„Strugliny” wyglądają jak antologia. Jakub Kwiatkowski zrobił je sam
Każda strona „Struglin” wygląda inaczej. Jakub Kwiatkowski opowiedział na GIK, jak powstał jego najbardziej osobisty komiks.

„Strugliny” to pierwszy komiks, do którego Jakub Kwiatkowski sam napisał scenariusz. Wcześniej był rysownikiem. Narysował „Circus Magnum” do scenariusza Pawła Rzodkiewicza, wydane przez Mandiocę w 2024 r., i jedną z historii w antologii „Trójwymiar”. „Strugliny” ukazały się w Mandioce kilka tygodni temu. O komiksie autor rozmawiał 10 października w Gliwicach, podczas 5. Górnośląskiej Imprezy Komiksowej, z Piotrem Grochowskim.
Antologia jednego autora
Grochowski opowiedział anegdotę z Łodzi, gdzie kupił komiks na festiwalowym stoisku. Pokazywał go potem przypadkowym osobom. Otwierały „Strugliny” na losowych stronach i były przekonane, że to antologia różnych twórców. Każda strona wygląda inaczej: zmienia się technika, stylistyka i kolorystyka.
Kwiatkowski tłumaczy, że nie był to wyrachowany zabieg. Formę zwykle narzucała mu sama scena, już na etapie scenariusza albo nawet pierwszego pomysłu. Najtrudniejsze było pisanie. — Rysowanie to było już tylko sfinalizowanie całej sytuacji — mówił.
Nożyczki zamiast kredek
Jest jeden wyjątek, który zaskoczył samego autora. Dwie strony „Struglin” to wycinanki z kolorowego papieru. Kwiatkowski bawił się tą techniką wcześniej, kiedy po przeprowadzce chciał czymś zapełnić ściany, i zrobił sporo wycinanek w dużym formacie.
Do komiksu miał jednak nie trafić żaden papier. Feralna strona miała powstać kredkami, jak wiele innych. — W pewnym momencie powiedziałem, że ja tego nie jestem w stanie narysować kredkami. I nagle przyszło do mnie jak natchnienie, że sięgnąłem po papier kolorowy i zacząłem ciąć — opowiadał.
Obie strony zrobił w jedno popołudnie i wieczór, po czym padł ze zmęczenia. Czuł jednak, że idzie w dobrym kierunku i że tylko tak może tę scenę ekspresyjnie wyrazić.
Wióry z ołówka
Sam tytuł też wziął się z narzędzi. Strugliny to po polsku wióry, które zostają po temperowaniu ołówka albo kredki. Ołówek widać na okładce, a kredki posłużyły do narysowania komiksu, więc tytuł spina formę z treścią.
Jeden z recenzentów jeszcze przed premierą zauważył, że „strugliny” brzmią jak angielskie „struggle”, czyli zmaganie. Autor przyznał, że to czysty przypadek, choć sam lubi to słowo i nigdy na to nie wpadł. Po lekturze recenzji uznał, że lepiej nie mógłby tytułu dopasować.
Co słychać w świecie komiksu?
Premiery, recenzje i wydarzenia. Jeden newsletter, raz w tygodniu.
Możesz się wypisać w każdej chwili.
Najważniejszy komiks w życiu
„Strugliny” to autobiograficzna, bardzo osobista opowieść, osadzona na przełomie PRL-u i lat 90. — Absolutnie to jest dotychczas najważniejszy komiks w moim życiu — mówił Kwiatkowski. Przyznał, że pracując nad scenariuszem, nie potrafił niczego w sobie cenzurować. Czasem zastanawia się, czy nie był to brak rozwagi. Reakcje czytelników uspokajają go jednak. — Tak bardzo się odsłoniłem, ale to, jak ludzie na to reagują, jest kojące, więc mam poczucie, że chyba było warto — przyznał.
Całą rozmowę z GIK można obejrzeć poniżej.




