Marvel wycofał główną okładkę Spider-Mana #1000 autorstwa Johna Romity Jr.

Główną okładkę jubileuszowego „Amazing Spider-Man" #1000 narysował John Romita Jr., a pomalował Paolo Rivera. Marvel wycofał ją z katalogu, zanim sprzedawcy zdążyli ją zamówić.

Marvel wycofał główną okładkę Spider-Mana #1000 autorstwa Johna Romity Jr.
fot. Marvel

We wrześniu Marvel wypuszcza tysięczny zeszyt „Amazing Spider-Man" – grube, stuczterostronicowe wydanie za niemal dziesięć dolarów, z listą twórców długą jak ramię Reeda Richardsa. Jest Joe Kelly, jest Frank Miller, jest Peach Momoko, jest debiutujący w komiksie Noah Hawley (scenarzysta „Fargo" i „Alien: Earth"). Słowem: okazja, przy której wydawca chce pokazać się z najlepszej strony.

Ale zaczęły się schody z okładką.

Główną planszę narysował John Romita Jr., a pomalował ją Paolo Rivera – dwóch cenionych rysowników, którzy przy tej okazji połączyli siły po raz pierwszy. Zamysł był ambitny: pokazać Spider-Mana z perspektywy przechodnia patrzącego w górę.

Zamiast pędzącego z prędkością pocisku herosa internet zobaczył Spider-Mana, który unosi ramiona w geście uniwersalnego „a co mi tam". Jakby na wieść o tysięcznym numerze własnej serii reagował znudzonym „tysiąc zeszytów? serio? kogo to obchodzi". Pozę odczytano nie jako dynamikę, lecz jako wzruszenie ramionami – i właśnie to skojarzenie zaczęło żyć własnym życiem.

Marvel zareagował. Bleeding Cool podaje, że redakcja wydawnictwa wycofała okładkę – mimo że figurowała już w nowym katalogu, sprzedawcy nie będą mogli jej zamówić. Wcześniej wydawca dorzucił do zeszytu drugą okładkę główną, autorstwa Pepe Larraza, którą zaprezentowano razem z nowymi wariantami od Alexa Rossa i Marka Bagleya. Co przy tysięcznym numerze i tak nie jest niczym wyjątkowym – lista wariantów obejmuje kilkanaście nazwisk, od Skottiego Younga po archiwalnego Steve'a Ditkę.

„Amazing Spider-Man" #1000 trafi do sprzedaży 16 września. W roli głównego złoczyńcy zadebiutuje niejaki Ravage. Czy zapamiętamy ten zeszyt z powodu fabuły, czy raczej wycofanej okładki – zobaczymy.

Źródło: Bleeding Cool