Przejdź do treści
Twój przewodnik po świecie komiksuNa papierze. W sieci. Codziennie.

Trupy zagrały w kręgle z Yebem Łyżką. Poznajcie nowy świat Mike’a Mignoli

Mike Mignola zostawił Hellboya w spokoju i zbudował od zera świat dla jednego chłopaka, który gra z trupami w kręgle. „Kręgle z trupami” otwierają nowy cykl. Dawno nie czytałem Mignoli z taką frajdą.

Trupy zagrały w kręgle z Yebem Łyżką. Poznajcie nowy świat Mike’a Mignoli

Kilka lat temu Mike Mignola zaczął mówić ludziom, że jest właściwie na emeryturze. Miało to znaczyć, że rysuje już tylko dla frajdy. W posłowiu do „Kręgli z trupami” przyznaje, jak to wyglądało w praktyce: przez większość dni kręcił się w kółko, z nadmiarem pomysłów i bez żadnej struktury. W końcu machnął ręką. Lubi rysować komiksy? No to będzie je rysował.

Uwielbiam Mignolę, ale Hellboyem mam już lekki przesyt. Ponad trzydzieści lat Hellboya, BBPO, Abe Sapiena, Lobstera Johnsona i Witchfindera robi swoje. Wciąż to kocham, tylko coraz częściej mam wrażenie, że w Mignolawersum zajrzałem już pod każdy kamień. „Kręgle z trupami” dają mi to, czego tam od dawna nie dostawałem: nowe krainy z nowymi bohaterami i zero ciągłości, którą trzeba znać na pamięć. Ten album można spokojnie wręczyć komuś, kto Mignoli nie czytał nigdy.

Cały świat dla jednego chłopaka

Zaczęło się od starej włoskiej baśni o chłopcu, który gra z trupami w kręgle. Mignola znalazł ją w zbiorze włoskich opowieści ludowych i przeżuwał latami. W rozmowie z Creative Bloq mówił, że w końcu sam nie pamiętał, co pochodzi z oryginału, a co dopisał. Do Hellboya historia nie pasowała, więc czekała w kącie.

Żeby opowiedzieć ją po swojemu, zbudował cały świat. I tu robi się zabawnie. Początkującym, którzy pytają go o radę, Mignola powtarza, żeby zaczynali od postaci, bo świat wyrośnie wokół niej. Tym razem zrobił na odwrót. Wymyślił świat dla jednego małego chłopaka z magiczną ręką trupa. Nim się obejrzał, miał imiona, miejsca, mapy, mit stworzenia, mitologię i więcej historii, niż kiedykolwiek zdoła opowiedzieć.

Nazwa cyklu też ma swoją historię. Pod koniec „Acheronu”, one-shotu o Edwardzie Greyu wydanego w grudniu 2021 roku, rzeka Styks mówi, że Hellboy zmienił wszystko. Flegeton odpowiada, że płyną ku Krainom Nieznanym, do miejsc, o których nikomu się nie śniło. Mignola zaczął się zastanawiać, jak takie miejsca mogłyby wyglądać. To mrugnięcie okiem do fanów, nic więcej. Autor wprost zaznacza, że to nie jest komiks z uniwersum Hellboya.

Yeb Łyżka i ręka umarlaka

Album otwiera tytułowa historia i to jego najmocniejszy punkt. Chłopak rusza w świat szukać szczęścia. Pierwszej nocy na trakcie spotyka trzy trupy, które proponują mu partię kręgli. Kulą jest czaszka, kręglami kości. Wygrać można rękę umarlaka. Zakończenie historii jest mroczniejsze niż w ludowym pierwowzorze. Więcej nie powiem.

W polskim przekładzie bohater nazywa się Yeb Łyżka. Kiedy pierwszy raz przeczytałem to na głos, parsknąłem. Całość opowiada z kolei kaczor. Tak, gadający kaczor. U kogoś innego wyszłaby z tego zgrywa. U Mignoli brzmi to tak, jakby kaczory od wieków snuły ludziom baśnie przy kominku.

Bogowie i wampiry, piratka i diabeł

Potem album zaczyna skakać. Dwa krótkie teksty, które snuje duch zamkowej biblioteki, to mity o początkach świata. Wcześniejszy świat pada ofiarą zła i niszczy go wielki smok. Z jego krwi rodzą się nowi bogowie i ludzie, a potem ci bogowie gdzieś przepadają.

„Bez sprawiedliwości” zaczyna się od motywu z japońskiej baśni. Wampir wbija w drzewo długie paznokcie i nie może ich wyciągnąć. U Mignoli drzewo zmieniło się w drzwi. Z tego otwarcia wyrasta opowieść o młodej kobiecie, która odziedziczyła po wuju nawiedzony dom. Odpowiedź na pytanie, czemu w nim straszy, nie spodoba się jej ani trochę.

W historii o pogoni za nieśmiertelnością jest przemiana wilka w człowieka. Potem mamy „Stary wojak i Król”, czyli nieco lżejszą historię. Według posłowia historia jest w całości Mignoli, ale mocno zainspirowały ją opowieści Herminie Templeton Kavanagh o Darbym O'Gillu, irlandzkim gawędziarzu, który zadaje się z leprechaunami. Starsi czytelnicy mogą pamiętać disnejowską ekranizację z 1959 roku. Młody Sean Connery zagrał w niej swoją pierwszą główną rolę.

A potem mamy Unę. Dziewczyna chciała zobaczyć świat, a została postrachem mórz, królową piratów. Kiedy później czeka ją egzekucja, zjawia się diabeł z ofertą. A przecież wiadomo, jak to bywa z kontraktami z diabłem.

I na koniec wisienka - „Krainy Nieznane”, wycieczka po świecie z krukiem w roli przewodnika. Świecie różnych krain, z których wiele jest wyraźnie inspirowane prawdziwymi. Creative Bloq usłyszało od Mignoli o świecie „prawie naszym”, z zakątkami przypominającymi Azję czy Afrykę. Autor dorzucił tę historię późno. Wymyślił ogromny świat, a w kilku opowiadaniach zmieściło się z niego niewiele, więc chciał go po prostu narysować więcej.

Europa, tylko krzywa

Imiona brzmią mi środkowoeuropejsko, gdzieś między Niemcami a Węgrami. Yeb Łyżka. Una Krone. Hizen Gozig. Olgar Rooski. Nie znajdziecie ich na żadnej mapie, a i tak słychać w nich zamki, karczmy, rozmokłe trakty i dym z kominów.

Dedykacja zdradza, skąd to wszystko. Mignola wymienia autorów, którzy w młodości zabierali go do nieznanych krain: Howarda, Smitha, Lovecrafta, Dunsany'ego, Leibera, Moorcocka oraz duet Lee i Kirby. Pytany przez Cemetery Dance, czemu nazwał ten album nieuniknionym, odpowiedział, że w latach 70. i 80. przeczytał tyle fantasy, że własny świat był tylko kwestią czasu. Najmocniej czuć tu Dunsany'ego, z jego senną logiką.

Bałagan? Raczej zajawka

Kolejność opowiadań wygląda na przypadkową. Długa baśń sąsiaduje z kilkustronicową etiudą, po micie o bogach przychodzi karczemna anegdota. Na początku mnie to uwierało. Potem kupiłem ten zamysł. Mignola sam nazywa w posłowiu album zajawką i to trafne słowo: dostajemy katalog miejsc i postaci, z których dopiero coś wyrośnie.

Kreska i kolor

Kreska jest odrobinę inna niż w późnym Hellboyu. Mniej skrajnej stylizacji, więcej detalu, bliżej do dawniejszego Mignoli. Cienie leżą tam, gdzie trzeba, a przy kościach i kominkach widać, że autor dobrze się bawił.

Kolory kładzie Dave Stewart, partner Mignoli od ponad dwudziestu lat. Księga rekordów Guinnessa odnotowała go jako rekordzistę w tej kategorii: dziesięć Eisnerów za kolor.

Ile Stewart wnosi, widać w szkicowniku na końcu. Są tam ołówkowe studia krajobrazów, schodów, kuźni i kominów, a także czarno-białe plansze z pierwszej wersji jednego z mitów o stworzeniu świata. Ładne, ale bez koloru jakby niedokończone.

Polskie wydanie przygotował KBOOM, a przekładał Tomasz Sidorkiewicz. Twarda oprawa, kreda, format 180 na 275 mm, 112 stron.

Stoker dla fana Draculi

Za oceanem album przeszedł z hukiem. W czerwcu 2026 roku, podczas StokerCon w Pittsburghu, Horror Writers Association przyznało mu Nagrodę Brama Stokera za 2025 rok w kategorii powieść graficzna. Mignola na galę nie dojechał. W liście odczytanym w jego imieniu, który zrelacjonował serwis The Beat, napisał, że to „Drakula” Stokera w dzieciństwie skierował go na drogę, którą idzie do dziś.

I to się zgadza. Mignola przeczytał „Draculę” jako dwunastolatek. W 1982 roku zaczynał w Marvelu jako, jak sam to ujmuje, kiepski inker. Dziesięć lat później pracował przy „Drakuli” Coppoli. W 1994 roku wydał pierwszego Hellboya, a w 2024 roku trafił do Galerii Sław Nagród Eisnera.

Wydawca chwali się też miejscem na liście najlepszych powieści graficznych dla dorosłych 2025 roku według American Library Association. W czerwcu 2025 roku Dark Horse informował, że pierwszy nakład zniknął od razu. Album był wtedy w trzecim nakładzie, a czwarty się szykował.

Co dalej

Kaczor zapowiada, że tu kończy się księga pierwsza i że niektórych bohaterów jeszcze spotkamy. Mignola dopisuje w posłowiu, że ciąg dalszy będzie, chyba że album okaże się klapą albo Dark Horse będzie miał go dość. Klapy nie było.

Pod koniec marca 2026 roku w USA wyszedł „Uri Tupka and the Gods”. To 104 strony o byłym doktorze teologii, dziś heretyku, który szuka dowodu, że dawni bogowie ukształtowali świat. W połowie listopada Dark Horse wypuszcza „Uri Tupka and the Devils”. Uri trafia tam do biblioteki barona pełnej ezoterycznych ksiąg, a Mignola zapowiada, że bohater zmieni kształt i solidnie oberwie.

Czy KBOOM pójdzie za ciosem? Trzymam mocno kciuki!

Mignola kończy posłowie stwierdzeniem, że nawet bez wydawcy rysowałby ten świat dalej, a rysunki piętrzyłyby się w jego pracowni. Na szczęście nie musi.

Polecam!

Okładka komiksu
Polecana lektura

Kręgle z Trupami i inne dziwne opowieści z Krain Nieznanych

To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie rozwój bloga, a cena dla Was pozostaje bez zmian.

Sprawdź cenę w Gildii

[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] Egzemplarz komiksu na potrzeby recenzji dostarczył wydawca. Wydawca nie miał wpływu na moją opinię i nie czytał tekstu przed publikacją.

Szukaj na blogu