Autokarem do świętości, czyli „Medziugorie" Bałczewskiego i Ogniew

Pielgrzymka do Medziugorie jako pretekst do obnażenia polskiej świętoszkowatości. Nowy komiks Marcina Bałczewskiego i Oktawii Ogniew to gęsta, malarska opowieść o rodzinie, która jedzie się modlić, a wozi ze sobą same pretensje.

Komiks „Medziugorie" Bałczewskiego i Ogniew

W latach 90. wybrałem się autokarem do Hiszpanii. Ponad dwa tysiące kilometrów w jedną stronę, spanie na siedzeniu, na tylnych fotelach dorośli chlali na umór, do tego pot i smród jedzenia wyciąganego z reklamówek. Kto raz tak jechał, ten wie. I właśnie dlatego „Medziugorie" trafiło mnie w czuły punkt, bo ten klimat oddaje bezbłędnie.

Aneta jedzie autobusową pielgrzymką do bośniackiego Medziugorie razem z ojcem Dariuszem i jego nową partnerką. Dariusz to typ, który zna każdy, kto kiedykolwiek jechał takim autokarem. Ledwie wsiada, już sięga po kielonka. Potem śpiewy, kiełbasa, jajko na twardo. Facet jest niemiły dla własnej córki, opryskliwy, wybuchowy - a jednocześnie jedzie się modlić w miejsce, które dla polskiego katolika ma rangę niemal Lourdes. Bałczewski pokazuje go bez taryfy ulgowej i bez moralizowania. Po prostu stawia go przed nami takim, jaki jest.

I tu komiks robi rzecz, której mocno kibicuję. Obnaża hipokryzję polskich świętoszków. Tych, co to jadą na pielgrzymkę, modlą się, wzdychają do nieba, a w codziennym życiu są zwyczajnymi draniami. Symboliczne jest to, że Dariusz po dotarciu na miejsce nie ma już nawet siły wdrapać się na wzgórze, żeby się pomodlić. Ale głowę dam, że po powrocie będzie się chwalił, że był w świętym miejscu. Bo liczy się fotka i opowieść, nie modlitwa.

Pasuje to zresztą do samego Medziugorie jak ulał. Tamtejszych objawień maryjnych z 1981 roku Kościół katolicki przez dekady nie uznawał za autentyczne - zgodził się jedynie na organizowanie pielgrzymek, co jest dyplomatycznym sposobem powiedzenia „jedźcie, ale nie obiecujemy, że tam cokolwiek się wydarzyło". Sześcioro „widzących" twierdzi, że objawienia trwają do dziś. Trudno o lepszą scenografię dla historii, w której prawdziwy cud jest całkowicie świecki, a góra objawień służy głównie do tego, żeby się na nią nie chciało wejść.

Przemiana, która dzieje się w ciszy

Bo dla Anety podróż faktycznie jest przemianą. Tyle że żadną duchową. Spędzając te wszystkie godziny w towarzystwie ojca i jego konkubiny, dziewczyna po prostu utwierdza się w tym, co o nim myśli. Widzi dokładnie, co to za człowiek. I ta podróż staje się dla niej czasem na podjęcie pewnych decyzji.

Ogniew prowadzi tę przemianę niemal bez słów. Bohaterka mówi mało, czasem wcale, a mimo to doskonale wiemy, co czuje — widać to w postawie całego ciała, nie tylko w minie. Najlepsze są kadry, w których Aneta zostaje sama: nocne zwiedzanie miasta, świt, moment wyciszenia. Ilustracje działają jak złapanie oddechu, a momentami jak zdjęcie, które wrzuca się na Insta, żeby na chwilę uciec z niefajnego tu i teraz.

Czytajcie nowe teksty z Bloga o Komiksach także w Google Discover
Obserwuj nas

Warstwa graficzna to zresztą duży atut. Rysunki są malarskie, operują światłem i kolorem, które zmieniają się wraz z porą dnia. Obraz niesie tu tyle samo treści co fabuła.

Bałczewski w swoim żywiole

„Medziugorie" przypomniało mi inne komiksy Bałczewskiego, które miałem okazję czytać. Niewiele dialogu, za to sugestywna opowieść z mocną puentą. Scenarzysta ufa rysowniczce i czytelnikowi — nie tłumaczy, nie dopowiada, pozwala domyślać się reszty. Dla Ogniew to pełnometrażowy debiut, a trzeba przyznać, że wchodzi po tej formie pewnie, jakby robiła to od lat.

Okładka komiksu
Polecana lektura

Medziugorie

To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie rozwój bloga, a cena dla Was pozostaje bez zmian.

Sprawdź cenę w Gildii

Twórcy zarzekają się, że nie stają po żadnej stronie, że komiks jest możliwie obiektywny wobec religii. I owszem, formalnie tak jest — nikt tu nie wygłasza tyrad przeciw Kościołowi. Ale dranie pozostają draniami niezależnie od tego, na jaką górę się wspinają, a hipokryzja modlącego się chama broni się tu sama, bez potrzeby komentarza. Czasem najmocniejsza szpila to ta, której autor wbijać nie musi, bo robi to za niego bohater.

To dobry, gęsty komiks. Z tych, które po lekturze zostają w głowie dłużej, niż się spodziewałeś.

Informacje o komiksie
Tytuł Medziugorie
Seria
Wydawca Timof Comics
Scenarzysta Marcin Bałczewski
Rysownik Oktawia Ogniew
Kolorysta Oktawia Ogniew
Tłumacz
Rok wydania 2026
Format 190x270mm
Okładka Miękka ze skrzydełkami
Liczba stron 88
Cena okładkowa 69 zł

[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] Egzemplarz komiksu na potrzeby recenzji dostarczył wydawca. Wydawca nie miał wpływu na moją opinię i nie czytał tekstu przed publikacją.

Logo
To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie moją pracę, a cena dla Was pozostaje bez zmian.