„Na północ" - recenzja. Polski komiks o wyprawie, która miała zdobyć biegun balonem

Trzej mężczyźni wsiadają do balonu i lecą zdobyć biegun północny. Koniec XIX wieku, więc dla nich to szczyt nowoczesności. Po latach inna ekipa odnajduje ich zwłoki. Co się właściwie z nimi stało, skoro mieli zapasy i prowiant? Autorzy komiksu próbują zrekonstruować ich ostatnie chwile.

„Na północ" - recenzja. Polski komiks o wyprawie, która miała zdobyć biegun balonem

Podróż na biegun i lot balonem są oparte na faktach. Salomon August Andrée, szwedzki inżynier, pakuje się latem 1897 roku do balonu wodorowego o nazwie „Örnen" i razem z fizykiem Nilsem Strindbergiem oraz Knutem Frænklem rusza zdobywać biegun północny. Liczy, że balonem da się sterować za pomocą lin wleczonych po lodzie. Start odbywa się 11 lipca z Wyspy Duńskiej na Svalbardzie. Po niespełna trzech dniach „Orzeł" traci gaz, obmarza i osiada na lodzie, daleko od celu. Bohaterowie decydują się kontynuować podróż.

Album Marcina Bałczewskiego i Łukasza Godlewskiego wydał Timof. Scenariusz wyrósł z fascynacji Bałczewskiego tematem i z jego wizyty w Norwegii, gdzie zetknął się z polarną historią tamtych stron. Komiks trzyma się udokumentowanych faktów tak długo, jak istnieją źródła: dzienniki, fotografie i logbooki odnalezione dopiero w 1930 roku przez norweską ekspedycję. Kiedy ślad po naukowcach urywa się na Białej Wyspie, opowieść przechodzi w wizję autorów, którzy rekonstruują możliwe dalsze wydarzenia.

Historical fiction z głową

Album nie udaje, że zna odpowiedź na pytanie, które od ponad stu lat nie daje spokoju badaczom. Trzej mężczyźni mieli przecież jeszcze jedzenie, broń i amunicję, a mimo to zginęli. Zamiast efektownej pointy dostajemy propozycję, która wcale nie brzmi nieprawdopodobnie.

Pracy nad detalem jest tu mnóstwo. Z rozmowy autorów na Komiksowej Warszawie wynika, że samo odtworzenie balonu i sprzętu wymagało sporo dłubaniny. Godlewski musiał najpierw zrozumieć, jak „Orzeł” działał, w jaki sposób załoga wytwarzała wodór, czym się odżywiała. Mięsem w proszku, swoją drogą. Bałczewski pilnował z kolei chronologii wyposażenia, żeby insygnia zgadzały się z rokiem wyprawy. Na skróty nikt tu nie poszedł.

Mniej słów, więcej lodu

Komiks nie jest przegadany i to jego największy atut. Bałczewski przyznaje, że zostawił rysownikowi dużo swobody, bo scenariusz pisał otwarty, gotowy do interpretacji. Dzięki temu historia oddycha. Sporo tu pauz i kadrów, w których trzy postacie po prostu brną przez lód i narzekają, a fabuła stoi w miejscu.

Okładka komiksu
Warto mieć na półce

"Na północ"

To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie rozwój bloga, a cena dla Was pozostaje bez zmian.

Sprawdź cenę w Gildii

Wada? Nic z tych rzeczy. Ta wyprawa była tragiczna właśnie przez monotonię, przez marsz donikąd z ciężkimi saniami. Komiks jako medium pozwala pokazać wyczerpanie i pustkę, nie zanudzając przy tym czytelnika, bo to on decyduje, ile czasu spędzi nad kadrem. Film narzuciłby tempo, tutaj rytm należy do ciebie.

Wszystko utrzymane w niebiesko-błękitnej tonacji. Chłód, mróz bieguna i beznadzieja sytuacji siedzą w samej palecie. Godlewski, znany z nagradzanego „Czarnego serca", znów udowadnia, że obrazem potrafi budować nastrój, nie tylko akcję. Za „Na północ" dostał Nagrodę Krakowa Miasta Literatury UNESCO.

Dla kogo to jest?

Komiksu przygodowego z wartką akcją tu nie znajdziesz. „Na północ" to powolna, nastrojowa opowieść o pysze epoki, która uwierzyła, że techniką da się ujarzmić Arktykę. O tym, co zostaje po człowieku, kiedy plan się rozsypuje: kilka zdjęć, dziennik, ślady po obozie. Bałczewski i Godlewski wzięli historię, której zakończenie znamy od pierwszej strony, i zrobili z niej rzecz, od której trudno się oderwać.

Jeśli lubisz historie oparte na faktach, ale zostawiające sporo miejsca na zagadkę i niedopowiedzenie, „Na północ" trafi w twój gust idealnie. Mnie osobiście ta wyprawa skojarzyła się z tragedią na przełęczy Diatłowa: ta sama mieszanka udokumentowanych szczegółów i finału, którego nikt do końca nie potrafi wyjaśnić. Jeśli temat was wciągnie, polecam przy okazji reportaż Alice Lugen „Tragedia na przełęczy Diatłowa. Historia bez końca".

A komiks polecam!

Informacje o komiksie
Tytuł "Na północ"
Seria
Wydawca Timof Comics
Scenarzysta Marcin Bałczewski
Rysownik Łukasz Godlewski
Kolorysta Łukasz Godlewski
Tłumacz
Rok wydania 2026
Format 210x295mm
Okładka Miękka
Liczba stron 136
Cena okładkowa 69 zł

[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] Egzemplarz komiksu na potrzeby recenzji dostarczył wydawca. Wydawca nie miał wpływu na moją opinię i nie czytał tekstu przed publikacją.

Czytajcie nowe teksty z Bloga o Komiksach także w Google Discover
Obserwuj nas