opowiadanie o Vaderze również nie należało do najgorszych. Na samym końcu listy znajdują się historie o Luke'u i Rey. Jednak są to wyłącznie moje spostrzeżenia, być może Wy, drodzy czytelnicy, będziecie mieli zupełnie odmienne zdanie.
Książka bardzo mi się spodobała. Autorzy dobrze czują swoich bohaterów, historie są różnorodne, a całość czyta się szybko i z dużą przyjemnością. Największa zaleta antologii jest jednak również jej wadą: niemal każdy pomysł ma potencjał na znacznie dłuższą opowieść. Gdy fabuła zaczyna się naprawdę rozkręcać, nagle przychodzi zakończenie, przez co pozostaje wyraźny niedosyt. Mimo to „Opowieści o Jedi i Sithach” są sympatycznym, pełnym serca dodatkiem do uniwersum i lekturą, po którą warto sięgnąć między obszerniejszymi powieściami z odległej galaktyki.
Czy polecam? Jak najbardziej!
Zamieszczone w recenzji obrazy pochodzą z omawianego komiksu i zostały wykorzystane wyłącznie w celach informacyjnych oraz promocyjnych, w ramach dozwolonego użytku recenzenckiego. Nie są w żaden sposób używane ani udostępniane w celach szkolenia systemów sztucznej inteligencji.