„Świat Sarvan". Oldschoolowa jazda bez trzymanki

„Świat Sarvan" to komiks dziki, erotyczny, bez dzisiejszej poprawnej pruderyjności, ale przede wszystkim dający kupę frajdy z lektury. Hiszpański klasyk z epoki, gdy komiks dla dorosłych znaczył dokładnie to, co myślisz – i trochę więcej.

„Świat Sarvan". Oldschoolowa jazda bez trzymanki

Seria ukazywała się w magazynie „Cimoc" od sierpnia 1982 do marca 1984 roku. To był szczytowy moment hiszpańskiego boomu komiksowego dla dorosłych – po dekadach dyktatury Franco kultura nagle odetchnęła pełną piersią i postanowiła to nadrobić. Magazyny takie jak „Cimoc", „Zona 84", „Creepy" czy „Comix Internacional" stały się przestrzenią dla autorskich historii gatunkowych: science fiction, fantasy, grozy, kryminału i erotyki. Nikt nie pytał, czy to „stosowne". Pytano, czy jest dobre.

W tym środowisku scenarzysta Antonio Segura i rysownik Jordi Bernet zaczęli razem pracować. „Świat Sarvan" była ich pierwszą wspólną serią – wcześniej niż „Kraken", który większość czytelników kojarzy z tym duetem. Bernet miał wtedy na koncie „Torpedo 1936" i potrzebował kolejnego zlecenia. Wydawca Rafael Martínez z Normy zaproponował mu nową serię dla „Cimoca". Bernet przyjął – podobno dlatego, że chciał się nauczyć rysować kobiety. Wcześniej pracował głównie z męskimi protagonistami.

Ponoć projekt scenariusza miał pierwotnie dostać Enrique Sánchez Abulí, scenarzysta „Torpedo 1936". Jego propozycja nie spodobała się wydawcy i tekst trafił do Segury. Gdyby nie ta odmowa, nie byłoby tej współpracy – a „Kraken" mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Bernet po „Sarvan" poprosił Segurę o serię w bardziej zamkniętym, klaustrofobicznym środowisku. Efektem był właśnie „Kraken".

Segura pisał pod konkretnego rysownika: analizował, co ten chciałby rysować, i dawał mu dokładnie to. Bernet chciał rysować kobiety – dostał świat pełen kobiet. Po „Sarvan" w jego dorobku pojawiły się „Custer", „Cicca Dum-Dum" i „Clara… de noche".

Antonio Segura i Jordi Bernet wrzucają czytelnika do świata, który wygląda jak klasyczna barbarzyńska fantasy, ale od początku ma w sobie mocny posmak SF. Są plemiona, pustkowia, bestie, wojownicy i twarde prawa dzikiego świata. Są też przybysze z gwiazd, tajemnica pochodzenia mieszkańców Wolds i motyw większego planu, który stopniowo przebija się spod całej tej pulpnej powierzchni. Trochę sword and sorcery, trochę kosmicznego mitu, trochę erotycznej fantazji z dawnych magazynów dla dorosłych. Bardzo przyjemny miks.

Najważniejsze jednak, że komiks wcale nie próbuje być grzeczny. I bardzo dobrze. Momentami szokuje, momentami bawi. Często robi jedno i drugie naraz. Jest w nim sporo scen, które dziś pewnie wywołałyby kilka nerwowych komentarzy w internecie, ale czytanie tego z dzisiejszym miernikiem obyczajowej sterylności zwyczajnie mija się z celem.

Sarvan to bohaterka, która od pierwszych stron ma w sobie coś z archetypu dzikiej wojowniczki i erotycznej fantazji. Jest piękna, silna, uparta i napędzana pożądaniem, którego autorzy wcale nie chowają pod dywan. Wręcz przeciwnie, robią z tego jeden z głównych motorów opowieści. Sarvan bardzo chciałaby wreszcie skonsumować swoje przeznaczenie — mówiąc oględnie — ale mężczyzna z gwiazd, którego spotyka, okazuje się impotentem. I ten kontrast jest naprawdę świetny.

Łatwo byłoby zrobić z tego prostą przygodówkę, w której półnaga bohaterka przechodzi od jednej sceny zagrożenia do kolejnej. Tymczasem Segura buduje wokół tego zaskakująco zabawny i przewrotny układ. Ona płonie, on nie działa. Ona widzi w nim spełnienie snu i przeznaczenia, on jest zimny, obcy i fizycznie niezdolny do tego, czego ona od niego oczekuje. Brzmi jak żart. Ale to działa - jest w tym napięcie, komizm i jakaś dziwna, pulpowa melancholia.

Magazynowy format mocno wpłynął na konstrukcję całości. Rozdziały są krótkie i zwarte, po zebraniu w tomie czuć odcinkowość. Ale nie jest to wadą - nadaje lekturze tempo starej przygodówki - jeden epizod, drugie niebezpieczeństwo, kolejna dziwność, następna część świata. Trochę jak oglądanie serialu z epoki, kiedy nikt jeszcze nie próbował udawać, że wszystko musi być psychologicznie wysubtelnione i prestiżowe.

Pod tą całą oldschoolową otoczką kryje się naprawdę fajna mitologia. Wolds nie jest tylko planszą do przygód Sarvan. To świat z własną tajemnicą, z historią kolonistów i manipulacji. Motyw przybyszów z gwiazd dobrze łączy się z barbarzyńską scenerią — dostajemy komiks, który wygląda jak fantasy, ale pracuje też jako SF o utraconym pochodzeniu i ludziach, którzy nie wiedzą, kim naprawdę są.

Osobne propsy należą się tłumaczowi za „miękiszona". To słowo jest tak celne i tak bezczelne, że samo w sobie zasługuje na uśmiech podczas lektury. Polskie wydanie dobrze oddaje klimat historii, nie próbując jej niepotrzebnie wygładzać.

Komuś, kto przypadkiem sięgnie po ten tom, oczekując równej, elegancko napisanej opowieści SF, ta lektura może wyjść bokiem. Skrótowość rozdziałów, erotyczne przerysowania i narracyjny temperament z innej epoki — to nie jest dla każdego. Ale jeśli wiecie, po co tu przychodzicie, sprawa wygląda zupełnie inaczej. Wchodzicie w rytm, akceptujcie pulpowy temperament i dajcie się ponieść. Zabawa jest naprawdę przednia.

Informacje o komiksie
Tytuł "Świat Sarvan"
Seria
Wydawca Lost In Time
Scenarzysta Antonio Segura
Rysownik Jordi Bernet
Kolorysta
Tłumacz Jakub Jankowski
Rok wydania 2026
Format 210×290 mm
Okładka twarda
Liczba stron 148
Cena okładkowa 100 zł

Egzemplarz komiksu na potrzeby recenzji dostarczył wydawca.

Read more

Manu Larcenet nie zwalnia tempa. Nowy projekt dla Les Rêveurs, tajemnicza zapowiedź Mandioki i „Le Retour à la terre” po polsku

Manu Larcenet nie zwalnia tempa. Nowy projekt dla Les Rêveurs, tajemnicza zapowiedź Mandioki i „Le Retour à la terre” po polsku

Manu Larcenet najwyraźniej nie zamierza zwalniać tempa. Po świetnie przyjętej komiksowej adaptacji „Drogi” Cormaca McCarthy’ego francuski autor pracuje już nad kolejnym projektem, który powstaje dla Éditions Les Rêveurs, a na tym etapie funkcjonuje pod roboczym tytułem „Le temps du rêve”. Nie znamy na razie oficjalnego opisu fabuły, objętości albumu,

By Grzybek