Przejdź do treści
Twój przewodnik po świecie komiksuNa papierze. W sieci. Codziennie.

„Rycerz w tygrysiej skórze" – baśń, epos i graficzny popis z Gruzji

To było moje pierwsze spotkanie z komiksem z Gruzji — i od razu trafiłem na album, obok którego trudno przejść obojętnie. „Rycerz w tygrysiej skórze" robi wrażenie przede wszystkim jako dzieło graficzne, ale stoi za nim też fascynujący kontekst literacki i kulturowy.

„Rycerz w tygrysiej skórze" – baśń, epos i graficzny popis z Gruzji

„Rycerz w tygrysiej skórze" był dla mnie wejściem w zupełnie nowy rejon komiksowego świata - nie przypominam sobie, żebym wcześniej czytał album z Gruzji. To komiks, który od pierwszych stron przykuwa uwagę formą. Czyta się go w poziomie, a wiele plansz rozrysowano szeroko, z rozmachem, niemal na całe dwie strony. Już po kilku kartach widać, że David Matchavariani traktował każdą planszę z pełną powagą.

Pod względem graficznym to rzecz oszałamiająca. Rysunki są gęste od detali, dopieszczone, bogate wizualnie. To jeden z tych albumów, przy których człowiek co chwilę zatrzymuje się — nie dlatego, że gubi wątek, ale dlatego, że chce jeszcze chwilę popatrzeć. Wydawca podkreślał, że mocną stroną komiksu są setki ręcznie rysowanych plansz w odcieniach czerni i bieli. I to czuć. Album nie próbuje uwodzić kolorem ani cyfrową obróbką. Jego siłą jest rysunek, kompozycja i detal.

Fabularnie patrzę na „Rycerza" przede wszystkim jak na baśń. Klasyczną, miejscami wręcz staroświecką — opartą nie na psychologicznym realizmie, lecz na wielkich emocjach, honorze, przyjaźni, wierności i miłości. To nie jest komiks udający współczesną powieść graficzną z realistycznie rozpisanymi postaciami. Tu wszystko jest większe, mocniejsze, bardziej umowne i zarazem bardziej symboliczne.

Historia ciąży ku eposowi i legendzie, nie ku codzienności. Dlatego miałem momentami skojarzenia z pewną bollywoodzkością tej opowieści. Nie chodzi mi o dosłowne zapożyczenia — nie mam kompetencji, żeby rozstrzygać, na ile wpływa tu współczesna popkultura regionu, a na ile taki jest po prostu sam pierwowzór. Chodzi o rodzaj emocjonalnego rozmachu: dekoracyjność, egzotykę i podniosłość, które chwilami biorą górę nad realizmem.

Komiks to adaptacja XII-wiecznego poematu Szoty Rustawelego, dzieła o ogromnym znaczeniu dla kultury gruzińskiej. UNESCO opisuje rękopisy „The Knight in the Panther's Skin" jako część dziedzictwa łączącego tradycje gruzińskie, orientalne i europejskie — a sam utwór jako hymn na cześć przyjaźni, miłości, równości i walki o wolność. Rękopisy wpisano do programu „Pamięć Świata" w 2013 roku. To od razu ustawia skalę adaptacji — nie mamy do czynienia z przeniesieniem zapomnianej historyjki, tylko z komiksową wersją tekstu, który dla Gruzinów ma rangę narodowego eposu.

Historia opowiada o młodym rycerzu, który z pomocą szlachetnych przyjaciół wyrusza odbić ukochaną księżniczkę więzioną przez Kadżów w wysokiej twierdzy — fabuła prosta w szkielecie, ale rozpisana z rozmachem i oparta przede wszystkim na emocjach i miłości.

Tekst przygotowała Salome Benidze, a część oryginalnych dwunastowiecznych wersów została graficznie włączona do komiksu i połączona z dymkami. Spod niektórych dymków widać stylizację kształtu dymku z oryginału, choć w polskim wydaniu mamy standardową czcionkę.

Nad albumem pracowali twórcy, którzy wiedzieli, co biorą na warsztat. David Matchavariani — rocznik '76, absolwent tbiliskiej Akademii Sztuk Pięknych, od lat 90. obecny w gruzińskim komiksie — nad samym „Rycerzem" pracował trzy lata, a temat towarzyszył mu przez całą dekadę. Salome Benidze, odpowiedzialna za adaptację tekstu, to z kolei laureatka nagrody SABA za najlepszy debiut, tłumaczka Pavicia i Rushdiego na gruziński, po studiach w Tbilisi, Wilnie i Salonikach.

„Rycerz w tygrysiej skórze" nie jest komiksem, który zachwyci każdego fabułą. Kto oczekuje nowoczesnej narracji, pogłębionej psychologii i współczesnego rytmu — może poczuć dystans. Ale kto przyjmie reguły baśni, legendy i eposu, dostanie rzecz wyjątkową. Dla mnie to przede wszystkim pokaz siły obrazu. Komiks, który udowadnia, że klasykę można opowiadać nie przez upraszczanie do minimum, lecz przez wydobycie z niej wizualnego rozmachu i emocjonalnej skali. Jako pierwsze spotkanie z komiksem z Gruzji — wybór znakomity, bo trudno sobie wyobrazić bardziej efektowny start.

Informacje o komiksie
Tytuł "Rycerz w tygrysiej skórze"
Seria
Wydawca Los Kraba
Scenarzysta David Matchavariani
Rysownik David Matchavariani
Kolorysta
Tłumacz Magdalena Nowakowska
Rok wydania 2025
Format 300x222 mm
Okładka twarda
Liczba stron 222
Cena okładkowa 119 zł

Egzemplarz recenzencki otrzymaliśmy od wydawcy.

Czytaj dalej

Najpierw dorosnąć, a potem zostać bohaterem, „Nowy świat Ultimate. Ultimate Spider-Man tom 1” - recenzja

Recenzje komiksów

Najpierw dorosnąć, a potem zostać bohaterem, „Nowy świat Ultimate. Ultimate Spider-Man tom 1” - recenzja

Ile razy można opowiedzieć historię Spider-Mana od początku? Ile razy możemy oglądać ugryzienie radioaktywnego pająka, śmierć wujka Bena i narodziny bohatera, który z wielką mocą otrzymuje równie wielką odpowiedzialność? Wydawałoby się, że po tylu dekadach Marvel wykorzystał już wszystkie możliwe warianty tej opowieści. A jednak Jonathan Hickman udowadnia, że wystarczy zmienić jeden, pozornie oczywisty element, żeby historia Petera Parkera znowu stała się czymś świeżym i zaskakującym. „Nowy świa

Pieskie życie, czyli jeszcze więcej Muu!, „Shiba na chacie tom 2” - recenzja

Recenzje komiksów

Pieskie życie, czyli jeszcze więcej Muu!, „Shiba na chacie tom 2” - recenzja

Pierwszy tom „Shiby na chacie” skradł moje serce. Nie spodziewałem się, że manga o dziewczynie mieszkającej z duchem psa rasy shiba tak bardzo przypadnie mi do gustu, a jednak! Kori i Muu błyskawicznie stali się jednym z moich ulubionych mangowych duetów, dlatego po drugi tom, wydany na naszym rynku przez Kotori, sięgałem z ogromną przyjemnością. I wiecie co? Esu Omori ponownie mnie kupiła. Ta seria jest tak cholernie sympatyczna, że naprawdę trudno się przy niej nie uśmiechać. Kori coraz lepie

Szukaj na blogu